vivo wireless sport recenzja test

[Recenzja] Vivo Wireless Sport – nie sugerujcie się nazwą

Łukasz Pająk Akcesoria 2020-11-14

Plusy

  • Wysoki komfort użytkowania wynikający z budowy silikonowych wkładek i aluminiowo-gumowej konstrukcji
  • Niezła, a tylko pasywna redukcja hałasów
  • Długi czas pracy na jednym ładowaniu

Minusy

  • Słuchawki za bardzo chcą być pomocne i same się włączają, kiedy tego nie chcemy
  • Dla jednych zaleta, ale jednak dominują niskie tony

W tym tygodniu mogliście przeczytać naszą recenzję Vivo TWS Neo, czyli prawdziwie bezprzewodowych słuchawek od producenta, który właśnie chce namieszać w Europie i w Polsce. W tamtym teście zapowiedziałem, że to nie jest ostatnie słowo Vivo, bo w ofercie znajdziemy tańszą propozycję akcesorium, choć nie do końca w pełni bezprzewodową. Oczywiście mowa o tytułowych Vivo Wireless Sport, do których recenzji od razu serdecznie Was zapraszam.

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Vivo Wireless Sport

vivo wireless sport recenzja test

Czy można zaskoczyć się otwarciem pudełka ze słuchawkami? Poniekąd tak, bo Vivo postanowiło dorzucić do swoich słuchawek – oprócz zestawu makulatury – krótki kabel USB-C i w sumie po trzy pary silikonowych wkładek. Mowa nie tylko o wkładkach dokanałowych, ale także mocowaniach zastosowanych w konstrukcji.

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]
vivo wireless sport recenzja test

Otrzymując jednocześnie do wspomniane testów Vivo TWS Neo oraz Wireless Sport początkowo wydawało mi się, że te drugie są droższe. Jednak szybka weryfikacja wyprowadziła mnie z tego błędu, gdyż są one tańsze i to niemalże dwukrotnie. Tytułowe akcesorium kosztuje 299 złotych i w tej cenie oferuje następujące dane techniczne:

  • konstrukcja słuchawek: dokanałowe
  • pasmo przenoszenia słuchawek: 20 Hz – 20 kHz
  • czułość słuchawek: 100 dB (+/- 3 dB) przy 1 KHz
  • impedancja znamionowa 32 Ω
  • pasmo przenoszenia mikrofonu: 100 Hz – 8 kHz
  • czułość mikrofonu: -38 dB (+/- 3 dB) przy 1 kHz
  • Bluetooth 5.0
    • kodek LDAC
  • certyfikat Hi-Res Audio Wireless
  • certyfikat IP55
  • redukcja szumów AI (w trakcie rozmów telefonicznych)
  • akumulator o pojemności 129 mAh (szybkie ładowanie Flash Charge, złącze USB-C)
  • waga: 27,4 g
  • wersja kolorystyczna: ciemnoszara

Oczywiście za sprawą niższej ceny otrzymujemy także nieco starszą technologię, ale wciąż nowoczesną, patrząc na bezpośrednią konkurencję. Szczególnie że firma nie zapomina o zaawansowanych kodekach dźwięku. Niemniej nie da się ukryć, że przy tych słuchawkach Vivo zdecydowanie mniej skupiło się na specyfikacji technicznej, a bardziej na ergonomii, więc przejdźmy dalej.

Budowa i jakość wykonania

vivo wireless sport recenzja test

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w bezprzewodowych słuchawkach nie znajdziemy żadnych kabli. Jednak konstrukcja wykorzystana przez Vivo nie powinna zostać wyparta. Gwarantuje ona znacznie wyższy komfort użytkowania – nie trzeba martwić się o wypadnięcie wkładki z ucha, pilnowania etui oraz można skorzystać z klasycznych przycisków. Vivo Wireless Sport zostały wykonane z aluminium (obudowa słuchawek i pałąki z przyciskami oraz akumulatorem) oraz z przyjaznego dermatologicznie silikonu (przewody i wkładki). Producent gwarantuje wysoką odporność na działania mechaniczne i faktycznie coś w tym jest, gdyż udało mi się kilkukrotnie, niechcący (!) przewozić je w zdecydowanie niewskazanych warunkach. Przetrwały, nic im nie jest i wciąż działają.

Elastyczny przewód, który łączy odważniki, dobrze dostosowuje się do szyi – wręcz prawie go nie czuć, gdyż ciężar osiada właśnie na aluminiowych końcówkach. Jedna część skrywa akumulator i pokazuje się z logiem Vivo, a druga to centrum dowodzenia. Na niej znajdziemy wszystkie przyciski fizyczne, złącze USB-C i mikrofon. Klawisze zostały odpowiednio wyróżnione, więc nie ma problemów z ich odróżnieniem bez patrzenia. Nie zabrakło także dodatkowego przycisku do wywołania asystenta głosowego. W instrukcjach mowa jest o autorskim projekcie Jovi, ale w Polsce wywołuje on Asystenta Google.

Skoro mikrofon trafił na pałąk, to nie powinniśmy spodziewać się go na słuchawkach. Tymczasem na nich również dojrzymy otwory. Jednak służą one wentylacji i mają poprawiać jakość dźwięku, o której opowiem nieco więcej za moment. Charakterystyczna, nieregularna budowa jest dodatkowo wyposażona w magnesy. Pozwalają one łączyć ze sobą obie słuchawki, co równocześnie wyłącza akcesorium. Rozłączenie je wzbudza, co z kolei… bywa irytujące. Zupełnie przeciwnie do zastosowanej konstrukcji wkładek silikonowych. Sprawdzają się one rewelacyjnie. Po dobraniu odpowiednich rozmiarów jesteśmy w dużym stopniu izolowani od otoczenia.

Jakość dźwięku i użytkowanie

vivo wireless sport recenzja test

Wiecie już, że Vivo Wireless Sport to wygodne słuchawki. Nie są nadmiernie ciężkie, świetnie dopasowują się do uszu i szyi oraz nie ma obaw o ich wypadnięcie. Także tyczy się to, zgodnie z nazwą, aktywności fizycznej. Nic się nie plącze i nie irytuje po dłuższej sesji użytkowania. Jak zawsze zaznaczam, że kluczowy w takim odebraniu akcesorium ma proces doboru wkładek – w tym wypadku także tych usztywniających słuchawki w uszach. Oczywiście nie jest to ideał, o czym wspomniałem w poprzedniej kategorii. Irytuje fakt, że wystarczy oddzielić słuchawki, aby się włączyły. Zastosowany magnes nie jest najsilniejszy. Tym sposobem nietrudno o przypadkowe uruchomienie, co automatycznie przerzuca dźwięk i rozmowy ze smartfona. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu wyłączyć akcesorium, gdy jest ono rozdzielone. Jednak nie mamy wpływu na działanie samego mechanizmu. Wtedy faktycznie byłoby to w 100% wygodne.

Skoro już wiemy, czego brakuje w obsłudze, to spójrzmy, na co tak naprawdę pozwala oprogramowanie. Najwięcej uzyskamy, gdy podłączymy słuchawki do smartfona Vivo. Wtedy dostajemy dodatkowe informacje o stanie naładowania, jak i wszelkie instrukcje oraz przełączniki widoczne na powyższych zrzutach ekranu. Stety lub nie, ale nie uświadczymy w recenzowanych słuchawkach wielu funkcji smart (np.: efektów dźwiękowych). Dlatego po sparowaniu z innymi smartfonami tracimy głównie instrukcję obsługi i szybki podgląd stanu akumulatora po uruchomieniu akcesorium. Nic niezbędnego do życia i nic co by mocno wpływało na ogólne wrażenia z użytkowania. W kontekście stabilności połączenia i opóźnienia dźwięku nie zauważyłem nic niepokojącego.

Jakość dźwięku? Jak na tę cenę w ogóle nie można narzekać

vivo wireless sport recenzja test

Również nie zauważyłem nic, co mogłoby negatywnie wpływać na jakość dźwięku. W tym wypadku trzeba tylko pamiętać, aby podłączone źródło dźwięku obsługiwało kodeki LDAC. W przypadku Androida są one standardem dla wersji 8.0 Oreo i nowszych. Wiem, że się powtarzam, ale odpowiednie wkładki silikonowe i odpowiedni smartfon gwarantują, że Vivo Wireless Sport oferuje przyjemną dla ucha jakość dźwięku. Mimo że cena nie jest najwyższa, to wrażenia audio są bardzo pozytywne. Być może niskie tony za bardzo dominują na pierwszym planie, ale to też ma swój urok. Niemniej jeśli faktycznie potraktujemy recenzowany produkt do sportu, to dostajemy zdecydowanie więcej, niż można by oczekiwać.

W przypadku mikrofonów nie ma rewelacji, bo właściwie dostępny jest tylko jeden, którego stara się wspomagać elektronika. Moi rozmówcy nie mieli problemów ze zrozumieniem mnie, ale jakość połączenia nie jest idealna. Wszelkie podmuchy wiatru i nadmierny ruch również docierał na drugą stronę. Mimo wszystko ani razu nie musiałem przełączać się na telefon, aby dokończyć rozmowę.

Akumulator pozwala cały dzień nosić słuchawki

vivo wireless sport recenzja test

Na koniec bardzo dobra wiadomość dla tych, co nie chcą wyjmować słuchawek z uszu. Z Vivo Wireless Sport możemy słuchać muzyki cały dzień. Uwzględniam w tym 8 godzin na sen i 4 godziny na różnego rodzaju przerwy. Są one wręcz wymagane – w końcu testowane słuchawki oferują dokanałowe wkładki. Nie możemy non-stop korzystać z nich, gdyż nie jest to zdrowe dla słuchu. Jednak czas na konkrety. Mój rekord użytkowania recenzowanego akcesorium to 12 godzin z ustawionym natężeniem dźwięku na około 50% i kodekiem LDAC. Uznaję to za świetny wynik. Ładowanie do pełna zajmuje niecałe 1,5 godziny, więc też bez tragedii.

Recenzja Vivo Wireless Sport – podsumowanie

vivo wireless sport recenzja test

Vivo reklamuje Wireless Sport jako słuchawki dla osób aktywnych fizycznie. Jednak zupełnie bym się tym nie sugerował, gdyż jest to akcesorium równie udane do codziennego zastosowania. Niesamowicie wygodne, z dobrą jakością dźwięku, jak na swoją cenę i akumulatorem, który w zupełności wystarcza na cały dzień pracy. Naturalnie aktywni fizycznie także docenią te aspekty, jak również odporność na zachlapania i jeszcze raz – wygodę użytkowania. W końcu prawdziwie bezprzewodowe słuchawki nie rzucają się w oczy, ale w kontekście wygody nadal warto pamiętać o takich propozycjach jak właśnie recenzowany model.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 9
  • Budowa 9
  • Jakość dźwięku i użytkowanie 8
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 8.7

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje