[Recenzja] Motorola Moto E7 Power – czy za mniej niż 500 zł można kupić niezłego smartfona?

Michał Derej Recenzje 2021-03-14

Zalety

  • Duża pojemność akumulatora
  • Aparat nie jest zły jak na tę półkę cenową
  • Ładny wygląd
  • Niska cena

Wady

  • Kiepska wydajność
  • Ekran mógłby być jaśniejszy

Podsumowanie

Motorola Moto E7 Power to smartfon za mniej niż 500 zł – nie powinniśmy zatem od niego wiele wymagać. Dodatkowe funkcje sprawdzają się jednak całkiem nieźle, jest więc to miły dodatek. Jeśli poszukujcie smartfona ze sporą baterią i nie macie wobec niego żadnych większych wymagań, to warto rzucić okiem na propozycję od Motoroli.

  • Zestaw 7
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 5
  • Wyświetlacz 6
  • Akumulator 10
  • Aparaty 7
  • Oprogramowanie 9
  • Wydajnosć 5

Ogólna ocena

7/10

Myśląc o nowo wydawanych smartfonach, przez myśl często przechodzą nam głównie najdroższe urządzenia z najwyższej półki, które potrafią kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Nie powinniśmy zapominać jednak o nieco tańszych telefonach, które również przypaść mogą do gustu osobom, które nie mają wobec nich wielkich wymagań lub nie chcą wydawać tak dużo pieniędzy na urządzenie tego typu. W tej recenzji przyjrzymy się zatem Moto E7 Power – smartfonowi, za którego w sklepie zapłacicie mniej niż 500 złotych. Co w tej cenie przygotowała dla nas Motorola i czy warto zainteresować się tym produktem? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w tym wpisie.

Zestaw

Standardowo, jak w przypadku większości smartfonów Motoroli, telefon zapakowany został w eleganckie granatowe pudełko z pomarańczowymi akcentami. W jego wnętrzu, oprócz samego urządzenia, znalazło się kilka niezbędnych rzeczy, takich jak:

  • ładowarka o mocy 10 W,
  • kabel USB typu C,
  • kluczyk do tacki na karty SIM i papierologia.

W przypadku Moto E7 Power w zestawie nie otrzymujemy gumowego etui, jednak nie uważam, by był to problem – smartfon kosztuje jedyne 499 zł i to właśnie wyeliminowanie zbędnych dodatków z pewnością pozwoliło producentowi na utrzymanie takiej ceny. Można zatem powiedzieć, że z zestawu jestem zadowolony, choć mam pewne zastrzeżenia do mocy dołączonej ładowarki, ale o tym porozmawiamy za kilka akapitów.

Specyfikacja techniczna Moto E7 Power

Moto E7 Power to kolejny smartfon ze stajni Motoroli, który na rynku wyróżnia się przede wszystkim pojemnością akumulatora. Tak jak w przypadku Moto G9 Power, którą recenzowałem dla was kilka miesięcy temu, nowe urządzenie producenta wyposażone zostało w ogromne ogniwo, tym razem o pojemności 5000 mAh. Co jeszcze otrzymujemy w cenie 499 zł?

  • 6,5-calowy wyświetlacz IPS TFT
    • rozdzielczość: 720 × 1600 pikseli (270 ppi)
    • 81,4% wypełnienia frontu
  • układ MediaTek Helio G25
    • litografia: 12 nm
    • CPU:
      • 4 x Cortex-A53 (2,0 GHz)
      • 4 x Cortex-A53 (1,5 GHz)
    • GPU: PowerVR GE8320
  • 4 GB RAM
  • 64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • możliwość rozszerzenia przy pomocy karty microSD
  • aparaty:
    • przód: 5 MPx (f/2.2)
    • tył:
      • 13 MPx (f/2.0), PDAF
      • 2 MPx (f/2.4, makro)
  • akumulator o pojemności 5000 mAh
  • Bluetooth 5.0, USB typu C, gniazdo słuchawkowe, GPS, obsługa dwóch kart SIM, czytnik linii papilarnych z tyłu urządzenia
  • Android 10
  • wymiary: 165,1 x 75,9 x 9,2 mm
  • waga: 200 g

Tak jak możecie zauważyć – podzespoły nie są z najwyższej półki, ale należy pamiętać, że mamy do czynienia ze smartfonem za 500 zł. W takim wypadku najbardziej istotne są kluczowe funkcje urządzenia. Z tego powodu pamiętajcie, że wszystkie oceny wystawione w tym artykule dotyczą urządzeń z tej półki cenowej – 7 punktów w kategorii „Aparat” nie będzie oczywiście równe takiej samej ilości punktów w tej samej kategorii w recenzji urządzenia za kilka tysięcy złotych.

Budowa

Jak to zazwyczaj ma miejsce w przypadku urządzeń Motoroli, które miałem przyjemność recenzować, Moto E7 Power wykonana została dobrze. Obudowa smartfona oczywiście stworzona została z materiału sztucznego, który jest wytrzymały, nie trzeszczy i przede wszystkim dobrze wygląda. Świetną informacją jest fakt, że producent postanowił zmatowić plastik, dzięki czemu nie zbiera on odcisków palców i nie rysuje się tak szybko, jak błyszczące plecki innych urządzeń. W górnej części tylnego panelu zobaczyć możemy zestaw dwóch aparatów oraz charakterystyczny skaner linii papilarnych z logo Motoroli, który działa w porządku, jednak na odblokowanie smartfona potrzebuje ponad sekundy. Na dole z kolei znalazło się miejsce na głośnik.

Przednia część smartfona również wygląda przyzwoicie. Ramki wokół zaokrąglonego ekranu są spore, ale nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu. W górnej części panelu zauważyć możemy głośnik do rozmów telefonicznych oraz wycięcie w kształcie łezki.

Na poszczególnych krawędziach Moto E7 Power znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra – gniazdo słuchawkowe
  • dół – złącze USB-C, mikrofon
  • lewa strona – tacka na kartę SIM
  • prawa strona – przycisk do sterowania głośnością urządzenia, perforowany przycisk do włączania ekranu urządzenia, perforowany przycisk Asystenta Google

Muszę przyznać, że pierwszą rzeczą, jaka zwróciła moją uwagę po wyjęciu Moto E7 Power z pudełka był wygląd urządzenia – w mojej (czerwonej) wersji kolorystycznej jest ono naprawdę bardzo ładne. Sporym plusem w tej półce cenowej jest obecność nowoczesnego portu USB typu C – w tańszych smartfonach często możemy obserwować jeszcze standard microUSB. Na samym końcu warto wyróżnić jeszcze gniazdo słuchawkowe – widzimy je tak rzadko, że warto wspomnieć o nim, jak tylko się pojawi.

Wyświetlacz

Wyświetlacz, w jaki wyposażona została Moto E7 Power to po prostu standard w tej półce cenowej. Rozdzielczość 720 × 1600 pikseli w przypadku 6,5-calowego wyświetlacza IPS TFT to dość niewiele – gdy się bardzo przyjrzymy, to gołym okiem zauważymy piksele. Ekran jest również dość ciemny, co sprawia, że praktycznie cały czas będziemy używać go na maksymalnym poziomie jasności, a w słoneczne dni może pojawić się problem z czytelnością. Nie jest zatem super, ale po raz kolejny muszę dodać, że rozmawiamy o smartfonie za 499 zł. W tej cenie wyświetlacz tego standardu jest akceptowalny.

PS: warto pamiętać, że ekran nie jest pokryty powłoką oleofobową. Oznacza to, że może na nim zostawać nieco większa liczba odcisków palców.

Akumulator

Motorola po raz kolejny udowadnia, że nie musimy wydawać ogromnej sumy pieniędzy, by zagwarantować sobie długi czas działania smartfona na jednym naładowaniu akumulatora. Ogniwo o pojemności 5000 mAh, jakie znalazło się w E7 Power, bezproblemowo zapewni co najmniej jeden dzień pracy smartfona przy dość sporym obciążeniu. Osoby, które ze swojego urządzenia korzystają rzadziej, z pewnością będą mogły ładować je co dwa czy nawet trzy dni. Warto jednak pamiętać, że z uwagi na kiepską jasność ekranu praktycznie cały czas będziemy używać go na maksymalnej możliwej jasności, a to drenuje baterię nieco szybciej. Niestety ładowarka o mocy 10 W potrzebuje kilku godzin, by w pełni naładować urządzenie, co może irytować. Szkoda, że producent nie zdecydował się na dodanie nieco mocniejszej wersji do zestawu.

Aparaty

Kupując smartfona za mniej niż 500 zł, nie powinniśmy oczekiwać, że będzie on wykonywać rewelacyjne zdjęcia, a często są one po prostu słabe. Przyznam jednak szczerze, że Moto E7 Power mnie pozytywnie zaskoczyła – jak na swoją półkę cenową za dnia robi całkiem szczegółowe i generalnie przyjemne w odbiorze fotki. Należy jednak pamiętać o włączeniu trybu HDR – bez niego kolory są po prostu kiepskie.

Podkreślam jednak, że mówimy o niższej półce cenowej, ponieważ tego smartfona nie ma co porównywać do droższych urządzeń. Filmy nie są tragiczne, ale ewidentnie brakuje stabilizacji obrazu. Nocą robi się jednak gorzej – zdjęcia tracą ostrość i pojawia się szum. Nie jest to jednak smartfon dla fotografów, więc do okazjonalnego wykonania zdjęcia zabytku czy zwierzątka sprawdzi się całkiem nieźle. Poniżej możecie zobaczyć podwójny aparat Moto E7 Power w akcji.

Oprogramowanie i wydajność

Większe zmiany nie dotknęły systemu Android z delikatną nakładką Motoroli, pod którego kontrolą działa Moto E7 Power. Producent po raz kolejny zdecydował się na minimalną ingerencję w oprogramowanie Google, co według mnie jest wielkim plusem w przypadku urządzeń z tej półki cenowej. Co ciekawe, z systemu zniknęła aplikacja Motoroli, przy pomocy której mogliśmy skorzystać z dodatkowych funkcji czy dostosować pewne opcje smartfona do naszych potrzeb. Nie oznacza to jednak, że producent pozbawił nas tych możliwości – te kompatybilne z Moto E7 Power zostały przeniesione do ustawień.

Smartfon Motoroli nie jest demonem wydajności i często zdarza mu się chwilę pomyśleć nad daną akcją. Po dwóch tygodniach użytkowania wydajność była jednak bardzo zbliżona do tej, którą urządzenie mogło pochwalić się po wyjęciu z pudełka, co oznacza, że z biegiem czasu Moto E7 Power nie powinna bardzo spowolnić. Warto wiedzieć, że telefon ten z pewnością nie jest dobrym wyborem dla graczy czy osób korzystających z wymagających aplikacji – układ MediaTek Helio G25 po prostu sobie z nimi nie poradzi. Poniżej przedstawiam wam, jak Moto E7 Power wypada pod kątem wydajności na tle innych urządzeń:

Copy: Moto G9 Power – testy wydajnościowe
Infogram

Recenzja Moto E7 Power – podsumowanie

Smartfony za mniej niż 500 zł to bardzo ciekawa grupa urządzeń – często bowiem są one kupowane przez osoby, które oczekują po nich głównie tego, że będą po prostu dzwonić i działać, a wszystkie dodatkowe funkcje to mile widziany dodatek. Te nadprogramowe wstawki w Moto E7 Power prezentują się jednak po prostu całkiem nieźle – pomimo tego, że wydajność urządzenia nie zachwyca, ekran jest, jaki jest, a aparat robi nie najgorsze zdjęcia tylko w dobrym świetle, to trzeba pamiętać, że jest to coś, czego po prostu powinniśmy oczekiwać w tej półce cenowej. I w niej funkcje te wyszły Motoroli całkiem w porządku. Jeśli poszukujcie zatem smartfona ze sporą baterią i nie macie wobec niego żadnych większych wymagań, to warto rzucić okiem na propozycję od Motoroli.

Michał Derej

Pasjonat technologii mobilnych, wielki fan Androida. Student informatyki na Wydziale Matematyki i Nauk Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Były moderator jednego z największych forów ogólnotematycznych w Polsce. Od kilku lat blogger.

Sprawdź najnowsze recenzje