zdjcie_1

Na każdym rynku znane i duże korporacje doczekają się konkurencji ze strony chińskich producentów, oferujących tańsze odpowiedniki droższych produktów. W tej recenzji postaram się przybliżyć model FG8 Android, którego spośród wszystkich dostępnych smartfonów oprócz niskiej ceny wyróżnia obsługa dwóch kart SIM oraz odbiornik naziemnej telewizji analogowej.

Firma Fly Ying produkująca ten telefon znana jest już z produkcji między innymi urządzeń udających iPhone’y. Cena tego smartfonu w czasie pisanie tej recenzji wynosiła 570 zł, a na popularnym serwisie aukcyjnym można było go nabyć już od 350 zł.
zdjcie_2                    

Na początek przyjrzyjmy się parametrom technicznym urządzenia:

  • system Android 2.2.1 z nakładką udającą HTC Sense;
  • GSM 850/900/1800/1900MHz;
  • wymiary 120x60x13 mm;
  • waga 124.2 g;
  • 3.5-calowy wyświetlacz pojemnościowy, odsługujący dwupunktowy multi-touch, o rozdzielczości 240×400 pikseli;
  • procesor o taktowaniu 460 MHz;
  • 512 MB wbudowanej pamięci;
  • 256 MB RAM;
  • Wi-Fi w standardzie 802.11 b/g/n, DLNA, Bluetooth 2.0;
  • A-GPS;
  • tylny aparat 2 Mpx z flashem;
  • obsługa kart SD do 16 GB;
  • wejście słuchawkowe micro-jack 2,5 mm;
  • port micro-USB;
  • radio FM;
  • odbiornik telewizji analogowej;

Specyfikacja techniczna przypomina raczej telefony z zeszłych lat i niczym, oprócz wspomnianych na początku gadżetów (Dual Sim i odbiornik telewizyjny), się nie wyróżnia. Cała obudowa jest wykonana z plastiku, co nie prezentuje się najlepiej, jednakże wszystkie elementy są naprawdę dobrze spasowane, nic się nie rusza bardziej niż powinno, a całość sprawia wrażenie dość solidnego. Jedyny element, co do wytrzymałości którego mam poważne obiekcje to wysuwana antenka do odbioru telewizji analogowej, która jest tak cienka, że złamanie jej to tylko i wyłącznie kwestia czasu.


Razem ze smartfonem otrzymamy podstawowy zestaw akcesoriów w którego skład wchodzi:

Zestaw słuchawkowy, który jest dość miernej jakości, jak to zwykłe bywa z większością słuchawek dołączanych jako akcesorium. Jest to model asymetryczny, douszny. Posiada również mikrofon wraz z przyciskiem do odbierania rozmów lub sterowania muzyką.

zdjcie_3

Do telefonu dołączono aż dwie baterie litowo-jonowe o niedużej pojemności – 1200 mAh. Niestety, telefon pomimo wyświetlacza niskiej rozdzielczości i słabych podzespołów na baterii wytrzymuje zaledwie jeden dzień.

  zdjcie_4  

Kabel USB jest zupełnie zwyczajny. Ma długość jednego metra i jest zakończony złączem miniUSB.

  zdjcie_5  

Instrukcja obsługi jest bardzo estetycznie wykonana i dość dokładnie opisuje obsługę urządzenia, jednakże jest napisana wyłącznie w języku angielskim, a rozmiar użytej czcionki jest bardzo mały.

  zdjcie_6  

Większość telefonów z Androidem wyposażona jest w ładowarkę USB. W tym przypadku zastosowano ładowarkę z niestandardowym złączem. Warto się zatrzymać chwilę właśnie przy sposobie ładowania, a dokładniej sposobach, gdyż telefon może być również ładowany przez port USB (niestety w zestawie brakuje adaptera sieciowego). Pomysł ten wydaje się być trafny. Jeśli używacie ładowarki USB z odpinanym kablem, zapewne wiecie ile razy trzeba go odłączać, by na przykład połączyć komórkę z komputerem. Tu dzięki osobnemu wejściu zasilania tego problemu nie ma. Ładowarki używamy do ładowania, kabla do łączenia z komputerem, a w nagłej sytuacji telefon nadal możemy podładować u znajomego korzystając ze standardowego złącza miniUSB (choć aktualnym standardem jest już raczej microUSB).

  zdjcie_7  

W zestawie brakuje jakiekolwiek karty microSD. Najprawdopodobniej jest to zabieg obniżający koszty, choć z drugiej strony dołączanie dwóch baterii na to nie wskazuje, więc być może producenci uznali, że każdy z użytkowników i tak dokupi kartę według własnych potrzeb.

Telefon, jak każdy inny, zapakowany jest w pudełko, które w tym przypadku wykonane jest nadzwyczaj schludnie (jak na „chińczyka”).

zdjcie_8  

Wewnętrzne opakowanie (na zdjęciu u góry) wykonane jest z dość grubej tektury w czarnym kolorze oraz posiada zamknięcie na magnesy. Całość wygląda naprawdę elegancko. Patrząc na zewnętrzną część opakowania ma się nieodparte wrażenie, że gdzieś się już widziało tę kolorystykę, wzory oraz hasło „quietly brilliant”. Wygląda na to, że firma Fly Ying tym razem stara się kopiować HTC Desire. Mogę szczerze przyznać, że dobrze jej to wyszło przy opakowaniu, a gorzej pod innymi względami, o czym w dalszej części recenzji. Poniżej porównanie opakowania z innym modelem HTC.

zdjcie_9  
zdjcie_10                                      

Z przodu telefonu, ponad 3,5-calowym wyświetlaczem, znajduje się czujnik zbliżeniowy oraz głośnik odpowiadający za połączenia telefoniczne. Niestety zabrakło tam czujnika natężenia światła oraz diody powiadomień, czyli dwóch obowiązkowych elementów w każdym nowym smartfonie, znacząco ułatwiających pracę.

Pod wyświetlaczem znajduje się komplet podstawowych, fizycznych przycisków, czyli: home, wstecz, menu oraz szukaj. Między przyciskami, w miejscu w którym oryginalny HTC Desire posiada optyczny touchpad, znajduje się przycisk imitujący to urządzenie sterujące, o niezbyt jasnym przeznaczeniu. Z przycisku można skorzystać jedynie klikając bądź przytrzymując go, co spowoduje akceptację aktywnej kontrolki/ikonki, niestety nie ma możliwości, by wybrać element który chcemy kliknąć, gdyż owa atrapa touchpada nie posiada możliwości sterowania. Zajrzawszy do instrukcji obsługi także nie dowiemy się za co ma odpowiadać rzeczony przycisk, ponieważ nie został on tam w ogóle opisany, co potwierdza przypuszczenia, że powstał tylko po to, by telefon nie odbiegał znacząco wyglądem od oryginalnego HTC.

zdjcie_11  

Prawy bok telefonu jest zupełnie pusty.

  zdjcie_12  

Klawisze głośności zostały umieszczone z lewej strony smartfona, niestety nie znajdziemy na nim dedykowanego klawisza aparatu.

zdjcie_13  

Patrząc od góry ujrzymy centralnie umieszczony przycisk włączania/odblokowywania telefonu, a w prawym rogu teleskopową antenę telewizyjną oraz gniazdo słuchawkowe (niestety 2,5 mm), które  niektórzy z użytkowników umieściliby na dole, by nie musieć obracać komórki po wyjęciu jej z kieszeni podczas słuchania muzyki.

zdjcie_14

U dołu znajduje się nieosłonięty port microUSB, wejście zasilania oraz mikrofon.

zdjcie_15  

Na tylnym panelu zostały umieszczone ikonki symbolizujące możliwości urządzenia oraz uśmiechnięty Android. W dolnej części tylnej obudowy znajduje się głośnik multimediów, jednak po położeniu telefonu ekranem do góry, z powodu małej przestrzeni pomiędzy nim a podłożem, głośność (w innych położeniach dość duża) znacznie się zmniejsza. U góry tylnej klapki znajduje się lampa błyskowa oraz aparat z dumnie brzmiącym napisem 12,1 Mpx, co jest oczywiście zupełną nieprawdą, gdyż maksymalny rozmiar zdjęcia to zaledwie 2 Mpx…

zdjcie_16  

Wewnątrz telefonu znajdują się miejsca na obie karty SIM oraz na kartę SD, która niestety również znajduje się pod baterią, co znacząco utrudnia jej wymianę.

zdjcie_17    

Nakładka zastosowana w FG8 Android imituje HTC Sense tylko „z grubsza”. Lockscreen, pulpity, drawer aplikacji oraz charakterystyczny zegar wyglądają podobnie do oryginału, jednakże brakuje zmodyfikowanych przez HTC aplikacji, takich jak chociażby dialer. Nawet po kliknięciu przycisku + w prawym dolnym rogu nie przywita nas znane z produktów HTC menu, lecz zwykłe, niepasujące do wyglądu Sense okno dialogowe z podstawowego Androida. Podobnie jest z resztą aplikacji, których część od razu należałoby wymienić na lepsze odpowiedniki z Marketu.

Na pewno nakładka à la Sense nie powinna być przeważającym powodem przy wyborze tego telefonu (jakim często bywa prawdziwe dzieło HTC), ponieważ nie oferuje praktycznie niczego, za co lubiany jest jej oryginał, i jest tylko zwyczajnym chwytem marketingowym. Do tego dość skutecznie obniża wydajność telefonu. Wgranie lżejszego launchera (testowane na GO Launcher) poprawiło komfort oraz szybkość korzystania z urządzenia.

  interface_1   interface_3   interface_3  

Domyślnie na telefonie zainstalowanych jest kilka aplikacji wychodzących poza podstawowy pakiet Androida. Jedną z nich jest program Mobile TV, pozwalający na oglądanie telewizji naziemnej. Aplikacja przeprowadza automatyczne skanowanie stacji. W moim przypadku (w Lublinie) znalazła ich 6, z których żadnej nie dało się normalnie oglądać, obraz non stop smużył, a z głośnika wydobywały się trzaski. Próby oglądania telewizji przedstawia poniższy filmik.

Zatem oglądanie analogowej telewizji na smartfonie możemy zaliczyć do niedziałających gadżetów.

Kolejną aplikacją jest FM Radio, które działa dobrze, chociaż pomimo posiadania w telefonie anteny potrzebuje podłączonego zestawu słuchawkowego (bez niego nie było w stanie odnaleźć żadnej stacji). Na pewno lepszym rozwiązaniem byłoby udostępnienie tej anteny na potrzeby radia, niż i tak niespełniającej oczekiwań telewizji. W telefonie preinstalowanych jest też także kilka gier, eksplorator plików, aplikacja biurowa, stoper, kompas, Facebook, Twitter oraz Opera Mobile.

Smartfon posiada dość mocny głośnik, lecza na tym multimedialne plusy się kończą. Jakość dźwięku wydobywającego się z głośnika raczej nie zachwyca, a telefon nie wiedzieć czemu posiada wejście słuchawkowe na micro-jacka 2,5 mm, wiec do zastosowania każdych popularnych słuchawek potrzebna będzie przejściówka. Taka drobnostka może naprawdę uprzykrzyć życie. Odtwarzacz muzyki to – jak większość z aplikacji – podstawowy player z „gołego” Androida, któremu do ideału sporo brakuje.

Próba oglądania filmu w przeciętnej rozdzielczości w formacie .rmvb zgodnie z przypuszczeniami zakończyła się fiaskiem – obraz bardzo klatkował. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku .avi XviD. Dopiero film o rozdzielczości dopasowanej do wyświetlacza o rozszerzeniu .mp4 działał płynnie. Korzystanie z WiFi oraz internetu komórkowego przebiega bez zarzutu, to samo  tyczy się A-GPS-u, który fixa łapie w bardzo przyzwoitym czasie i nie traci połączenia. Bluetooth także nie sprawił żadnych problemów. Telewizja analogowa oraz radio FM zostały opisane w dziale „Interfejs, dodatki”.

Na obudowie dumnie widnieje napis 12,1 Mpx, co, jak już wspomniałem, jest zupełną bzdurą. Aparat wykonuje zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 1600×1200 px, czyli zaledwie 2 Mpx. Niebieskawe zdjęcia zazwyczaj są niedoświetlone bądź prześwietlone, a obiekty w ruchu są zniekształcone (patrz zdjęcie z trolejbusem). Aparat trochę lepiej sprawuje się przy fotografowaniu z bliska.

Lampa błyskowa, składająca się z pojedynczej diody LED, oświetla scenę bardzo mizernie i nada się najwyżej do zrobienia zdjęcia z odległości mniejszej niż metr. Irytuje też wspomniany brak dedykowanego przycisku aparatu. Poniżej kilka przykładowych zdjęć wykonanych tym aparatem. camera_1

camera_2  

camera_3

camera_4

Kamera spisuje się podobnie jak aparat. Filmy nagrywane są w formacie 3gp z prędkością 15 klatek na sekundę, o rozdzielczości 720×480. Poniżej przykładowe filmy.

 

Z powodu zastosowanego procesora wydajność nie stoi na wysokim poziomie. Obsługa telefonu czasami zdaje się być toporna, choć być może jest to także wina niezbyt czułego wyświetlacza. Każda animacja czy efekt graficzny skutecznie spowalnia telefon. Wolna pamięć RAM waha się w granicach 50-90 MB, co pozwala na w miarę swobodne przełączanie pomiędzy aplikacjami bez większych przycięć. Poniżej do porównania prezentuje wyniki popularnych benchmarków:

  benchmark_1  

benchmark_2

benchmark_3

Quadrant niestety nie uruchomił się na tym telefonie z powodu błędu: „This device does not support stencil  buffers. A full benchmark cannot be executed.” stwierdzającego, że urządzenie nie obsługuje buforów szablonowych (i tu odsyłam do Wikipedii).

Co do gier, to po telefonie z niższej półki nie można oczekiwać wodotrysków, ale wstyd byłoby mieć Androida i nie móc zagrać w kultowe Angry Birds. Na szczęście z pierwszą odsłoną tej gry telefon radzi sobie nieźle. Nie mówię tu o zapierającej dech w piersiach prędkości, ale po prostu o braku większych problemów. Z bardziej zaawansowanymi grami jest już znacznie gorzej. W grę SpeedX  praktycznie nie dało się grać, a nawet grając w Angry Birds Rio należało zaopatrzyć się w duże pokłady cierpliwości, co większości osób zepsułoby całą zabawę.

Do rozwiązania pozwalającego na używanie dwóch kart SIM w jednym telefonie nie mam żadnych większych zastrzeżeń. Przez czas recenzji sprawowało się bardzo dobrze. Obie karty pracują równolegle, więc nie trzeba ich co chwila przełączać. Podczas odbierania rozmowy wyświetla się informacja na którą kartę przychodzi połączenie. Złośliwie można by zarzucić, że nie ma możliwości nazywania kart SIM samodzielnie (na przykład wedle nazw sieci), ponieważ standardowo zastosowano niewiele mówiące nazwy SIM1 oraz SIM2.

screen_1

W aplikacji wiadomości, pod polem do wprowadzania tekstu, znajdują się dwa przyciski, każdy odpowiadający za wysłanie wiadomości z innego numeru. Obok wysłanej bądź odebranej wiadomości także widnieje informacja o numerze użytej karty SIM.

screen_2

W ustawieniach telefonu znajdziemy dodatkowe menu odpowiadająca za obsługę funkcji Dual Sim. Można tam dezaktywować lub aktywować jedną lub obie karty SIM, wybrać kartę domyślną oraz zmienić opcje wyboru karty przy starcie systemu.

screen_3

Podczas korzystania z dialera także mamy możliwość wyboru karty, z której chcemy skorzystać, a po wybraniu numeru bezpośrednio z kontaktów wyświetla się okno dialogowe, które również pozwala umożliwia wybór karty (co dziwne, pojawia się ono także, gdy w telefonie jest tylko jedna karta, a po wybraniu drugiej nie dzieje się oczywiście kompletnie nic). Na zdjęciu widać drobny błąd, mianowicie przy SIM2 nie wyświetla się przypisany do niej numer telefonu.

screen_4

Niestety, podczas korzystania z dwóch kart SIM jesteśmy zmuszeni do używania standardowych aplikacji, które są przystosowane do takich niecodziennych zadań, gdyż większość z zamienników potrafi obsłużyć tylko jedną kartę SIM (podczas testów tylko Go Sms Pro potrafił wysyłać smsy z obu kart).

Zasięg każdej z kart jest widoczny na pasku powiadomień.

screen_5  

Fly Ying FG8 Android jest bez dwóch zdań telefonem z niższej półki i na taką też prawdopodobnie został stworzony. Czy jest telefonem udanym? Otóż i tak, i nie. Jeśli komuś zależy na Zielonym Robociku z obsługą dwóch kart SIM, prawdopodobnie będzie zadowolony, ponieważ jest to sprawnie działająca, mocna strona telefonu. Można być również zadowolonym z jakości wykonania urządzenia, gdyż sprawia wrażenie dość solidnego i dobrze spasowanego, pomimo opcji wykończenia „full plastic”. Niestety, tak jak wskazuje na to jego cena, podzespoły są niskiej jakości, co powoduje ociężałe działanie. Jeśli miało się styczność z Androidami wyższej klasy, można zostać niemile zaskoczonym. Przeszkadza także klika niedociągnięć, jak chociażby gniazdo słuchawkowe 2,5 mm wymagające korzystania z przejściówki. Z drugiej strony cieszy możliwość ładowania na dwa sposoby, nie tylko przez port USB. Nie każdemu spodoba się również sam wygląd telefonu, nie do końca udolnie podszywający się pod model z wyższej półki – HTC Desire, oraz nakładka imitująca Sense, którą na szczęście można łatwo zmienić instalując nowy launcher, który do tego prawdopodobnie będzie trochę szybszy.

Podsumowując: FG8 raczej nie zyska dużej popularności, ale na pewno spodoba się osobom niewybrednym i posiadającym niskie wymagania co do specyfikacji technicznej, które potrzebują sprawnej obsługi dwóch kart SIM.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Mateusz Choma