Huawei p40 lite e recenzja test

[Recenzja] Huawei P40 Lite E – idealny smartfon do podstawowych zadań?

Łukasz Pająk Recenzje 2020-03-22

Plusy

  • Akumulator wytrzymuje długie godziny
  • Odpowiednia wydajność do podstawowych zadań
  • Zaskakujący dobry aprat
  • Stosunek jakości do ceny

Minusy

  • Oprogramowanie wymaga aktualizacji, a niektórym może brakować usług Google
  • Oby to był ostatni smartfon firmy z MicroUSB

Huawei rusza ze swoim agresywnym portfolio, które siłą rzeczy stawia teraz na Huawei Mobile Services. Agresja w głównej mierze sprowadza się do pokazania, że bez usług Google również można żyć, ale też na bardzo niskich cenach w stosunku do oferowanych możliwości. Już recenzja Huawei P40 Lite pokazała nam, że można dać wiele za niewiele. Jednak w tym roku do topowej serii P40 dołącza nowy reprezentant. Jest nim właśnie tytułowy P40 Lite E, czyli najniżej notowany model w rodzinie. Ma on być dla tych, którzy przede wszystkim szukają smartfona w niskiej cenie, ale bez większych kompromisów. Naturalnie zawsze trzeba na nie liczyć, więc przyjrzyjmy się bliżej, co dokładnie oferuje Huawei P40 Lite. Tym sposobem serdecznie zapraszam Was do jego recenzji.

 

Zestaw

Huawei p40 lite e recenzja test

Huawei P40 Lite E to nie tylko najtańszy reprezentant rodziny P40, ale też jeden z najtańszych w ogóle w portfolio tego producenta. Tym samym po zakupie w pudełku nie znajdziemy wielu dodatków. Obok makulatury i kluczyka do tacki na karty SIM oraz MicroSD znalazło się miejsce wyłącznie dla modułowej ładowarki z zasilaczem o mocy 10 W (5 V, 2 A). Totalne minimum, ale z drugiej strony może lepiej tak, niż niepotrzebnie podnosić cenę przez słuchawki, których i tak nigdy nie użyjemy? Ah, nie zapominajmy o fabrycznie nałożonej folii na ekran.

 

Budowa

Huawei p40 lite e recenzja test

P40 Lite E na pewno ma duże ambicje. O ile zestaw nie do końca wskazuje na to, to już budowa tak. Oczywiście nie znajdziemy w tym smartfonie materiałów premium, ale to, co jest, stara się możliwie najbardziej zbliżyć do takiego określenia. Dlatego tworzywa sztuczne na krawędziach są odpowiednio malowane, aby udawać aluminium. Z kolei tył otrzymał specjalną powłokę, która tworzy refleksy świetlne niczym na szklanym panelu. Mimo wszystko ograniczenie się do plastiku sprawiło między innymi, że recenzowany smartfon jest wyjątkowo lekki i bardzo dobrze leży w dłoni. Klawisze również odbieram pozytywnie pod każdym względem – rozmieszczeniem, wielkości i skokiem.

Front wyróżnia wycięcie w wyświetlaczu na sam aparat. Niektórzy też mogą podciągnąć ten element w formie rozwiązania nawiązującego do premium. Niemniej już sama matryca, zastępująca brakujące piksele, jest dosyć przeciętna i potrzebuje sporo światła, aby zrobić zdjęcie bez szumów. Również w górnej części urządzenia znajdziemy maskownicę z głośnikiem do rozmów telefonicznych. Działa on tak, jak powinien. W ten sposób przedstawiłem Wam wszystkie elementy z frontu P40 Ltie E, bo niestety Huawei prawdopodobnie już ostatecznie zrezygnował ze stosowania diody powiadomień. Szkoda, bo na pewno znalazłoby się dla niej miejsce. Jeśli nie w maskownicy, to na przykład na dolnej ramce, która wyróżnia się niewykorzystaną przestrzenią.

Tymczasem na plecach pojawia się potrójny moduł aparatu, który wystaje ponad powierzchnię i sprawia, że urządzenie odrobinę się chybocze. Poniżej umiejscowiono przeciętną diodę doświetlającą. Za to na środku naszym oczom ukazuje się czytnik linii papilarnych, który działa bezbłędnie. Jest on zdecydowanie lepszy od tych stosowanych w wielu droższych modelach, gdzie skaner jest zatapiany w wyświetlaczu. Na deser Huawei postanowił wyróżnić tył dosyć charakterystycznym i wcześniej niespotykanym malowaniem światłem, które tworzy dodatkową ramkę. Rzuca się ono w oczy w wielu materiałach prasowych, ale na co dzień jest praktycznie niezauważalne.

Na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra: dodatkowy mikrofon
  • dół: gniazdo słuchawkowe, przeciętny głośnik, główny mikrofon
  • lewa strona: tacka na karty SIM i MicroSD
  • prawa strona: klawisze fizyczne

Huawei P40 Lite E to dobrze zbudowany smartfon, ale na pewno bez większych szaleństw i kombinowania. Wszelkie elementy są w porządku i mimo że nie rzucają na kolana, to też nie można specjalnie na nie narzekać. Ot, smartfon zrobiony zgodnie ze sztuką i wyraźnym wyczuciem, na co można sobie pozwolić, aby całość nie kosztowała zbyt wiele.

 

Specyfikacja techniczna i cena Huawei P40 Lite E

Huawei p40 lite e recenzja test

Praktycznie na każdym kroku zaznaczam, że P40 Lite E jest jednym z najtańszych smartfonów Huawei. Trzeba to uwzględniać, patrząc na poszczególne elementy. Producent wycenił recenzowany model na 699 złotych. W przedsprzedaży można jeszcze liczyć na opaskę Huawei Band 4 za symboliczną złotówkę. Jest to kwota, która dotychczas była zarezerwowana głównie dla modeli wymagających wielu wyrzeczeń. Jak to wygląda w przypadku P40 Lite E? Oto dane techniczne tego urządzenia:

  • 6,39-calowy wyświetlacz IPS LCD 720p+ (19,5:9, wycięcie na aparat, 1560×720, 269 ppi, 82,4% wypełnienia frontu)
  • układ HiSilicon Kirin 710F
    • 12 nm
    • 8-rdzeniowy: 4×2,2 GHz Cortex-A73 + 4×1,7 GHz Cortex-A53
    • GPU: Mali-G51 MP4
  • 4 GB RAM
  • 64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (eMMC 5.1, osobny slot na MicroSDXC)
  • aparaty:
    • przód: 8 MPx (f/2.0)
    • tył: 48 MPx (f/1.8, PDAF), 8 MPx (f/2.4, szerokokątny), 2 MPx (f/2.4, czujnik głębi)
  • akumulator o pojemności 4000 mAh (ładowanie 10 W)
  • czytnik linii papilarnych, Dual SIM, MicroUSB, Bluetooth 5.0, gniazdo słuchawkowe, Wi-Fi 802.11 b/g/n
  • Android 9 Pie (EMUI 9.1 z Huawei Mobile Serivces)
  • wymiary: 159,8 x 76,1 x 8,1 mm
  • waga: 176 g

Zacznijmy od mniej przyjemnych rzeczy, czyli braków. Przede wszystkim Huawei może dużo stracić przez brak modułu NFC. O ile w momencie pisania tej recenzji nie ma jeszcze Huawei Pay w Polsce, to jednak płatności zbliżeniowe dla wielu stają się podstawą. Kolejny problem to MicroUSB – z roku na rok jest już coraz mniej modeli z tym złączem, ale tak naprawdę nie powinno ich być już w ogóle. Z drugiej, tej pozytywnej strony otrzymujemy moc obliczeniową, którą w zeszłym roku oferował zwykły model Lite. Niech Was nie zdziwi litera F w nazwie układu – Kirin 710 i 710F różnią się wyłącznie sposobem produkcji.

 

PS. Tak, Huawei P40 Lite E na innych rynkach występuje jako Huawei Y7p.

Wyświetlacz

Huawei p40 lite e recenzja test

Huawei niechętnie podchodzi do wyświetlaczy AMOLED w smartfonach innych niż flagowe. Dlatego P40 Lite E siłą rzeczy stawia na technologię IPS LCD. Ten konkretny panel w żaden sposób się nie wyróżnia. Jest to dobry ekran, któremu ciężko zarzucić cokolwiek złego, ale z drugiej strony naprawdę daleko mu do tych najlepszych. Niemniej ponownie muszę przypomnieć o niskiej cenie i okazuje się, że… jest po prostu dobrze. Górne ustawienia jasności mogą być niewystarczające w bardzo słoneczne dni. Kontrast jest przeciętny, ale już reprodukcja barw okazuje się całkiem w porządku. Względnie niska rozdzielczość nie przeszkadza nadmiernie w codziennym użytkowaniu.

 

Akumulator

Huawei p40 lite e recenzja test

Po przeciętnym wyświetlaczu przyszedł czas na bardzo pozytywny akumulator. Siłą rzeczy tam, gdzie jest niska rozdzielczość i względnie oszczędny układ, to zyskuje czas działania. Być może Kirin 710F w 12-nanometrowej litografii nie zapowiada się na demona energooszczędności, ale ogólnie rzecz biorąc, jest naprawdę dobrze. Dwa dni pracy bez poszukiwania zewnętrznego zasilania są w pełni w zasięgu ręki. Naturalnie praca ze smartfonem powinna się wtedy ograniczać do podstawowych zadań – obsługa dokumentów, arkuszy, czy też przeglądania stron internetowych, social mediów i oglądania filmów na YouTube. Chcemy sprawdzić najbardziej wymagające gry? Wyświetlacz, zamiast dobijać do 9 godzin, będzie działał przez nieco ponad 4 godziny. Przy tym całe urządzenie zrobi się ciepłe. Rzadkie ładowanie ma również taką zaletę, że to trwa stosunkowo długo, bo około 2,5 godziny. Niestety, ale zastosowanie MicroUSB, a nie USB-C bezpośrednio przekłada się na brak szybkiego ładowania.

 

PS. Zauważycie, co nie pasuje w powyższym zdjęciu?

Aparat

Huawei p40 lite e recenzja test

W zeszłym roku modne stały się matryce, łączące 4 piksele w 1. Dzisiaj trafiają one już do tych najtańszych urządzeń i jednym z nich jest P40 Lite E. Jednak zanim zaczniemy korzystać z aparatu, to trzeba zapoznać się z aplikacją do jego obsługi. Ta w recenzowanym smartfonie jest całkiem wygodna. Dobra ergonomia w głównej mierze wynika z prostych instrukcji, jak i wyłącznie najważniejszych elementów widocznych na raz na ekranie. Co prawda aplikacja oferuje wiele trybów, ale warto skupić się głównie na tych podstawowych. Oczywiście nie brakuje możliwości ustawień „Pro”, zwolnionego tempa i makro. Jednak jest to swego rodzaju przerost formy nad treścią. Producent pozwala na nagrywanie filmów w FullHD i 60 klatkach na sekundę. Wyższe rozdzielczości (4K) nie są dostępne.

Jeśli zaś przejdziemy do samego fotografowania, to siłą rzeczy trzeba się liczyć z tym, że nie będą to idealne zdjęcia. Dominują szumy, ograniczone detale i wyprane kolory. Jednak ponownie przypomnijmy sobie o cenie. Jeszcze nie tak dawno temu zapewne napisałbym, że mamy do czynienia z aparatem, który jest dobry do awaryjnych sytuacji. Tymczasem dzisiaj się okazuje, że nie jest aż tak źle. Po prostu trzeba unikać kiepskich warunków oświetleniowych. W słoneczne dni zrobimy dobre zdjęcia. Za to na pewno nie będziemy narzekać na tempo ustawiania ostrości. Z tym smartfon nie ma żadnych problemów. W przypadku filmów stabilizacja nie jest w żaden sposób wspomagana, więc trzeba mieć pewną rękę. Nie polecam też nagrywania w 60 klatkach na sekundę – smartfon ma problemy z ich osiągnięciem.

 

Oprogramowanie i wydajność

Huawei p40 lite e recenzja test

Niewątpliwie szkoda, że Huawei zdecydował się dać Androida 9 dla P40 Lite E. Nowa wersja oprogramowania oferuje zdecydowanie więcej, chociażby Huawei Assistant, a tymczasem witamy się ze swego rodzaju przejściówką. Oczywiście EMUI 9.1 także jest dobrze zaprojektowanym systemem, ale mamy końcówkę pierwszego kwartału 2020 roku – podobnie jak USB-C, tak i Android 10 powinien być obowiązkowym wyposażeniem. Też grzechem by było, gdybym nie wspomniał o braku usług Google, które dla wielu osób mogą okazać się barierą nie do przeskoczenia. Niemniej dodatków nie brakuje i mnogości konfiguracji, które naturalnie uwieczniłem na poniższych zrzutach ekranu:

Za to na pewno nie mogę narzekać na wydajność. Huawei P40 Lite E bazuje na układzie ze średniej półki, ale w ramach podstawowych zadań jest on w pełni wystarczający. Oczywiście mocy brakuje dla tych najbardziej wymagających procesów. Wielozadaniowość również jest ograniczona przez pamięć operacyjną. Niemniej po raz kolejny przypominam o cenie. Na tej półce nowych urządzeń często problemem jest obsługa samego systemu – P40 Lite E jest w tym wypadku wyjątkiem.

Huawei P40 Lite E – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im więcej punktów, tym lepiej.

 

Recenzja Huawei P40 Lite E – podsumowanie

Huawei p40 lite e recenzja test

Huawei P40 Lite E to przemyślany smartfon, który przede wszystkim ma być tani. Nowy telefon za 699 złotych musi mieć trochę wyrzeczeń. O ile ta propozycja nie robi aż tak dobrego wrażenia, jak P40 Lite, to na pewno warto brać ją pod uwagę. Przede wszystkim dlatego, że jest to model, który nie wymaga cierpliwości przy obsłudze systemu, a dodatkowo pojawia się dobry akumulator i akceptowalny aparat. Tak naprawdę, gdyby nie brak USB-C i NFC, to mógłbym śmiało napisać, że to potencjalny hit sprzedaży. Tymczasem jestem świadomy, że dla niektórych mogą to być obowiązkowe elementy.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 6
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 7
  • Wyświetlacz 7
  • Akumulator 9
  • Aparat 8
  • Oprogramowanie 7
  • Wydajność 8
Ocena Android.com.pl Ogólna ocena Android.com.pl: 7.4

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje