Recenzja PlayStation 5

Recenzja PlayStation 5. Jak wypada najnowsza konsola Sony?

Kacper Kościański Polecane 2021-01-11

Plusy

  • Wysoka wydajność
  • Kultura pracy
  • Adaptacyjne triggery i haptyka w kontrolerze DualSense
  • Zupełnie nowy interfejs systemowy
  • Wsteczna kompatybilność z większością gier z PlayStation 4
  • PlayStation Plus Collection

Minusy

  • Rozmiar i waga
  • Kiepskiej jakości plastik na obudowie, który w dodatku jest bardzo podatny na zarysowania
  • Zaledwie 667 GB realnego miejsca na dysku

Nowa generacja konsol przyjęła się już na dobre. Swoją propozycję zaprezentował zarówno Microsoft, jak i jego największy konkurent, czyli Sony. Xboxa Series X już zrecenzowałem, więc najwyższa pora, abym przyjrzał się propozycji „niebieskich”. Z PS5 spędziłem ponad dwa tygodnie i gdybym miał w jednym zdaniu opisać tę konsolę, to powiedziałby, że to po prostu kawał udanego sprzętu z kilkoma mniejszymi lub większymi wadami. Bez zbędnego przeciągania – oto moja recenzja PlayStation 5.

Recenzja PlayStation 5 – zacznijmy od opakowania i jego zawartości

Recenzja PlayStation 5

PlayStation 5 to naprawdę duża konsola, więc pudełko, w której jest sprzedawana, również ma całkiem spore wymiary. Zawartość opakowania jest bardzo podstawowa i zresztą nie ma się czemu dziwić. W jego wnętrzu, prócz samej konsoli, znajdziemy też kontroler DualSense, przykręcaną podstawkę umożliwiająca postawienie PS5 w pionie, kabel HDMI, kabel USB > USB-C i przewód zasilający. Rzecz jasna w zestawie nie zabrakło instrukcji obsługi, której akurat ja nie potrzebowałem, bo uruchomienie PS5 jest po prostu banalnie proste – sprowadza się do wpięcia kabla HDMI do telewizora i przewodu zasilającego do gniazdka.

Nie przegap
Plus świętuje 25. urodziny! Ewidentnie mamy, co wspominać
Plus dane klientów

Wszystko jest ciasno spakowane, więc nie trzeba się obawiać, że podczas transportu coś się zniszczy. W kartonie nie ma luzów.

Wygląd PlayStation 5

Recenzja PlayStation 5

W przeciwieństwie do minimalistycznej konstrukcji konkurencji, w tej generacji Sony postawiło na bardzo futurystyczny design, który mi akurat zwyczajnie się nie podoba. Konsola jest stosunkowo szczupła, ale za to bardzo wysoka. Na jej froncie znajdują się dwa wyjścia USB (USB, USB-C) i dwa przyciski – jeden pozwala uruchomić sprzęt, a drugi służy do wysuwania płyt z napędu. Niestety muszę tu zaznaczyć, że czarny plastik zamontowany pośrodku jest niezwykle podatny na zarysowania i zwyczajnie prezentuje się tandetnie. Mam nieodparte wrażenie, że każdy dotyk PS5 w tym miejscu zostawia nową rysę.

Jak na razie PlayStation 5 jest sprzedawane tylko w wersji kolorystycznej, w której dominuje kolor biały. A jak wiadomo, ten zdecydowanie mniej pasuje do wystroju większości pomieszczeń w przeciwieństwie do dość neutralnej czerni. Konsolę można ustawić zarówno poziomo, jak i pionowo, lecz w drugim przypadku trzeba dokręcić dołączaną do zestawu podstawkę. Jej montaż jest dziecinnie prosty – wystarczy wpasować plastikowy element i przykręcić go odpowiednią śrubką, którą można znaleźć w specjalnej kieszonce. Wówczas PS5 będzie stać stabilnie i na pewno się nie przewróci.

Specyfikacja PlayStation 5, czyli co siedzi w środku konsoli Sony?

Recenzja PlayStation 5

PlayStation 5 jest bardzo wydajne, co doskonale potwierdza specyfikacja tejże konsoli. Prezentuje się ona następująco:

  • 8-rdzeniowy procesor AMD Zen 2 (3,5 GHz – zmienna częstotliwość)
  • Procesor graficzny RDNA2 (10,28 TFLOPS, 36 CU, 2,23 GHz)
  • 16 GB RAM (GDDR6, 256-bit)
  • Dysk SSD o pojemności 825 GB z możliwością rozbudowy dzięki slotowi NVMe SSD
  • Napęd optyczny Blu-Ray 4K UHD

„Na papierze” PlayStation 5 jest słabsze od Xboxa Series X, ale jak wiadomo – cyferki nie zawsze przekładają się na realną wydajność. Niestety ogromnym minusem konsoli jest bardzo mały dysk. Mimo że ma on 825 GB pojemności, dla użytkownika zostaje tylko 667 GB. W dzisiejszych czasach to po prostu kiepski wynik, a tym bardziej, że już w starszej generacji 1 TB był swojego rodzaju standardem. Pojedyncze gry potrafią ważyć nawet ponad 200 GB!

Konkrety, czyli wydajność PlayStation 5

Muszę zaznaczyć, że konsole Sony nie są mi obce, bo jeszcze do niedawna namiętnie korzystałem z PlayStation 4 Pro. Sprzęt dawał radę, ale po dwóch tygodniach spędzonych z PlayStation 5 mogę powiedzieć, że różnica jest naprawdę duża – rzecz jasna na korzyść nowszego modelu.

Podczas testowania najnowszego sprzętu Sony zdążyłem zagrać w następujące gry:

  1. Demon’s Souls
  2. Spider-Man: Miles Morales
  3. The Last of Us: Part II
  4. Ghost of Tsushima
  5. Astro’s Playroom
  6. Call of Duty: Modern Warfare
  7. God of War
  8. Days Gone
  9. Uncharted 4: Kres złodzieja

Sprawdzenie aż dziewięciu tytułów dało mi dość dobry wgląd w wydajność PlayStation 5. Podchodząc do tematu całkowicie uczciwie, nie przypominam sobie jakichkolwiek spadków FPS-ów w którejkolwiek z wymienionych gier. Wszystkie tytuły działały niesamowicie płynnie, nic nie chrupało, a rozgrywka była po prostu czystą przyjemnością. Większości gier doświadczyłem w 60 FPS-ach, ale w niektórych tytułach było tylko stabilne 30. Nie jest to jednak spowodowane kiepskimi osiągami PS5, a ograniczeniami nałożonymi przez twórców.

Trzeba jednak zaznaczyć, że prawdziwym „next-genem” z powyższej listy jest tylko Demon’s Souls. Mimo że Spider-Man: Miles Morales również jest tytułem startowym PlayStation 5, to gra wyszła także na PlayStation 4, więc nie używałbym tego określenia w stosunku do niej. Nie da się ukryć, że pierwsze tytuły na nową generację konsol zawsze są tylko przedsmakiem tego, co czeka nas w przyszłości, więc mając to na uwadze, PlayStation 5 powinno przejść prawdziwy test dopiero za kilka lat, gdy pojawi się więcej pięknie wyglądających i wymagających gier. Jak na razie wszystko działa kapitalnie, ale powiedzmy sobie szczerze – to żadne wyzwanie dla nowej konsoli Sony. O tytułach z PlayStation 4 uruchamianych w ramach wstecznej kompatybilności nawet nie wspominam, bo skoro nie były one problemem dla starszej generacji, to naturalnie nie zrobią wrażenia na nowszej.

Krótko o ekranach ładowania

W PlayStation 5 zamontowano bardzo szybki, choć jak już wspomniałem, mały dysk SSD. Od pierwszych zapowiedzi konsoli Sony chwaliło się, że ekrany ładowania w grach przestaną być irytujące, bo ich w zasadzie nie będzie. O ile „nie będzie” jest lekkim nadużyciem, tak trzeba uczciwie przyznać, że są one niezwykle krótkie. Wczytanie zapisu gry trwa kilka sekund, a przejście do nowych lokacji jest niemal natychmiastowe.

To bardzo miła odmiana po PlayStation 4, gdzie można było znaleźć ślamazarny dysk HDD. Pod względem szybkości ładowania – niebo a ziemia, rzecz jasna na korzyść PS5. Czuć, że obcuje się z nową generacją.

Interfejs PlayStation 5

PlayStation 5 dostało zupełnie nowy, stworzony od zera interfejs systemowy. Po raz kolejny odwołam się tutaj do PS4 i powiem, że Sony odwaliło kawał dobrej roboty. Nowe UI jest po prostu świetne – cieszy oko, a do tego działa niesamowicie płynnie. Ekran główny został podzielony na dwie sekcje: Gry i Multimedia. W tej pierwszej naturalnie znajdują się zainstalowane przez nas gry, a w drugiej aplikacje typu Spotify czy Netflix. Moim zdaniem to bardzo dobre, zaprowadzające porządek rozwiązanie.

Co ciekawe, po najechaniu na kafelek konkretnej gry, automatycznie uruchamia się pochodząca z niej ścieżka dźwiękowa. Drobny detal, ale cieszy ucho. Jesteśmy w nagłówku dotyczącym wydajności, więc wspomnę jeszcze, że wykonywanie zrzutów ekranu czy nagrywanie klipów wideo w końcu stało się bezproblemowe. Zrobienie screena to ułamek sekundy, a nie minuta-dwie, jak w przypadku mojego starego PS4 Pro.

Warto zaznaczyć, że teraz PlayStation Store jest integralną częścią interfejsu PlayStation 5. Sklep z grami wygląda naprawdę dobrze, a odszukanie w nim konkretnych tytułów nie stanowi żadnego problemu. Wszystko jest czytelne i minimalistyczne, czyli takie jak lubię.

Wsteczna kompatybilność w PlayStation 5

Na początku nowej generacji zawsze jest problem z grami. Dlatego też Sony zdecydowało, że PlayStation 5 dostanie tzw. wsteczną kompatybilność. To nic innego, jak możliwość uruchamiania gier ze starszej generacji na nowym sprzęcie. Niestety w przypadku PS5 ograniczono się jedynie do większości tytułów z PS4 – o odpaleniu hitów z PlayStation 3 czy jeszcze starszych maszynek można zapomnieć.

Nie da się jednak ukryć, że dobre i to. W czasach, w których nowe gry są naprawdę drogie, dostęp do starszych tytułów, często będących oferowanych w bardzo przystępnych cenach, jest ważny. Podczas testowania PlayStation 5 uruchomiłem kilka gier z PlayStation 4 i choćbym bardzo chciał, nie mam się do czego przyczepić. Nie natrafiłem na żadne niedogodności – wszystko działało świetnie i bezproblemowo.

Kontroler DualSense

Kontroler DualSense to zdecydowanie największy atut PlayStation 5. Sony od samego początku twierdziło, że ich nowy pad będzie wyjątkowy i po spędzeniu z nim kilkunastu ładnych godzin, stwierdzam, że firma nie kłamała. Od DualShocka 4 DualSense różni się naprawdę znacznie, choć jeśli chodzi o komfort użytkowania, to niestety kontroler niezbyt dobrze leży w moich dłoniach. Jest za to wykonany naprawdę solidnie, a czarno-biała kolorystyka niewątpliwie może się podobać.

Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze, a mianowicie samych funkcji. Zdecydowanie najistotniejszymi nowościami w kontrolerze DualSense są adaptacyjne triggery i haptyka. Za pomocą tych technologii gracze mogą poczuć dodatkowe bodźce podczas zabawy, choć nie jest to coś, czego doświadczymy we wszystkich grach, bowiem tylko i wyłącznie od twórców zależy, czy zdecydują się wykorzystać dodatkowe funkcje pada od PS5. Do wszystkich konsol dołączana jest darmowa gra Astro’s Playroom. To bardzo przyjemna platformówka, której zadaniem jest zapoznanie graczy z możliwościami kontrolera. A te są naprawdę spore – krocząc po oblodzonej powierzchni można odczuć, że pod stopami bohatera jest ślisko, a ciągnąc kabel czy inne ustrojstwo, wyczuwalny jest realny opór. To naprawdę kapitalna sprawa, lecz po raz kolejny – tylko od twórców gier zależy, czy haptyka i adaptacyjne triggery staną się standardem.

Wszystko fajnie, ale…

Obawiam się jednak, że nieodpowiednie wdrożenie tych technologii na dłuższą metę może być męczące. Granie w strzelankę wykorzystującą adaptacyjne triggery, w której jedyną bronią jest łuk, raczej nie byłoby zbyt ciekawe. Już po kilku minutach w Astro’s Playroom przy wykonywaniu czynności polegającej na ciągnięciu gałki w maszynie z zabawkami po prostu zaczęły mnie boleć palce, bo lewy trigger trzeba było wciskać naprawdę mocno. W dużym skrócie – jeśli opisywane technologie będą implementowane sensownie, to jak najbardziej jestem na tak.

Warto wspomnieć, że pad DualSense został wyposażony w wyjście USB-C. W moim przypadku kontroler upominał się o podłączenie do ładowarki mniej więcej co 10 godzin użytkowania. Uważam to za całkiem przyzwoity wynik. Muszę też przyznać, że wbudowany w niego głośnik jest naprawdę dobry – znacznie przewyższa ten w DualShocku 4 V2. Postęp jest widoczny gołym okiem uchem.

Kultura pracy PlayStation 5

Recenzja PlayStation 5

W PlayStation 4 Pro niesamowicie irytowała mnie głośna praca konsoli. Po uruchomieniu PlayStation 5 zaskoczyłem się bardzo pozytywnie. Nie jest to poziom Xboxa Series X, który jest całkowicie niesłyszalny, ale w porównaniu do PS4 Pro, to niebo a ziemia. Podczas gry słychać jedynie drobne szmery, które większość osób zwyczajnie zignoruje, bo żeby je usłyszeć, trzeba się naprawdę wsłuchać. Bardzo głośny jest za to napęd, ale na szczęście tylko przez pierwsze 2-3 minuty od włożenia płyty i uruchomienia gry. Potem wszystko cichnie i jest tak, jak podczas grania w grę cyfrową niewymagającą wsunięcia dysku.

Po dłuższej rozgrywce konsola jest jedynie lekko ciepła i w żadnym wypadku nie można mówić o jej przegrzewaniu. Po raz kolejny odniosę się tutaj do PS4 Pro, które po godzinie czy dwóch gry tak nagrzewało pokój, że konieczne było otworzenie okna. Tutaj tego problemu nie ma i chwała Sony za to.

PlayStation Plus Collection, czyli ciekawa opcja dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z konsolami Sony

Recenzja PlayStation 5 - interfejs

Jeszcze przed premierą PlayStation 5 Sony zapowiedziało PlayStation Plus Collection. To nic innego, jak zestaw dodatkowych gier dla subskrybentów abonamentu PlayStation Plus. Uważam, że zdecydowanie warto o nim wspomnieć, bo to świetna oferta dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z konsolami „niebieskich”. Za niewielkie pieniądze (roczny PS Plus to tylko 240 zł) można ograć następujące hity z poprzedniej generacji:

  1. Battlefield 1
  2. Bloodborne
  3. Batman: Arkham Knight
  4. Call of Duty: Black Ops III – Zombies Chronicles Edition
  5. Crash Bandicoot N. Sane Trilogy
  6. Detroit: Become Human
  7. Days Gone
  8. Finał Fantasy XV Royal Edition
  9. Fallout 4
  10. God of War
  11. Infamous Second Son
  12. Monster Hunter: World
  13. Mortal Kombat X
  14. Persona 5
  15. Resident Evil 7
  16. Ratchet and Clank
  17. The Last of Us Remastered
  18. The Last Guardian
  19. Uncharted 4: Kres złodzieja
  20. Until Dawn

PlayStation 5 dopiero co miało swoją premierę, więc jak nietrudno się domyślić, na rynku nie ma jeszcze zbyt wielu gier stworzonych z myślą o tej konsoli. Dlatego też uważam, że PlayStation Plus Collection – przynajmniej na tę chwilę – można odbierać jako integralną część PlayStation 5. To po prostu kapitalna oferta na start.

Recenzja PlayStation 5 – podsumowanie

Recenzja PlayStation 5

Nie ulega wątpliwości, że PlayStation 5 to świetna konsola. Jest bardzo wydajna, a do tego ma najbardziej zaawansowany kontroler na rynku. Trzeba jednak zaznaczyć, że tak jak w przypadku Xboxa Series X, na PS5 nie ma jeszcze zbyt wielu nowych gier, które pokazałyby prawdziwą moc tego sprzętu. Na wyciskające wszystkie soki z PlayStation 5 tytuły musimy poczekać jeszcze trochę czasu.

Przez ponad dwa tygodnie, które spędziłem z PS5, sprzęt nie sprawił mi absolutnie żadnych problemów. Mam jednak nieodparte wrażenie, że tworząc tę konsolę, Sony chciało zostawić sobie furtkę do jej ulepszania w nowych wydaniach – Slim czy Pro. Za przykład można tu podać choćby kolosalny rozmiar, kiepskiej jakości czarny plastik na froncie czy bardzo mały dysk. Mając to na uwadze, ja zaczekam na poprawiony model, bo taki najprawdopodobniej prędzej czy później powstanie.

Recenzja PlayStation 5

Co by nie mówić – PlayStation 5 to nowa generacja pełną gębą. Pomiędzy PlayStation 4 Pro, z którego korzystałem przez lata, a PS5, jest po prostu przepaść. Nowy interfejs użytkownika to bajka, wydajność stoi na bardzo wysokim poziomie, a kontroler ma niezwykle ciekawe funkcje. Jednym zdaniem – PS5 daje radę, choć pole do poprawy kilku elementów zdecydowanie jest.

PlayStation 5 do recenzji dostarczyła firma Sony.

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.

Sprawdź najnowsze recenzje