Wrażenia z użytkowania Sony Ericsson LiveView

Mariusz Urban Akcesoria 2011-05-15

liveview1

Jakiś czas temu została opublikowana recenzja dotycząca urządzenia Sony Ericsson LiveView, dostępna pod TYM adresem. Po niemal półrocznym korzystaniu z tego urządzenia, zamierzam opisać swoje wrażenia i trochę zweryfikować plusy i minusy z linku. Podstawowe informacje zawarte są w powyższej recenzji, ja zamierzam się skupić na uwagach, problemach i zaletach urządzenia pod kątem używania na co dzień.

Na początku muszę napisać, iż jest to już drugi egzemplarz w moim posiadaniu, ponieważ pierwszy przestał się zupełnie włączać po około miesiącu i otrzymałem na gwarancji nowy, niestety naprawienie tego sprzętu w domowych warunkach jest niemożliwe. Ale do sedna.

Używam LiveView głównie jako zegarka i zdalnego sterowania odtwarzaczem z Samsungiem Galaxy S (specyfikacja). Z pierwszego z tych zadań urządzenie wywiązuje się bardzo dobrze, za wyjątkiem problemu, który nie został opisany w recenzji. Mianowicie LV „lubi” się wypiąć z paska i bez naszej wiedzy poturlać po ziemi, a my możemy po prostu tego nie zauważyć i zgubić gadżet. Poza tym plastik pokrywający ekran jest dość podatny na zarysowania i należy na niego uważać, co przy powyższym problemie jest wyjątkowo trudne. Trzeba się również przyzwyczaić do sporej grubości gadżetu w porównaniu do zwykłego zegarka. W roli zdalnego sterowania odtwarzaczem sprawdza się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Po aktualizacji aplikacji odpowiadającej za LiveView, została wprowadzona domyślna obsługa każdego odtwarzacza muzycznego. Wcześniej, ten preinstalowany w SGSie, w ogóle nie był obsługiwany, a PowerAMP wymagał dodatkowego pluginu. Niestety, główną bolączką urządzenia jest jego niestabilne połączenie z telefonem, spowodowane wyłączaniem aplikacji na smartfonie, w celu zwolnienia RAMu. I tak, gdy wyjdziemy poza zasięg bluetooth, to po powrocie 10 minut później szansa na automatyczne połączenie smatfona z LV graniczy z cudem, szczególnie jeśli włączona była przeglądarka w komórce, lub inna „pamięciożerna” aplikacja. Być może Sony Ericsson pójdzie w końcu po rozum do głowy i pozwoli aplikacji zapisywać się w pamięci telefonu, tak jak robi to LauncherPro. Dodatkowo, nawet jeśli nie używamy telefonu, ale LV nie jest połączone, aplikacja z czasem i tak zostanie wyłączona. Wtedy trzeba aplikację włączyć, „ubić” jakimś task manager’em, a następnie włączyć ponownie. Dopiero wtedy będzie możliwe połączenie urządzeń, co osobiście uważam za skandal w przypadku sprzętu za ponad 200 zł. Jeśli jednak nie wychodzimy poza zasięgu bluetooth, to nie ma problemów z łącznością, a telefon momentalnie reaguje na polecania wydane przez LiveView.

liveview_use

Niestety, z racji powyższych problemów z łącznością gadżet marnie sprawdza się w roli informatora o nadchodzącym połączeniu, ponieważ nigdy nie wiadomo czy telefon nadal jest skomunikowany z LV.

Kilka miesięcy temu LiveView doczekał się aktualizacji oprogramowania wewnętrznego. Operację tę przeprowadza się przy pomocy Sony Ericsson Update Service (w skrócie SEUS). I tutaj też pojawia się problem. Mianowicie, jak wykonać aktualizację, skoro do urządzenia nie dołączono kabla micro USB? Widać Sony Ericsson bardzo chciał zaoszczędzić na tym sprzęcie. Gdy już znajdziemy jakiś pasujący kabel, cała operacja zajmuje kilka sekund.

Bateria trzyma spokojnie tydzień, przy codziennym używaniu urządzenia połączonego z telefonem. Na noc zostawiam je włączone w trybie zegarka. Dodatkowo nie zauważyłem, by w smartfonie wzrosło zużycie baterii nawet o 1%, pomimo całonocnego połączenia go z LiveView.

O czytelności wyświetlacza w słońcu napiszę tylko w skrócie, że jest w porządku. A jakości wyświetlacza, poza jego niską rozdzielczością, nie można nic zarzucić. Czasem tylko dochodzę do wniosku, że przyciski dotykowe na ramce dookoła wyświetlacza mogłyby być zastąpione zwykłymi i byłoby to lepsze rozwiązanie. Wtedy na pewno byłoby wiadomo, że coś nacisnęliśmy dzięki skokowi takich przycisków. A tak zdarza się, że dotykam „ramkę” kilkukrotnie, bo myślę, że nie trafiłem w odpowiedni punkt, a po chwili okazuje się, że był jakiś lag i wielokrotnie przeskakują mi piosenki na liście.

W trakcie pisania recenzji, do gadżetu od Sony Ericsson’a było tylko kilka pluginów. Teraz jest ich ok. 30 i liczba ta cały czas rośnie, co jest bardzo pocieszające. Dzięki temu z zegarka możemy zrobić dialer numerów, spis kontaktów (zczytywane są one z tych zapisanych w telefonie) czy zdalny spust aparatu. Dodatkowo jest kilka aplikacji związanych z nawigacjami GPS lub zabezpieczających naszego smartfona. Ogólnie każdy znajdzie dla siebie jakąś ciekawostkę. Jest nawet jedna gra, mianowicie BlackJack, acz osobiście jej nie testowałem i jest to jedyny płatny plugin z jakim się spotkałem.

liveview_aplikacja

Czy uważam, że Live View jest wart swojej ceny? Odpowiedź na to pytanie nie jest wbrew pozorom prosta. Jeśli wziąć pod uwagę jakość wykonania zarówno urządzenia, jak i aplikacji za nie odpowiadającej, to odpowiedź brzmi nie, tym bardziej, że czasem trzeba olbrzymiej cierpliwości, by nie cisnąć nim o ziemię. Jednak, jeśli jego cenę rozpatrywać pod kątem oryginalności i praktyczności, to zdecydowanie tak. Bo zamiast gimnastykować się i rozpinać kurtkę w zimę (telefon noszę na szyi) w celu przewinięcia utworu, dotykam LV i nie mam problemu. Sprzęt jest cały czas rozwijany przez programistów, którzy piszą pluginy do niego, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie, a nie będzie go postrzegał jedynie jako pilota do odtwarzacza i zegarka z datą. Do tego urządzenie jest oryginalne i przykuwa uwagę ludzi na ulicy lub w autobusie. Dodatkowo, nadal wierzę, że SE naprawi niektóre jego niedociągnięcia, jednak znając politykę tej firmy, bardziej prawdopodobne jest wypuszczenie LiveView 2… Poza tym jest to jedyne tego typu urządzenie na rynku, przez co jest też bezkonkurencyjne, chociaż słowo to zupełnie nie pasuje do tej „zabawki”.



  • Wojciech Hadacz

    Hej, a jak zachaczyć tą aplikację liveview w pamięci? Jaki program do tego? A w ogóle czy jest taka możliwość?

  • sarinn

    Ja dostałem swojego parę dni temu. Klips na rękę mi trzyma porządnie ale nie wiem czy się nie wyrobi z czasem. Połączenie BT mam stabilne do puki urządzenie jest w zasięgu telefonu. Nie zauważyłem samoistnego rozłączenia się (chyba że przez zasięg). Brakuje mi plugina do kontroli odtwarzacza, który wyświetlałby nazwy utworów. Więcej będę mógł powiedzieć po dłuższym użytkowaniu. Pozdrawiam

  • Slowik515

    Po kolei. Jak na noc zostawiłem LV połączone z SGSem to spadł mi 1% baterii więcej (zamiast 3 – 4%), więc zużycie baterii w telefonie jest znikome. Bez łączenia urządzeń, LiveVie wytrzymuje mi ponad tydzień. Przy codziennym połączeniu przez ok 3 godziny tydzień trzyma. Poprzedni egzemplarz, o którym wspomniałem trzymał maks 2 dni… Co do wypinania, tak trzeba zahaczyć, ale wystarczy zrobić to minimalnie, np o rękę drugiej osoby. Dodatkowo, pierwszy egzemplarz zauważyłem, że trzymał się paska znacznie lepiej.

    Przez problemy z łącznością miałem na myśli kłopot z automatycznym połączeniem urządzeń po wyjściu poza zasięg BT i powrót, szczególnie po kilku minutach. Poza tym tak jak napisałem, Android uwielbia ubijać aplikację odpowiedzialną za LV.

  • torwald

    „Bateria trzyma spokojnie tydzień, przy codziennym używaniu urządzenia połączonego z telefonem.”

    Chcecie mi powiedzieć, że ten maluch trzyma tydzień czasu z włączonym BT ? O telefonie już nie wspomnę…

  • ash

    Max jeśli X8 ma androida w wersji 2x to tak

  • ash

    Bardzo fajne urządzenie, ale jeśli się samoczynnie wypina to trochę bez sensu. I brakuje mi informacji o ile ciągłe włączanie BT i takie komunikowanie skraca żywotność baterii w telefonie ?? Bo urządzonko 4 dni a co z telefonem ? Już teraz DHD ledwo zipie 2 dni a tutaj to już kompletna porażka by była.

  • Max

    Czy to urządzenie jest w 100% kompatybilne z X8?

  • dragnon

    Gadżet mi się podoba, chyba wiem jaki zegarek sobie kupie ;D A czy ktoś może mi powiedzieć czy można go wpiąć w inna bransolete albo pasek ?

    • Michał W

      Spójrz w link do recenzji na początku tego artykułu. Nad częścią pod tytułem „Klips, pasek na rękę” jest zdjęcia wszystkich elementów paska. Musisz używać tego klipsa, który pasuje do urządzenia, natomiast sam pasek można wymienić, trzeba tylko sprawdzić długość tych bolców teleskopowych.

  • Michał W

    Z recenzją niestety się w zupełności zgadzam. Mam LiveView od ok 1,5 miesiąca i używałem je przez ok tydzień, może dwa. Ciągle rozłączał się z telefonem, a ponowne połączenie graniczyło z cudem. Potwornie irytujące. Nie wiem czemu, ale w przypadku mojego telefonu (Desire Z), bateria padała po paru godzinach. Moim zdaniem to głównie wina oprogramowania od SE, a tak jak napisał pan Tomasz Słowik w recenzji, to bardziej jest prawdopodobne wypuszczenie nowego urządzenia niż jakaś sensowna aktualizacja oprogramowania :/.

    Jeśli chodzi o wypinanie LiveView z paska to czytałem o takim „sposobie”: kupić samoprzylepny rzep, przyciąć go przykleić do paska i do LiveView i nosić. Rozwiązanie idealne to nie jest, bo LiveView nadal może się wypiąć z uchwytu, ale przynajmniej nam nigdzie nie poleci i nie trześnie o podłogę.

    Do sterowania muzyką to ja wolę słuchawki, np. Creative HS-730i. Mają mikrofon i mini-pilota. Jedno kliknięcie pause/play, dwa – następna piosenka. Mnie w zupełności wystarcza.

  • Adams

    Sam używam też wynalazku od SE . Jest to zegarek MBW-150. Co prawda użyteczność jest o wiele mniejsza niż LiveView , głównie przez malutki wyświetlacz. Przełączanie utworów czy wyświetlanie SMS działa bez problemu. Połączenie jest bardzo stabilne i wznawia się samo po powrocie w pobliże telefonu.
    W LiveView nie podoba mi się tylko wygląd. Dlatego też zakupiłem ten zegarek.

  • konoo

    Jak dla mnie samoistne rozłączanie z tel dyskwalifikuje go od razu

  • GŁAZiu

    Trochę przesadzona ta recenzja. Używam LV od premiery i faktycznie były problemy z łącznością lecz po aktualizacji oprogramowania układowego problem zniknął i już się nie spotkałem z takim problemem. Co do wyczepiania się z paska to też nie miało w moim przypadku taki zajście. LV oczywiście wypiął mi się wielokrotnie lecz nie samoistnie – za każdym razem było o coś zahaczone. Używałem go w górach na snowboardzie przy dużej wilgotności, niskiej temperaturze i wielokrotnych wstrząsach i LV mi się nie wypięło!

    • MaciejWiekopower

      Korzystam trzeci miesiąc z ‚THC’ Desire HD i owszem problemy z łącznością są ale za to żeby wypiąć trzeba naprawdę się postarać – nieświadomie zdarzyło mi się to tylko raz gdy uderzyłem nim w krawędź drzwi przez pomyłkę.

      [quote name=”GŁAZiu”]Trochę przesadzona ta recenzja. Używam LV od premiery i faktycznie były problemy z łącznością lecz po aktualizacji oprogramowania układowego problem zniknął i już się nie spotkałem z takim problemem. Co do wyczepiania się z paska to też nie miało w moim przypadku taki zajście. LV oczywiście wypiął mi się wielokrotnie lecz nie samoistnie – za każdym razem było o coś zahaczone. Używałem go w górach na snowboardzie przy dużej wilgotności, niskiej temperaturze i wielokrotnych wstrząsach i LV mi się nie wypięło![/quote]

    • de_mark

      Przesadzona? Co najwyzej przesadnie optymistyczna.
      Rzeklbym, ze z niektorymi telefonami/ROMami/OSami LV wspolpracuje znosnie, z pozostalymi tragicznie.

  • rosalek

    zgadzam się w 101%. Sam stałem się posiadaczem tego sprytnego szkraba kilka mc temu jednak choćby przez odpinanie się od zapięcia bez wiedzy właściciela zupełnie z niego przestałem korzystać. Czekam do czasu aż wykombinuję jak się przed tym zabezpieczyć.

  • cock-sparrer

    Podobno dobre do ściąg 😉



x