realme c11 recenzja test

[Recenzja] realme C11 – czas pokazać, że tanie może być piękne

Łukasz Pająk Recenzje 2020-08-12

Plusy

  • Budowa - to nie jest kolejny, nudny i generyczny smartfon
  • Rewelacyjny czas pracy na jednym ładowaniu
  • Zaskakująco bogate oprogramowanie

Minusy

  • Micro USB powinno umrzeć
  • System momentami lubi dłużej pomyśleć

Zgodnie ze wczorajszą zapowiedzią, realme C11 wita się z Polakami. Smartfon trafia do sprzedaży i tym samym mogę podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z użytkowania tego modelu przez ostatnie kilkanaście dni. Dla tych, co nie są na bieżąco z portfolio realme, spieszę z wyjaśnieniem, że mamy do czynienia z najtańszą propozycją firmy. To budżetowy smartfon, który przede wszystkim ma nie stanowić dużego uszczerbku na portfelu, a przy okazji oferować coś więcej niż tylko możliwość wykonywania połączeń w wątpliwej jakości. Dlatego sprawdźmy, jak w poszczególnych aspektach radzi sobie realme C11 – serdecznie zapraszam Was do jego recenzji.

 

Zestaw, cena i specyfikacja techniczna realme C11

realme c11 recenzja test

Realme cały czas kontynuuje tradycję żółtych pudełek, w których otrzymujemy smartfony tej firmy. Tytułowy model nie jest żadnym wyjątkiem, więc wewnątrz nie zabrakło miejsca na makulaturę, kluczyk do tacki na karty SIM i MicroSD oraz modułową ładowarkę. Tak, to niewiele i niektórych może zdziwić brak etui, które również jest charakterystyczne dla realme. Niemniej konstrukcja C11 nie jest specjalnie narażona na zarysowania i drobne uszkodzenia mechaniczne.

realme c11 recenzja test

Już wielokrotnie powtarzałem, że realme C11 to tani smartfon, ale ile dokładnie kosztuje? Niecałe 500 złotych, bo bez symbolicznej złotówki – dokładnie 499 złotych. Firma pozostawia miejsce na ewentualne promocje w przyszłości, ale nawet bez nich specyfikacja techniczna prezentuje się dobrze:

  • 6,5-calowy wyświetlacz IPS LCD
    • rozdzielczość: 1560×720 (280 ppi)
    • 81,7% wypełnienia frontu
  • układ MediaTek Helio G35
    • litografia: 12 nm
    • CPU: 8x Cortex A53 (2,3 GHz)
    • GPU: PowerVR GE8320
  • 2 lub 3 GB RAM
  • 32 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • eMMC 5.1
    • możliwość rozbudowy za pomocą kart MicroSDXC (osobny slot)
  • aparaty:
    • przód: 5 MPx
    • tył: 13 MPx (f/2.2, PDAF), 2 MPx (f/2.4, czujnik głębi)
  • akumulator o pojemności 5000 mAh (ładowanie 10 W)
  • gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm, radio FM, Bluetooth 5.0, MicroUSB, Wi-Fi 4 (802.11 b/g/n), Dual SIM
  • Android 10 (realme UI 1.0)
  • wymiary: 164,4 x 75,9 x 9,1 mm
  • waga: 196 g

realme c11 recenzja test

Premiera realme C11 w Polsce miała odbyć się nieco wcześniej i została przesunięta. Niewykluczone, że producent postanowił wstrzymać się z wejściem do naszego kraju, aby poczekać na mocniejszą odmianę z 3 GB RAM. Została ona pokazana w ciągu ostatnich dni i jest dostępna w niewielu krajach. Wspomniana wcześniej cena odnosi się włąśnie do tej wersji, gdyż modeli z 2 GB RAM próżno będzie szukać na półkach sklepowych w naszym kraju. To wyjątkowo dobra wiadomość, patrząc, że niektórzy producenci idą w odwrotnym kierunku, dając nam tylko to, co najsłabsze. Niemniej wciąż szkoda, że realme stosuje Micro USB. Podobnie jak USB-C, w testowanym smartfonie nie uświadczymy też czytnika linii papilarnych i modułu NFC. Co prawda w tej kategorii to po części standard, ale warto łamać takie schematy. Za to wyjątkowo dobrze zapowiada się akumulator, który dzieli się energią ze względnie energooszczędnymi podzespołami. Niemniej teoria to jedno, a praktyka to drugie. Dlatego czas wyjąć realme C11 z pudełka.

 

Budowa i jakość wykonania

realme c11 recenzja test

Zazwyczaj w podsumowaniu nawiązuje do tytułu recenzji, ale pozwólcie, że zrobię wyjątek od tej reguły. Uznałem realme C11 za piękny smartfon, co przez niektórych może zostać uznane za zbędne – w końcu nie dyskutuje się o gustach. Naturalnie zgadzam się z tym, ale piękno w tym smartfonie tkwi w tym, że nie jest taki, jak konkurencja, a idzie swoją ścieżką. Wygląd nie musi rzucać każdego na kolana, aby po prostu uznać go za inny, na swój sposób oryginalny. Tak najlepiej można opisać realme C11 – co prawda faktura tyłu z tworzyw sztucznych nawiązuje między innymi do realme C3, ale pomysł został na swój sposób przemodelowany. Mimo wszystko zacznijmy od podstaw, czyli materiałów – dominuje tworzywo sztuczne, któremu towarzyszy szklany front. Ot, teoretycznie nic specjalnego. Jednak spasowanie już może robić wrażenie, gdyż wszystko jest bardzo sztywne – nic nie trzeszczy, nic się nie chybocze. To już nie musi być coś oczywistego, gdyż droższe smartfony potrafią być gorzej złożone. Najlepiej widać to po klawiszach fizycznych, których osadzenie jest bardzo wygodne, pojawia się specjalne odróżnienie, ale przede wszystkim skok jest bardzo pewny, a same przyciski nie chodzą na boki.

Przód realme C11 nie wyróżnia się diametralnie, chociaż notch jest względnie mały, podobnie jak większość ramek. Większość, gdyż dolna trochę odstaje od reszty i jest zauważalnie grubsza. Mimo wszystko, jak na tę cenę, nie powinien to być powód do narzekań. We wspomnianym wycięciu firma osadziła przeciętny aparat do selfie, który ma problemy z szerokim zakresem tonalnym. Nad nim pojawia się maskownica z poprawnym głośnikiem do rozmów telefonicznych.

To tył recenzowanego smartfona stanowi o jego wyjątkowości. Niby to tworzywo sztuczne, ale wykorzystane tak, jak żaden inny materiał. Niemalże całość została udekorowana we wgłębienia i paski à la szczotkowane aluminium, aby dodać gładki pasek z oznaczeniem marki, które swoją drogą ma jeszcze inną, indywidualną fakturę. Z tego samego paska wyrasta wyspa z aparatami, co nie powinno mieć miejsca. Garb przy tych matrycach zdaje się zbędny, ale na szczęście jest względnie mały, więc nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Całość dopełniają poprzeczne refleksy świetlne.

Na poszczególnych krawędziach realme C11 znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra – pusto
  • dół – gniazdo słuchawkowe, mikrofon, złącze Micro USB, głośnik multimedialny
  • lewa strona – tacka na karty SIM i MicroSD
  • prawa strona – klawisze fizyczne

realme c11 recenzja test

Testowany smartfon jest w miarę lekki, co w połączeniu z niedużymi ramkami pozwala użytkować go bez większych obaw o upadek. Tworzywo sztuczne o specjalnej fakturze poprawia chwyt, więc realme C11 to telefon całkiem wygodny w użytkowaniu. Naturalnie nie możemy oczekiwać zbyt wiele od jego głośnika, który łatwo zakryć, ale nie powinniśmy obawiać się o to, że nie usłyszymy dzwonka lub budzika.

 

Wyświetlacz

realme c11 recenzja test

Rozdzielczość FullHD jeszcze nie jest standardem w budżetowych smartfonach. Po części to dobrze, o czym przekonacie się w kolejnej kategorii, chociaż musi odbić się to na ostrości obrazu. Widząc obok siebie te same aplikacje uruchomione na smartfonie z wyświetlaczem z wyższą rozdzielczością, nie da się przejść obojętnie. Jednak mimo wszystko realme C11 nie wypada aż tak fatalnie. Zastosowany panel IPS LCD może pochwalić się zadowalającą jasnością w te słoneczne i upalne dni. Jakość obrazu (barwy, kontrast) nie odrzucają. Nie zważając na rozdzielczość, jeśli taki panel spotkałbym w dwukrotnie droższym smartfonie, to uznałbym go za przeciętny. Tymczasem jak na budżetowca? Jest całkiem dobrze. Nawet szara czerń nie rzuca się nadmiernie w oczy, co nie jest tak dobrze ukrywane w wielu droższych modelach.

 

Akumulator

realme c11 recenzja test

Niska rozdzielczość to mniejsza liczba pikseli, które z kolei przekładają się – czysto teoretycznie – na ogólne, mniejsze zużycie energii. Realme C11 zamienia tę teorię w praktykę, notując bardzo dobre wyniki czasu pracy na jednym ładowaniu akumulatora. Dwa dni to norma, którą tylko przy odrobinie chęci można by przedłużyć do trzech dni. Poniekąd wynika to z samego faktu, że smartfon nie należy do demonów szybkości i wielozadaniowości, więc spokojna praca jest jeszcze bardziej spokojna. Jak to dokładnie wygląda w cyfrach? Oto liczby godzin włączonego wyświetlacza, które udało mi się uzyskać w różnych scenariuszach:

  • przeglądanie social mediów, stron internetowych (Chrome), YouTube i przeglądanie arkuszy Google – ponad 10 godzin
  • praca na pełnych obrotach – około 5 godzin (o dziwo bez nadmiernego nagrzewania)

Tymczasem ładowanie to niestety męczarnia. Mimo że realme lubi chwalić się coraz to lepszymi technologiami w swoich droższych modelach, tak MicroUSB skutecznie to ogranicza. Dlatego ładowanie do pełna trwa ponad 3 godziny.

 

Aparat realme C11 – jakość zdjęć i filmów

realme c11 recenzja test

Podobnie jak w wyświetlacze, tak samo aparaty nie będą domeną budżetowych smartfonów. Na szczęście aplikacja, którą znajdziemy w realme C11, nie jest przesadnie naładowana rozwiązaniami, z których i tak nie warto korzystać. Otrzymujemy to, co niezbędne. Ok, prawie, bo przełącznik na 4x zbliżenie jest dodany na siłę – nie warto z niego korzystać. Mimo wszystko dodatków nie brakuje i taki tryb nocny ewidentnie wymaga pewnej ręki, a najlepiej statywu. Niemniej nie mogłem narzekać na ergonomię – jedynie przełączanie predefiniowanych zbliżeń obrazu (cyfrowe) czasami bywa źle interpretowane jako punkt ostrości. Niezbędne przełączniki mamy na wierzchu – nie ma ich zbyt wiele, ale całość została odpowiednio wyważona. W przypadku rozdzielczości filmów do wyboru mamy 720p (HD) lub 1080p (FullHD) w 30 klatkach na sekundę.

Początkowo jakość obrazu zaskoczyła mnie nawet pozytywnie. Smartfon całkiem dobrze radzi sobie w przeciętnych warunkach oświetleniowych – potrafi wydobyć głębie koloru, nie rejestruje świata z szarym filtrem. Problemy wychodzą głównie tam, gdzie nie ma światła lub potrzebna jest szeroka rozpiętość tonalna. Możemy robić zdjęcia bardzo jasnych scen lub ciemnych. Dlatego dostajemy prześwietlone niebo lub ciemny, pierwszy plan. W nocy cudów nie ma – realme C11 staje się praktycznie ślepe. Jeśli zaś chodzi o filmy, to nie uświadczymy stabilizacji obrazu.

 

Oprogramowanie i wydajność

realme c11 recenzja test

Realme UI po wielu testach smartfonów firmy jest już mi całkiem bliskie. Przyzwyczaiłem się do rozwiązań i specyficznego designu tej nakładki. Tym samym doceniam ją za bogate wyposażenie, na które składają się między innymi dodatkowy pasek boczny, szeroki zakres aranżacji pulpitów lub dodatkowe tryby dla graczy i możliwości personalizacji dźwięku oraz wyświetlacza. To naprawdę robi wrażenie w budżetowym smartfonie, który równie dobrze mógłby oferować wyłącznie zmieniony wygląd czystego Androida i też nie powinniśmy narzekać. Z drugiej strony realme poszło drogą Redmi i Xiaomi, więc pojawiają się reklamy. Co prawda nie są one nachalne i głównie widoczne przy instalacji aplikacji, ale jednak jest to fakt konieczny do odnotowania. Samego bloatware (zbędnych aplikacji) nie ma zbyt wiele – po prostu można odnieść wrażenie, że firma zaczyna po cichu promować swój sklep z aplikacjami na czarną godzinę.

Za to nie ukrywam, że spodziewałem się nieco więcej po samej wydajności. Android 10, który ukrywa się pod realme UI 1, to już całkiem dobrze zoptymalizowany system, ale niestety zdarzają się zwolnienia lub wyraźne przerwy, aby zastanowić się nad tym, co dalej. Niektóre animacje skutecznie to przykrywają. Taka sytuacja wynika w głównej mierze z wolnej pamięci (eMMC 5.1), bo gdy już dana część systemu lub programu zostanie załadowana, to dalej nie ma z nią większego problemu. Oczywiście w tle jednocześnie mogą pracować tylko lekkie procesy, więc na wielozadaniowość nie ma szczególnie co liczyć. Podobnie jak na wysokie detale w najbardziej wymagających tytułach – pamiętajmy, że realme C11 to budżetowy smartfon.

realme C11 – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

 

Recenzja realme C11 – podsumowanie

realme c11 recenzja test

Mobilny rynek został zdominowany przez tzw. średniaki, które dzisiaj oferują naprawdę sporo, aby zostawić flagowcom miejsce na wyjątkowe rozwiązania. Tymczasem rynek budżetowców daje absolutne minimum, ale z coraz mniejszymi kompromisami. Jeszcze nie tak dawno temu nikt by nie pomyślał o propozycjach z tego rynku jako ciekawych, a bardziej nikt by nie pomyślał, jak mało będzie trzeba się irytować podczas ich użytkowania. Realme C11 dodatkowo wyróżnia się ciekawą obudową – ten smartfon niewątpliwie może się podobać. Przy okazji oferuje niezły wyświetlacz, potężny akumulator i rozbudowane oprogramowanie. Mógłby działać minimalnie lepiej, ale mniej wymagający nie powinni narzekać. Dlatego w swojej cenie jest to model godny rozważenia.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 7
  • Budowa 8
  • Specyfikacja techniczna 7
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 9
  • Aparat 7
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 6
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 7.5

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje