vivo tws neo recenzja test

[Recenzja] Vivo TWS Neo – najnowsza technologia w sprawdzonej obudowie

Łukasz Pająk Akcesoria 2020-11-12

Plusy

  • Na pokładzie wszystko, co najnowsze - Bluetooth 5.2 i aptX Adaptive
  • Odpowiednia jakość dźwięku
  • Długi czas pracy bez ładowania

Minusy

  • Połyskliwe malowanie jest śliskie i podatne na zarysowania
  • Słuchawki mogłyby pewniej blokować się w uszach

Vivo już oficjalnie jest w Europie i w Polsce. Na pierwszy ogień o firmie na rynku mają informować cztery smartfony oraz dwie pary bezprzewodowych słuchawek. Topowy telefon, Vivo X51 5G, już przetestowaliśmy dla Was, więc dla odmiany teraz na warsztat poszły słuchawki. Również są one topowe, patrząc na aktualne portfolio firmy. Mowa naturalnie o tytułowych Vivo TWS Neo, choć na test drugiej pary nie będziecie musieli długo czekać. Niemniej dzisiaj skupmy się na prawdziwie bezprzewodowej propozycji, bo podobnie jak smartfon, tak i one wyróżniają się na rynku wyjątkowymi rozwiązaniami. Dlatego serdecznie zapraszam Was do recenzji Vivo TWS Neo.

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Vivo TWS Neo

vivo tws neo recenzja test

Kwadratowe pudełko to jeden z ostatnich momentów, kiedy kąt prosty został wykorzystany przy projektowaniu akcesorium. Wewnątrz naturalnie znajdziemy jeszcze prostokątną makulaturę oraz krótki kabel USB-A – USB-C do ładowania. Dalej już będziemy omawiać wyłącznie obłe kształty, co mniej lub bardziej można już oceniać przez pryzmat gustu.

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]
vivo tws neo recenzja test

Słuchawki Vivo TWS Neo możemy aktualnie kupić za niecałe 500 złotych. Tym sposobem mówimy o akcesorium ze średniej półki cenowej, choć patrząc na specyfikację, można być pozytywnie zaskoczonym:

  • konstrukcja: pół-douszne
  • przetwornik: ruchoma cewka (14,2 mm)
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • dwa mikrofony kierunkowe
  • redukcja szumów AI (w trakcie rozmów)
  • Bluetooth 5.2
    • Dual-Channel Transmission 2.0
    • AI Dynamic Low latency (opóźnienie minimum 88 ms)
    • kodeki: aptX Adaptive/AAC/SBC
  • panele dotykowe
  • współpraca z Asystentem Google
  • certyfikat IP54
  • akumulator:
    • słuchawka: 25 mAh
    • etui: 400 mAh (złącze USB-C)
  • wymiary:
    • słuchawka: 33,9 x 18,6 x 16,5 mm
    • etui: 58,1 x 51,6 x 24 mm
  • waga:
    • słuchawka: 4,7 g
    • etui: 45,7 g
  • wersje kolorystyczne: księżycowa biel, gwiezdny błękit

Najnowszy standard Bluetooth zapewnia między innymi większy zasięg i poprawioną stabilność połączenia. Do tego pojawia się najnowszy kodek od Qualcomma, który poniekąd wyprzedza aktualnie stosowaną technologię w smartfonach, ale na szczęście jest kompatybilny wstecznie z poprzednimi rozwiązaniami (np.: aptX HD). To właśnie kluczowe punkty ze specyfikacji Vivo TWS Neo. Czy czegoś brakuje? Patrząc na konstrukcję, ciężko oczekiwać aktywnej redukcji hałasów, więc uznajmy, że jest bardzo dobrze.

Budowa i jakość wykonania

vivo tws neo recenzja test

Vivo postawiło na to, aby zarówno etui, jak i same słuchawki rzucały się w oczy swoją połyskliwością. Co ciekawe nie jest to typowe lustro, a swego rodzaju dwuwarstwowe malowanie, co odgrywa interesujące połączenie i nawiązuje do nefrytu. Z jednej strony mamy zminimalizowaną widoczność smug i innego rodzaju zabrudzeń. Z drugiej strony całość jest dosyć śliska, co pośrednio ma wpływ na komfort użytkowania słuchawek. Do tego takie malowanie zwiększa też szansę na zarysowania.

Etui jest w pełni obłe, więc nie postawimy go w żaden sposób portem USB-C do dołu. Od frontu ujrzymy logo, przycisk do wymuszania synchronizacji lub sprawdzenia stanu naładowania oraz diodę, która informuje o statusie pracy, informując o energii zgromadzonej w ogniwie lub trybie parowania. Firma pomyślała jeszcze o wycięciu, aby można było łatwiej odchylać pokrywę. Ta niestety nie blokuje się, gdy jest otwarta. Jedynie w pozycji zamkniętej trzymają ją magnesy. Z kolei wyjęcie samych słuchawek ze środka etui nie stanowi żadnego problemu.

Słuchawki są wygodne, ale nie nadają się na każde warunki

Słuchawka douszna, a właściwie półdouszna z pałąkiem to konstrukcja doskonale znana i powielana przez wiele firm. Vivo TWS Neo nie wprowadza na tym polu żadnych rewolucji. Główną ciekawostką w tym wszystkim jest sterowanie, które odbywa się poprzez panele dotykowe na każdej z nich. Wyjątkowość polega na dodatkowym geście przesuwania – oprócz tradycyjnego stukania – w celu regulacji natężenia dźwięku. Jest to całkiem wygodne, ale trzeba uważać, żeby nie wyjąć sobie słuchawek z uszu. Są one bardzo lekkie, a też ich ułożenie w uszach jest dosyć swobodne. W samej konstrukcji uwzględniono czujniki, które pozwalają automatycznie wstrzymywać muzykę, gdy TWS Neo opuszcza ucho.

vivo tws neo recenzja test

Tak jak zwykle nie narzekam na wypadanie tego typu akcesoriów, tak tym razem poniekąd muszę. Ciężko ocenić, czy to kwestia inaczej osadzonego środka ciężkości, czy też minimalnie krótszej wkładki. Oczywiście spędzając czas w jednej pozycji, nie ma obaw o utratę słuchawki. W moim przypadku sytuacja tyczyła się na przykład odkurzania, gdy pojawiają się mniej lub bardziej energiczne ruchy. Wtedy musiałem uważać, aby przy okazji nie wciągnąć recenzowanego sprzętu. Z racji, że Vivo TWS Neo nie są słuchawkami sportowymi – choć odporne na zachlapanie – to można przymknąć na to… ucho. Naturalnie zachęcam, jeśli macie tylko taką możliwość, do przymierzenia słuchawek przed zakupem.

Jakość dźwięku i wrażenia z użytkowania

vivo tws neo recenzja test

W poprzedniej kategorii zdradziłem już co nieco na temat sterowania oraz samego noszenia słuchawek. Wiecie już, że Vivo TWS Neo są lekkie, więc praktycznie nie czuć ich podczas noszenia. Nie męczą uszu i w żaden sposób – poza dźwiękiem – nie dają o sobie znać. Tymczasem rozszerzając temat sterowania o tradycyjne dotknięcia, nie ma najmniejszych problemów, aby poszczególne gesty ustawić pod siebie. Pojawia się niestety jedna niedogodność, gdyż aby to zrobić, to musimy korzystać z kompatybilnego smartfona Vivo. Wtedy ustawienia słuchawek są zdecydowanie większe, a dodatkowo po wyjęciu akcesorium z etui od razu pojawia się informacja o stanie naładowania każdego elementu.

W tym miejscu możemy również zauważyć obsługę kodeka aptX Adaptive, który jeszcze nie jest czymś oczywistym w smartfonach. Jednak z racji, że ten kodek wspiera również aptX HD (i starsze), to pod tym względem Vivo TWS Neo są więcej niż zadowalające. Niemniej o jakości dźwięku za chwilę. W kwestii komunikacji warto pochwalić moduł Bluetooth 5.2, który zapewnia dobrą stabilność połączenia. Szkoda jedynie, że firma nie pozwala na podłączenie dwóch urządzeń jednocześnie – przynajmniej mi nie udało się tego wykonać, mimo że sam standard na to pozwala. Jednak na pewno docenimy minimalne opóźnienie – niezależnie od podłączonego urządzenia, choć ze wsparciem aptX, nie odnosiłem wrażenia rozjechanego dźwięku z obrazem. Nie ma też problemu z tym, aby wykorzystywać tylko jedną słuchawkę – są one w pełni niezależne.

Jakość dźwięku, którą docenimy, ale nie rzuci nas na kolana

vivo tws neo recenzja test

Tymczasem jakość dźwięku bardzo zależy od tego, jak dobrze uda nam się osadzić słuchawki w uszach. Jak wspomniałem – w moim przypadku nie było z tym problemu, ale do ideału trochę brakowało. Dlatego dopiero po dociśnięciu wkładek mogłem poczuć pełnię możliwości TWS Neo. Ogólnie rzecz biorąc, jak na słuchawki bezprzewodowe za 500 złotych, nie czuć, że się przepłaciło. Być może miałem nieco większe oczekiwania po samej specyfikacji, ale ostatecznie uważam, że nie jest źle. Pozytywnie zaskoczyły mnie predefiniowane ustawienia pod postacią efektów. Jeśli chcemy więcej niskich tonów (Megabas), to nie tracimy pozostałej części sceny, sztucznie podbijając właśnie bas.

Przedostatni aspekt, który pozostał do omówienia, to mikrofony. Te działają bez zarzutu. Firma chwali się redukcją szumów z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Ciężko ocenić, jaki wkład AI jest podczas rozmów, gdyż nie możemy go wyłączyć, ale nie odnotowałem żadnych problemów. Rozmówcy nie mieli problemów z rozpoznaniem, że korzystam ze słuchawek, aczkolwiek delikatny ruch powietrza (faktycznie tłumiony) był przekazywany. Szkoda, że sztuczna inteligencja nie może uczestniczyć w tradycyjnej redukcji szumów, choć tu oczywiście większe ograniczenia wynikają z samej konstrukcji.

Akumulatory, czyli optymalny czas działania

vivo tws neo recenzja test

Zapoznając się z materiałami od Vivo, byłem pozytywnie zaskoczony, jak dokładnie firma podaje czas pracy oraz ładowania TWS Neo. Dlatego oczekiwania zostały ustawione na 22,5 godziny słuchania muzyki (z kodekiem AAC) z uwzględnieniem doładowywania z etui. Po wyjęciu słuchawek z niego mają one działać przez 4,5 godziny. Szybka matematyka i okaże się, że etui pozwala 4x doładować słuchawki, zanim samo będzie potrzebowało regeneracji. Zagłębiając się dalej w dokumentację, jeśli decydujemy się na najlepsze kodeki, to już mówimy o pracy przez około 3 godziny. W praktyce te wartości praktycznie wcale nie odbiegają od rzeczywistości, a wręcz przeciwnie. Naturalnie ja wykorzystywałem głównie kodek aptX Adaptive. Słuchając muzyki lub oglądając filmy z ustawionym natężeniem dźwięku na około 40%, nie miałem problemu, aby po 3,5 godzinach (czasami nieco więcej) wkładać słuchawki z powrotem do etui. Tym sposobem 18 godzin jest jak najbardziej w zasięgu, co uznaję za niezły wynik. Vivo podaje także czas ładowania i tutaj mam pełną zgodność – 45 minut trwa regeneracja słuchawek, a 100 minut samego etui.

Recenzja Vivo TWS Neo – podsumowanie

vivo tws neo recenzja test

Przygoda z Vivo TWS Neo pokazało mi, że są to udane słuchawki, ale warto je wykorzystywać głównie ze smartfonami tej samej firmy. Tylko wtedy pokażą one pełnię swoich możliwości. Jest to równocześnie poniekąd wada, gdyż sparowanie z innymi urządzeniami ogranicza konfigurację i dobór efektów. Kończąc wady, na pewno trzeba mieć na uwadze, że mogą to być słuchawki głównie do siedzenia, aby nie wypadały z uszu. W tym momencie kończymy omawianie wad, bo zalety płynące z zastosowania na przykład Bluetooth 5.2 są widoczne na każdym kroku. Niskie opóźnienie, daleki zasięg, stabilne połączenie oraz naturalnie dobra jakość dźwięku – to wcale nie jest tak oczywiste nawet w tej klasie cenowej.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 7
  • Jakość dźwięku i użytkowanie 8
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 7.7

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje