xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

[Recenzja] Xtorm Voyager 60 W – udany i uniwersalny power bank

Łukasz Pająk Akcesoria 2020-11-25

Plusy

  • Idealny do podróży - naładujemy jednocześnie laptopa, smartfona, słuchawki i zegarek
  • Wbudowane kable to świetny pomysł
  • Bogata oferta (USB-C lub Lightning, dodatkowy rok gwarancji)

Minusy

  • Brak wsparcia dla Quick Charge 4 (tylko 3.0 18 W)
  • Trzeba liczyć się, że duża pojemność to wysoka waga

Dzisiaj rynek elektroniki użytkowej wzajemnie się wspomaga, rozwijając coraz to bardziej rozbudowane technologie. Nietrudno spostrzec swego rodzaju ujednolicenie, a także dążenie do międzyplatformowego standardu – niezależnie czy mówimy o smartfonie lub laptopie. Te dwa światy ma łączyć tytułowy power bank od Xtorm. Model Voyager cechuje współpraca z najpopularniejszymi standardami i gotowość na dzisiejsze wymagania. Tylko tak mówi teoria – czas sprawdzić praktykę, w której już mogę Wam zdradzić, że znalazło się kilka dodatkowych pozytywnych aspektów. Serdecznie zapraszam Was do lektury – oto recenzja Xtorm Voyager.

Specyfikacja techniczna i cena Xtorm Voyager 60 W

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Od razu trzeba zaznaczyć, że Xtorm Voyager 60 W nie należy do najtańszych produktów. Jego cena wynosi 529 złotych, więc jest to propozycja dla osób, które faktycznie potrzebują power banka do – jak sama nazwa wskazuje – częstych podróży lub ogólnie częstego wykorzystywania. Co otrzymujemy w zamian? Obok samego banku energii dostałem 1-metrowy kabel USB-C – USB-C (3.1, gen 2, Power Delivery, cena ~90 złotych), o którym opowiem nieco więcej w kolejnej kategorii. Zainteresowani mogą także liczyć na przedłużenie gwarancji do 3 lat. Tymczasem samo akcesorium na papierze może pochwalić się następującymi parametrami:

  • bateria litowo-jonowa
  • pojemność 26000 mAh (26 Ah, 93,6 Wh)
  • obsługiwane standardy:
    • Quick Charge 3.0 (18 W)
    • USB Power Delivery (60 W)
    • Pass-Through
    • maksymalna obsługiwana moc: 60 W
  • złącza:
    • 2x USB-C (1x 15 W, 1x PD 60W – również jako wejście)
    • 2x USB-A (18 W)
  • model: XB303
  • wymiary: 179 x 92 x 23 mm
  • waga: 512 g
  • wykonanie: tworzywa sztuczne

W samym power banku znajdziemy dwa, krótkie kable USB-C – USB-C. Jeden z nich może mieć także końcówkę Lightning (z certyfikatem MFi) w zależności od wersji, którą kupimy. Patrząc na specyfikację, trudno nie potwierdzić, że firma postawiła na najpopularniejsze standardy, ale zabrakło tych aktualnych, czyli Quick Charge 4 lub 4+.

Budowa i jakość wykonania

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Już poprzednia kategoria zdradziła Wam, że mamy do czynienia z zawodnikiem wagi ciężkiej. Xtorm Voyager nie jest zarówno lekki, jak i mały. To daje dobrą nadzieję w kontekście zastosowany ogniw. Na pewno firma nie dociążała sztucznie sprzętu za sprawą zastosowanych materiałów. Power bank jest co prawda plastikowy, ale jakość tego tworzywa jest bardzo dobra. Szare powierzchnie, które są na swój sposób gumowe, miękkie i przyjemnie w dotyku, zostały dobrze spasowane z białym, nieco bardziej topornym korpusem. Wisienką na tym torcie jest odchodząca, materiałowa metka. Szkoda jedynie, że ciemniejsze elementy łatwo zbierają różnego rodzaju smugi i zarysowania.

Czysty front otrzymał wyżłobione logo Xtorm oraz podłużny zestaw diod, które informują o stanie działania akcesorium i poziomie naładowania ogniw. Po przeciwnej stronie ujrzymy wyłącznie niezbędne oznaczenia.

Na głównej krawędzi pojawiają się wszystkie złącza z wyraźnym opisem ich przeznaczenia. Po prawej stronie od nich widać wyraźny otwór, który przechodzi na kolejną krawędź, tworząc tym samym uchwyt na smycz. Dalej ujrzymy jedyny przycisk, który imituje szczotkowane aluminium. Oczywiście służy on do sprawdzania stanu ogniw lub aktywowania akcesorium. Niemniej to samo się włącza po podłączeniu do niego urządzenia.

Tymczasem ostatnia krawędź, na której cokolwiek dojrzymy, kryje dodatkowe, krótkie kable USB-C – USB-C. Pomysł na wkomponowanie ich w obudowę jest świetny – zawsze są pod ręką razem z power bankiem. Ich końcówki wykonane są z twardego plastiku, więc jest szansa, że z czasem nie będą wypadać ze swoich wgłębień. Oczywiście ich wyjątkowa sztywność wymaga pewnych wyrzeczeń przy podłączaniu.

Dodatkowy kabel USB-C, który otrzymałem do testów, może pochwalić się naprawdę grubym oplotem oraz wzmiankami na pudełku o kevlarze. Na pewno jego wykonanie robi bardzo dobre wrażenie, choć nie sprawdzałem wytrzymałości. Niemniej nie tylko oplot ma chronić przed uszkodzeniami. Przedłużone osłony wtyków również mają gwarantować wydłużoną żywotność za sprawą odporności na wyginanie.

Użytkowanie

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Czego tak naprawdę powinniśmy oczekiwać od power banka? Przede wszystkim podania rzetelnej pojemności. Dlatego od niej zacznijmy – na papierze widnieje wartość 26000 mAh. W praktyce udało mi się niemalże 5-krotnie naładować do pełna LG Velvet. Niemalże, ponieważ Voyager poddał się przy ostatniej regeneracji w momencie, gdy smartfon wskazywał około 85%. Przy tym zaznaczam, że telefon cały czas był włączony i miał dostęp do Internetu. Aplikacje w tle również nie były w żaden sposób ograniczane. Dlatego wynik w okolicach 21000 mAh uznaję za świetny, gdy uwzględnimy w tym między innymi dodatkowe straty energii. Potwierdza go też dwukrotne naładowanie Microsoft Surface Laptop Go (~40 Wh).

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Druga kwestia, która jest istotna w tego typu power bankach, dotyczy samej obsługi. Czy jesteśmy w stanie ładować Voyagera, podczas gdy ten ładuje inne urządzenie? Tak, standard Pass-Through jest obsługiwany i tutaj nie ma żadnych problemów, choć tracimy złącze Power Delivery. Swoją drogą Xtorm potrzebuje 3 godziny i niecały kwadrans, aby w pełni się zregenerować, gdy podłączymy go do zasilacza USB PD 60 W.

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Na koniec prędkości ładowania. Oczywiście, gdy wykorzystujemy pojedynczo dostępne złącza, to nie ma problemów z osiągnięciem deklarowanych wartości. Jednak Xtorm Voyager nie jest w stanie działać z pełną mocą, gdy wszystkie porty są wykorzystywane. Wtedy następuje równoważenie zasobów, co według pomiarów przekłada się na około 60% dla każdego złącza. Oczywiście, gdy tylko zrezygnujemy z wykorzystania Power Delivery, to pozostałe trzy złącza wracają do pracy na pełnych obrotach.

Recenzja Xtorm Voyager 60 W – podsumowanie

xtorm voyager 60 w power bank recenzja test

Na pewno nie każdy szuka power banka za ponad 500 złotych. Jednak Xtorm Voyager to propozycja ewidentnie dla osób, które dużo podróżują i chcą być pewne, że energii nigdy im nie zabraknie. Nie muszą się też martwić o długie ładowanie (chociaż brakuje Quick Charge 4) oraz irytujące niuanse z gatunku wyboru, co aktualnie chcemy regenerować. W podróżach może jedynie przeszkadzać waga, bo ponad 0,5 kilogramów to już warty odnotowania bagaż – szczególnie w samolotach. Niemniej coś za coś, bo zastosowane ogniwa z pewnością nie mają zawyżonych pojemności, więc muszą swoje ważyć. Tym sposobem to nie do końca wada, a potencjalna niedogodność, o której trzeba pamiętać. Wyraźnych wad samych w sobie recenzowany power bank nie ma. Z kolei moją ulubioną zaletą są niewątpliwie wbudowane kable USB-C. To świetne, ergonomiczne i na swój sposób kompaktowe rozwiązanie.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Specyfikacja techniczna 9
  • Budowa 9
  • Użytkowanie 9
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 9

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje