[Recenzja] Samsung Galaxy S10e – kompaktowy, a kompletny smartfon

Kamil Sobczyk Recenzje 2019-04-08

Plusy

  • Wykonanie
  • Wymiary
  • Nakładka systemowa
  • Specyfikacja
  • Wyświetlacz

Minusy

  • Czas pracy na baterii
  • Czas ładowania

Seria Galaxy S od Samsunga jest już z nami od 10 lat. W tym roku wraz z premierą najnowszych telefonów z tej rodziny Koreańczycy pokazali aż trzy modele, w przeciwieństwie do dwóch w latach poprzednich. Nowością w ich portfolio okazał się najmniejszy z trójki, czyli Samsung Galaxy S10e. Podczas prezentacji temu urządzeniu poświęcono zdecydowanie mniej uwagi. Moim zdaniem był to błąd, bo właśnie on wydał mi się najciekawszy. Dlatego, gdy pojawiła się okazja do recenzji, nie wahałem się ani chwili. Jeżeli jesteście ciekawi, jak sprawuje się najmniejszy i najtańszy S10, czyli Galaxy S10e, to zapraszam do tej recenzji!

Jeśli jednak bardziej ciekawi Was największy i najdroższy S10+, w takim razie zapraszam Was do recenzji Łukasza, która znajduje się tutaj KLIK!

Recenzja wideo

Zestaw

Opakowanie, w którym Samsung sprzedaje Galaxy S10e, nie jest krzykliwe, ale nadzwyczaj proste. Widać, że Samsung nie musi przyciągać wzroku siląc się na oryginalne opakowanie. Najważniejsza informacja, czyli nazwa modelu, jest dobrze widoczna. To wszystko, co Samsung przygotował na pudełku dla kupującego, bo liczy się ukryty w środku telefon.
Co poza samym smartfonem znajdziemy w tym opakowaniu?

  • dokanałowe słuchawki AKG z dodatkowymi nakładkami
  • ładowarka z kablem USB-C
  • przejściówki: USB-C – MicroUSB oraz USB-C – pełnowymiarowe USB-A.
  • kluczyk do hybrydowej tacki dual SIM
  • standardową makulaturę

Jedyne czego w tym zestawie może brakować to, chociażby najprostszego silikonowego etui. U innych producentów powoli staje się to standardem, a Samsung nadal każe sobie za to dodatkowo płacić.

Budowa

Wygląd i budowa Galaxy S10e nie różni się za mocno od większych i droższych braci. Jest to ten sam szklany tył z zaokrąglonymi krawędziami, który łączy się z aluminiowymi bokami telefonu. Odstający moduł aparatów skrywa 2, a nie 3 aparaty. Co do kolorów to do recenzji dostałem S10e w czarnym kolorze nazywanym Prism Black. Jest on elegancki, ale jeżeli komuś zależy na czymś bardziej krzykliwym, to zawsze może dostać S10e w kanarkowo żółtym kolorze. Jeśli jednak ktoś szuka mieniących się gradientów jak telefonach od Huaweia, Honora czy Oppo to w Samsungu tego nie znajdzie.

Front telefonu to przede wszystkim ekran z minimalnymi ramkami i bez notcha. W zamian za to mamy okrągłe wycięcie na pojedynczy aparat, którego po dłuższym czasie w ogóle się nie zauważa. Tym bardziej, jeśli skorzysta się z tapety, która pomoże go ukryć. Sam ekran S10e to kolejna rzecz, która wyróżnia go na tle rodzeństwa. Nie jest zaokrąglony na krawędziach, a płaski, i nie rozciąga się na boki telefonu. Wiem, że dla wielu będzie to zaleta, a nie wada tego telefonu. Dzięki temu rozwiązaniu znikają problemy z przypadkowymi dotknięciami i zniekształceniami kolorów na zagięciu. Kolejną różnicą jest zastosowane szkło – Gorilla Glass 5’ej generacji kontra 6’ej w większych modelach.

Na krawędziach S10e Samsung umieścił następujące elementy:

  • góra: hybrydowa tacka dual SIM i karty pamięci, dodatkowy mikrofon
  • dół: gniazdo słuchawkowe, złącze USB-C, główny mikrofon i głośnik
  • lewa strona: przyciski od regulacji natężenia dźwięku i nieszczęsny przycisk Bixby
  • prawa strona: przycisk blokady z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych

Przede wszystkim trzeba wspomnieć o rozmiarach S10e. Wyświetlacz ma 5,8”, czyli o 0,8” mniej od największego modelu. Pod względem rozmiarów S10e jest praktycznie identyczny co 5 letni Samsung Galaxy S5 czy też Nexus 5. Dzięki temu ten telefon jest po prostu niesamowicie poręczny. Kiedy pierwszy raz wziąłem go do ręki, to wydał mi się mały, ale z każdym kolejnym dniem coraz bardziej go doceniałem. Nie miałem żadnych problemów z sięgnięciem nawet górnych obszarów ekranu i w końcu był to telefon, który nie rozrywał mi kieszeni spodni. Czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku blokady działał diabelnie szybko i praktycznie bezbłędnie. Ponadto możemy na nim ustawić gesty ściągnięcia paska powiadomień, niezwykle przydatna funkcja!
Dobrze widzieć, że gdy Sony odchodzi od swojej serii Compact, przynajmniej Samsung oferuje flagowca dla poszukujących mniejszych urządzeń.

Specyfikacja techniczna i cena Galaxy S10e

Galaxy S10e to najmniejszy i najtańszy z wydanych trzech modeli. Tylko że najtańszy wcale nie znaczy tani, bo za S10e Koreańczycy życzą sobie 3299 złotych. Najważniejszą jednak informacją jest to, że za mniejszą cenę nie dostajemy wcale gorszych podzespołów. Tak bowiem wygląda specyfikacja tego telefonu:

  • 5,8-calowy, płaski wyświetlacz Dynamic AMOLED FullHD+ (wycięcie na aparat, 19:9, 2280×1080, 522 ppi, HDR10+, Gorilla Glass 5)
  • układ Exynos 9820
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 512 GB)
  • aparaty:
    • przód: 10 MPx (f/1.9, 4K)
    • tył: 12 MPx (f/1.5-f/2.4, OIS, Dual Pixel, PDAF) + 16 MPx (f/2.2, szerokokątny 123 stopnie)
  • akumulator o pojemności 3100 mAh (szybkie ładowanie Quick Charge 2.0, indukcyjne ładowanie Fast Wireless Charging 2.0, indukcyjne ładowanie innych urządzeń PowerShare)
  • NFC, Bluetooth 5.0, Wi-Fi 6, USB-C, NFC, czytnik linii papilarnych w bocznym klawiszu, głośniki stereo z Dolby Atmos, hybrydowy Dual SIM, certyfikat IP68
  • Android 9 Pie (One UI)
  • wymiary: 142,2 x 69,9 x 7,9 mm
  • waga: 150 g
  • wersje kolorystyczne: biały, czarny, zielony, żółty, niebieski

Jak widać poza paroma szczegółami Galaxy S10e to tak samo kompletny telefon co więksi bracia. Różnice to przede wszystkim rozmiar, brak dodatkowego aparatu na tyle, pulsometru, zakrzywionego na krawędziach wyświetlacza i mniejsza rozdzielczość, czytnika linii papilarnych w ekranie i mniejsza pojemność baterii. Dawniej kupując flagowca Samsunga z dopiskiem “mini” dostawaliśmy urządzenie zdecydowanie gorsze, dobrze widzieć, że Koreańczycy odeszli od tego rozwiązania.

Wyświetlacz

Nie bez powodu panel Dynamic AMOLED zastosowany w serii S10 uzyskał najwyższą notę w testach DisplayMate. Ten wyświetlacz jest po prostu przepiękny, naprawdę jasny i ciężko jest mi znaleźć powody do narzekań. Kolory są rzeczywiste, ale jeśli ktoś jest przyzwyczajony do mocnych wyrazistych ustawień ekranu, to zawsze może taką opcję włączyć. Przy tego rodzaju panelach istnieje ryzyko wypalenia się obrazu, ale jest to sprawiedliwa cena za tą prawdziwą czerń, którą dostaniemy w S10e.
Tak jak wspominałem, przekłamań na zakrzywionych krawędziach ekranu tutaj nie uświadczymy, bo po prostu takich zakrzywień nie ma. Wycięcie na pojedynczą kamerkę szybko przestaje się zauważać, ale w razie potrzeby istnieje opcja jego ukrycia.

Akumulator

Z mniejszymi rozmiarami w Galaxy S10e niestety w parze idzie też mniejsza pojemność baterii. 3100mAh to niestety nie za wiele. Zgodzę się, że jest to nadal więcej niż w zeszłorocznym S9, ale nie zmienia to faktu, że ten telefon powinien mieć pojemniejsze ogniwo. Przy moim użytkowaniu telefon ledwo dawał radę dotrwać do końca dnia. Tylko że wtedy nie miał więcej niż 10% baterii i 4h włączonego ekranu. Może byłbym w stanie przeboleć takie słabe wyniki, gdyby szybkie ładowanie w Samsungu było takie nie tylko z nazwy. Ostatnio testowany przeze mnie OPPO RX17 Pro rozpieścił mnie swoimi 40 minutami ładowania. Porównując to z około 1,5h przy mniejszej baterii w S10E, wychodzi, że Samsung się po prostu nie popisał. Na pocieszenie Koreańczycy nie poskąpili tutaj ładowania bezprzewodowego i zwrotnego ładowania innych urządzeń.

Aparat

Aplikacja aparatu w Galaxy S10e jest przemyślana, intuicyjna i najzwyczajniej w świecie ładna. Nie znajdziemy tutaj nadmiaru opcji, a te z których najczęściej się korzystą, są dobrze wyeksponowane. Szybkość działania tej appki też stoi na najwyższym poziomie.

W przypadku aparatów względem większych braci może boleć brak teleobiektywu, ale dla mnie osobiście szeroki kąt jest dużo ważniejszy.
Zdjęcia dzienne standardowym obiektywem są pełne koloru, ostre i po prostu przyjemne dla oka. Spokojnie pstrykniecie tym aparatem zdjęcia które przypadną Wam do gustu. Podobnie sytuacja ma się z obiektywem szerokokątnym. Choć trzeba zaznaczyć, że daje on dość silne zniekształcenia, czasem wręcz komicznie wyglądające.
Trochę gorzej sytuacja ma się przy słabym oświetleniu. Zdjęcia z obu aparatów są dobre, ale nie powalające. Jeżeli S10e wykryje scenę nocną to da to trochę lepsze efekty, ale nie jest to to co spotykamy w dedykowanych trybach w telefonach Huawei, Pixel czy nawet Oppo.
Efekt rozmycia tła wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Bowiem efekty są naturalne i błędów jest bardzo mało, nawet w okolicach włosów.

Zdjęcia dzienne

Zdjęcia nocne

Portret

Selfie

Filmy

https://youtu.be/1g0J-8YnV0w

Oprogramowanie i wydajność

Nigdy nie byłem zwolennikiem nakładek systemowych. Zawsze uważałem, że powinno się iść ścieżką wyznaczoną przez Google. Nawet jeżeli czasami oznaczało to stratę kilku przydatnych opcji. Ostatnimi czasy w tym przekonaniu utwierdzały mnie chińskie nakładki pokroju EMUI czy ColorOS. Jednak One UI, który jest teraz nową oficjalną nakładką od Samsunga, całkowicie zmienił moje spojrzenie na ten temat. Jest to nakładka której estetyka, dodane funkcje i ogólna sprawność działania naprawdę przekonały mnie do siebie. Nawet nie czułem potrzeby instalowania Googlowskich odpowiedników głównych aplikacji, coś co zawsze robię. Do One UI przede wszystkim przekonało mnie podejście Samsunga do korzystania z telefonu jedną ręką. Wbudowane aplikacje i funkcje systemu (jak ustawienia) są zoptymalizowane pod kątem łatwego sięgania do górnych pozycji w aplikacjach. Jedyną rzeczą, z której Samsung mógłby w swoim systemie zrezygnować to Bixby, ale na to raczej się nie zanosi.

Korzystanie z Galaxy S10e to czysta radość. Nic się nie zacina, aplikacje działają płynnie i uruchamiają się naprawdę szybko. Exynos 9820 nie dopuszcza do żadnych zwolnień, a 6GB pamięci RAM pozwalało na swobodne korzystanie z kilku aplikacji jednocześnie. Muszę wspomnieć, że S10E przy intensywnym użytkowaniu potrafi się nagrzać.

 

Samsung Galaxy S10E – bechnmarki
Infogram

Recenzja Samsunga Galaxy S10e – podsumowanie

Czas spędzony z Samsungiem Galaxy S10e będę dobrze wspominał. Na tyle dobrze, że poważnie zastanawiam się nad zakupem tego telefonu, jako mojego “daily drivera”. Spokojnie mogę go polecić każdemu, kto szuka nie za dużego telefonu ze wszystkimi możliwymi bajerami. Jedynym aspektem, który moim zdaniem może przekreślić ten telefon, jest czas pracy na baterii i czas ładowania. Dlatego właśnie jeszcze nie podjąłem decyzji o zakupie. A poza tym Galaxy S10E to kompletny smartfon w kompaktowej obudowie.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 10
  • Specyfikacja techniczna 10
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 6
  • Aparat 9
  • Oprogramowanie 9
  • Wydajność 9

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 8.8




  • Adramel

    Wg gsm arena S10e ma mniejszą powierzchnię wyświetlacza i niższe body ratio niż starszy S9

    5.8 inches, 82.8 cm2 (~83.3% screen-to-body ratio) 5.8 inches, 84.8 cm2 (~83.6% screen-to-body ratio)
    No i zdjęcia nadal w S9 mają więcej detali niż w serii S10. Krok w tył, w kierunku Huaweia?

    • Plus tego taki, że S10e nie ma tego absurdalnie zagiętego wyświetlacza. I czytnik jest z boku.

      • Adramel

        Wizualnie zagięcie z S8/9 wygląda ładnie, a w użytkowaniu nie przeszkadza.

  • Dzięki wielkie za recenzje. Mocno zastanawiam się nad kupnem, a ceny obecnie na Allegro są w miarę przystępne. Obecnie mam OnePlusa 6, jednak jest on nieco za duży. I powoduje ten sam problem, o którym wspomina autor, rozdarte kieszenie. 😉 Co do aparatu, zawsze można się posiłkować Google Camera, który potrafi działać cuda. Ważne, że procesor jest zgórnej półki, a wyswietlacz ma normalne rozmiary.

    • Adramel

      Na europejskich Samsungach nie ma nowego portu GCama. Jest tylko jakiś stary port z 2017 roku.
      Aparat lepszy w S9.

  • Krzysiek

    Mam nadzieję że takie same podejście Samsung zastosuje do Nota 10e i będzie miał płaski ekran. W porównaniu do Nota 4 zaznaczenie czegoś przy krawędzi ekranu za pomocą rysika w Note 8/9 graniczy z cudem! Fantastyczny designe nie zawsze idzie w parze z funkcjonalnością i to jest tego najlepszy przykład




x