[Recenzja] Huawei Matebook D14 – jeden z najbardziej opłacalnych laptopów?

Łukasz Pająk Recenzje 2019-03-12

Plusy

  • Budowa
  • Akumulator
  • Stosunek jakości do ceny

Minusy

  • Kiepska kamera do wideorozmów
  • Mała różnorodność złączy

Niewątpliwie tę recenzję muszę zacząć od swego rodzaju wyjaśnień. W końcu nie na co dzień możecie na łamach naszego portalu przeczytać recenzję laptopów. Jednak od dłuższego czasu otwieramy się na kolejne gałęzie szeroko rozumianego rynku technologicznego i Huawei na swój sposób pozwolił nam przetrzeć kolejne szlaki. Dlatego też już w tym miejscu proszę Was o wszelkiego rodzaju uwagi i sugestie, co tak naprawdę oczekujecie od recenzji laptopów? Tymczasem przejdźmy do przedstawienia samego laptopa, czyli tytułowego Huawei Matebook D14. Jest to propozycja firmy ze średniej półki, która bazuje na coraz częściej docenianej platformie AMD. To, co przede wszystkim ma wyróżniać to urządzenie, to stosunek jakości do ceny. Przy okazji ma nie cierpieć na tym między innymi obudowa czy też szeroko rozumiany komfort użytkowania. Czy tak faktycznie jest? Przekonajmy się — serdecznie zapraszam do recenzji Huawei Matebook D14.

 

Budowa

Huawei postawił na w pełni aluminiowe wykonanie. Ok, ramka wokół wyświetlacza jest z plastiku, ale cała reszta obudowy to metal, co ewidentnie czuć i warto doceniać. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na sztywność konstrukcji, świetne spasowanie i poprawione odprowadzanie ciepła. Nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi, a dodatkowo srebrny kolor skutecznie maskuje wszelkie zabrudzenie. Niestety, ale nie mogę tego samego napisać o czarnym tworzywie sztucznym, które łatwo zbiera przypadkowe odciski palców i kurz. To samo tyczy się matowej matrycy, która z czasem też przyjmuje na siebie odbicia klawiszy.

To, co łączy te dwa różne od siebie światy, czyli aluminiową bazę z aluminowo-plastikową pokrywą, to oczywiście zawias, który zdaje się idealnym do zastosowanej konstrukcji. Będący na niemalże całej szerokości obudowy, skrywa w sobie wylot nagrzanego powietrza z obudowy, a dodatkowo jest na tyle sztywny, że nie trzeba się martwić o irytujące chybotanie matrycy. Jeśli szukacie miejsca, w którym laptop może się najbardziej grzać, to jest to właśnie ta okolica. Jak już wspomniałem wcześniej, w tym miejscu odbywa się wymiana ciepłego powietrza. Zastosowany wiatrak nawet na najwyższych obrotach jest stosunkowo cichy.

Sam zawias pozwala rozłożyć laptopa na niemalże 180 stopni.

Zastosowana przez Huawei klawiatura jest podświetlana z dwoma stopniami intensywności (+wyłączone). Układ klawiszy nie obejmuje dodatkowego panelu numerycznego, a strzałki kierunkowe ewidentnie wymagają przyzwyczajenia. Rozwiązanie z dzieleniem góry i dół na wysokość w stosunku do bocznych klawiszy to nie jest najwygodniejsze rozwiązanie. Na szczęście odstępy pomiędzy poszczególnymi przyciskami są na tyle duże i wyczuwalne, że ogólnie rzecz biorąc naprawdę, doceniłem klawiaturę Matebooka D14. Przez pierwszy dzień miałem duży problem z jej użytkowaniem, ale o tym za chwilę, gdyż wróćmy do jeszcze jednego rozwiązania, które wymaga przyzwyczajenia. Mianowicie mowa o przyciskach funkcyjnych (Fn), które są domyślnie uruchomione zamiast F1, F2 itd., ale dedykowany klawisz do przełączania nie jest do przytrzymania, a do wciśnięcia. Innymi słowy, działa jak chociażby Caps-lock, więc szybkie korzystanie ze skrótów klawiszowych i przycisków funkcyjnych jest utrudnione.

Z kolei touchpad jest w pełni akceptowalny. Ślizg, poziom nacisku czy też nawet jego rozmiar nie sprawiają żadnego problemu z użytkowaniem. Kolejnym elementem, który wymaga przyzwyczajenia, są gesty wymagające użycia dwóch palców. Firma nie przemyślała możliwości zmniejszenia DPI wyświetlacza i konieczności szybkiego przesuwania plików z jednego końca ekranu na drugi z możliwością uruchomienia menu kontekstowego, co w efekcie jest irytujące, gdy na raty przesuwamy na przykład folder.

Następne w kolejce, na tej samej powierzchni, są głośniki, które towarzyszą po bokach klawiaturze. Firma chwali się jakością dźwięku w Matebook D14 i rzeczywiście nie można na nią narzekać. Jedyne, o czym należy pamiętać, to fakt, że laptop zdecydowanie wyraziściej gra, gdy leży na twardej, płaskiej powierzchni, bo od spodu też znajdziemy dedykowane otwory. Oczywiście nie należy spodziewać się nadmiernych, niskich tonów. Po prostu jakość, jak i maksymalne natężenie dźwięku są dobre w kontekście tak małego laptopa. Nadadzą się doskonale do awaryjnego oglądania filmów, gdy nie możemy podłączyć zewnętrznego zestawu nagłośnieniowego.

Laptop stoi na twardych, gumowych nóżkach, które pozwalają wspomnianym głośnikom nadać rozpędu dźwiękowi, jak i polepszyć wentylację. Matebook D14 nie ślizga się nadmiernie, ale też do najlepszych pod tym względem nie należy.

Niemalże na sam koniec przyjrzyjmy się jeszcze pokrywie, na której znajdziemy 14-calowy wyświetlacz otoczony stosunkowo małymi ramkami. Na nich ulokowano naprawdę kiepskiej jakości kamerę do wideorozmów oraz dwa mikrofony. Te ostatnie już dobrze radzą sobie ze zbieraniem dźwięku.

Na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie złącza, jak:

  • lewa strona: USB-C do ładowania akumulatora, dioda, HDMI 2.0, USB-A
  • prawa strona: USB-A, gniazdo słuchawkowe

Niestety, ale tylko jedno złącze USB-A to technologia USB 3.1 (gen. 1). Drugie stawia na wiekowe już rozwiązanie, czyli USB-A 2.0. Tym sposobem zauważamy, że tak naprawdę Matebook D14 nie pozwala zbyt wiele do siebie podłączyć. Szczerze mówiąc, oczekiwałbym jeszcze jedno USB-C do podłączania coraz popularniejszych peryferiów. Ok, ale miałem wspomnieć o problemach przez pierwszy dzień z klawiaturą. To oczywiście nawiązanie do Macbooka Air, które od razu rzuciło mi się w oczy, gdy zobaczyłem tego laptopa. Z racji, że na co dzień na zmianę pracuję właśnie z produktu Apple lub z kilku laptopów z Windowsem, to odruchowo używam dedykowanych skrótów. Po konfiguracji Matebooka cały czas szukałem na przykład klawisza CMD. Czy to wada? W kontekście wyglądu raczej kwestia gustu, ale w kontekście klawiatury bardziej odbierałbym to w formie zalety.

 

Specyfikacja techniczna i cena Huawei Matebook D14

Jak już sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z 14-calowym laptopem, który jeszcze nie tak dawno temu mógł być uznany za 13-calowy, gdybyśmy patrzyli na rozmiary samej obudowy. Matebook D14 nie należy do najdroższych propozycji Huawei, a wręcz przeciwnie — jest jedną z najtańszych, bo kosztuje 2599 złotych. W zamian oferuje:

  • 14,1-calowy wyświetlacz IPS LCD (TV140FHM-NH0, matowy, 16:9, 1920×1080)
  • procesor AMD APU Raven Ridge Ryzen 5 2500U (14 nm, 2 GHz, max. 3,6 GHz w trybie Turbo Boost 2.0, 4 MB Cache, 15 W TDP)
    • zintegrowany układ graficzny Radeon Vega 8
  • 2 kości 4 GB DDR4 (2400 MHz, CL17, Dual Channel, wlutowane w płytę główną)
  • dysk SSD SanDisk (SD9SN8W256G1027) o pojemności 256 GB (SATAIII)
  • akumulator o pojemności 57,4 Wh
  • Bluetooth 4.2, Wi-Fi 802.11 ac (Wi-Fi 5)
  • Windows 10 Home
  • wymiary: 322 x 220 x 16 mm
  • waga: 1,43 kg

Głównym wyróżnikiem Matebooka D14 w stosunku do konkurencji, która bazuje na tej samej platformie, jest zastosowanie dwóch kości pamięci operacyjnej i ich praca w Dual Channel. To rozwiązanie w stosunku do Single Channel oferuje zdecydowaną poprawę wydajności. Niestety, zainteresowani rozbudową standardowych 8 GB nie będą zadowoleni za sprawą wlutowania kości w płytę główną. Na szczęście zastosowany dysk SSD, korzystający z interfejsu SATA III, bez problemu można zastąpić szybszym odpowiednikiem z PCIe x4 Gen.3 NVMe.

Sam procesor, dedykowany laptopom takim, jak Huawei Matebook D14, należy do średniej półki w portfolio AMD, aczkolwiek zintegrowany z nim układ Vega 8 uważany jest za zdecydowanie wydajniejszy od odpowiednika od Intela w postaci UHD Graphics 620. Tak naprawdę Chińczycy idealnie wykorzystali zamysł platformy, który sobie wymarzyli specjaliści z Sunyvale. Mowa o laptopie małym, cichym, stosunkowo wydajnym, ale przede wszystkim też odpowiednio tanim.

 

Wyświetlacz

Matowa matryca IPS w dzisiejszych laptopach stała się standardem. Jednak wiadomo, że nie wszystkie są sobie równe. Ta zastosowana w Matebook D14 jest po prostu poprawna. Rozdzielczość FullHD zdaje się idealnie odpowiadać zadanej przekątnej. Jednak jasność, kontrast czy też odwzorowanie barw wypada po prostu przeciętnie. Na czerń specjalnie narzekać nie można, choć w przypadku oglądania filmów z czarnymi pasami można dostrzec pewne przebłyski podświetlenia na górnej krawędzi. Ogólnie rzecz biorąc, grafikom z pewnością nie mogę polecić tego panelu, a zwykłemu, domowemu użytkownikowi? Bez wątpienia tak. Szczególnie że kąty widzenia są naprawdę dobre.

 

Akumulator

Huawei Matebook D14 nie jest dedykowany graczom. To sprzęt typowo biurowy, który ma nie mieć problemów z otwartymi wieloma kartami w przeglądarce internetowej czy też filmami w 4K. Oczywiście uruchomimy na nim wiele gier, ale kwestię wydajności pozwólcie, że poruszę w następnej kategorii. Dążę do tego, że nie oczekujcie od tego laptopa świetnych wyników pracy na jednym ładowaniu, podczas gdy rozpędzamy jednostkę APU na pełne obroty. W takim zestawieniu akumulator ogłasza zapotrzebowanie na zewnętrzne zasilanie po około 100 minutach. Przy okazji wydobywa się dużo ciepła i uruchamia się wiatrak. Tak na szczęście się nie dzieje, gdy oglądamy film — czy to na własnej matrycy, czy też poprzez HDMI na telewizorze. Ten scenariusz sprawia, że bez problemu obejrzymy 5 odcinków, godzinę każdy, naszego ulubionego serialu. Dodatkowo znajdziemy jeszcze czas, aby na spokojnie poszukać ładowarki. Sytuacja najbardziej dla mnie typowa, podczas testów tego laptopa, czyli kilkanaście otwartych kart w Chromie, kilka arkuszy kalkulacyjnych (Excel, Office) i muzyka odtwarzana przez Bluetooth pozwala bez problemu działać przez około 10 godzin. W każdym zestawieniu wyświetlacz był ustawiony na 75% jasności. Jak już rozładujemy Matebooka D14, to pełna regeneracja jego ogniwa trwa około 2 godzin, gdy laptop leży nieużywany.

 

Oprogramowanie i wydajność

Jak już wspomniałem przy okazji omawiania specyfikacji technicznej, Matebook D14 oferowany jest z systemem Microsoftu, czyli Windowsem 10 w wersji Home. Producent od siebie dorzuca swoje oprogramowanie w postaci PC Managera, któremu jest nawet dedykowany przycisk funkcyjny. Narzędzie to pozwala utrzymać laptopa w dobrym stanie i monitorować potrzebę aktualizacji poszczególnych sterowników. Jest też swego rodzaju miejscem skrótów, bo szybko możemy zrobić zrzut wycinka ekranu, uruchomić kalkulator czy też nawiązać kontakt z naszym telefonem. Oczywiście na nim musimy mieć zainstalowane dedykowane oprogramowanie (Huawei Browser).

W kwestii wydajności wykonałem kilka benchmarków, które możecie zobaczyć poniżej. Na dłuższą metę nie odczułem żadnego thermal throttlingu, czyli spadku wydajności wraz z rosnącą temperaturą. Ta według wskazań oprogramowania nie przekraczała 70 stopni na zintegrowanym układzie. Tak, jak też wspominałem, Matebook D14 nie jest dedykowany graczom, ale ci niedzielni nie będą zawiedzeni. Starsze tytuły pokroju Dirt 3, CS:GO, GTA4 czy też GRID 2 bez problemu pozwalają na rozgrywkę bez spadków poniżej 30 liczby klatek na sekundę. Oczywiście nie w natywnej rozdzielczości i nie w najwyższych ustawieniach graficznych.

 

Recenzja Huawei Matebook D14 – podsumowanie

Huawei Matebook D14 przypadł mi do gustu. Odmienił też moje podejście do laptopów, gdyż od zawsze byłem fanem wielkich modeli z 17-calowymi wyświetlaczami. Tymczasem okazuje się, że testowany model pozwala mi pracować niemalże tak samo wygodnie, to dodatkowo jest zdecydowanie bardziej mobilny ze względu na swoje rozmiary i wagę. Oczywiście to samo może zrobić wiele innych laptopów, ale propozycję Huawei szczególnie doceniłem za wygodną klawiaturę i gładzik, świetną konstrukcję i długą pracę na jednym ładowaniu. Na kwestie wydajnościowe też nie mogłem narzekać, mając świadomość do jakich zadań ten laptop został stworzony. Oczywiście Matebook D14 mógłby oferować na przykład wyższą rozdzielczość wyświetlacza, więcej złącz czy też lepszą jakościowo kamerę do wideorozmów, ale to odbiłoby się na cenie, a ta jest wyjątkowo dobrze dobrana do możliwości.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Budowa 9
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Wyświetlacz 7
  • Akumulator 8
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 7

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 7.8




  • HikikoMe

    Na razie jestem posiadaczem od.. połowy miesiąca i co prawda był strach. Jako użytkownik laptopów z jabłuszkiem obawiałem się, co to będzie, jak to będzie. Jedną z pierwszych rzeczy była instalacja dystrybucji linuxa (deepin – podoba się komuś czy nie, nie wnikam i nie obchodzi mnie to szczerze mówiąc), ale.. z pozostawieniem systemu Windows na innej partycji i cóż.. siedzę na razie w większości na Windowsie. Przemapowałem klawiaturę, bo to przyzwyczajenie w paluchach trudno obejść, ale remap załatwił sprawę.

    To czego mi brakuje to.. może zabawne, ale wbudowanej opcji podglądu plików i szybkich zrzutów ekranów. To banały, jednak w samym systemie i mojej specyfiki pracy jest to uciążliwy brak. Nie ma to związku z laptopem oczywiście. Niepotrzebnie wylewam żale na system, który działa mimo wszystko nadzwyczaj dobrze i strachu już nie ma.

    Sam laptop dla mnie.. jako osoby, która nie jest graczem jak na razie jest naprawdę świetny. Kilka gier wrzuciłem.. myszy nie mam, bo działam korzystając z gładzika (czy touchpada – jakie nazewnictwo kto woli), więc trudno powiedzieć co by było posiadając mysz. Do pracy i na niedzielne granie.. naprawdę mogę polecić. Wykonanie.. trudno odróżnić od macbooka. Gdyby nie navi Windows i guziol power, dałbym się oszukać gdyby ktoś mnie posadził i w 5 minut kazał wskazać co tu jest nie tak w tym względzie. Jedno co zabolało to znaczaco mniejszy niż w macbookach gładzik, ale nie jest to wada i coś odczuwalnego. Korzystam, działa dobrze. Nie narzekam.

    Jeśli planujesz przesiadkę lub chcesz mieć coś swojego, nie słuzbowego, ale zbliżonego do macbooka na tyle na ile to możliwe w rozsądnej cenie i jakości za tę cenę. Nie napiszę.. bierz w ciemno. Ale idź do sklepu.. zapytaj o matebooka 14 i „wymacaj”.

  • $ROGAL$

    Łukasz, ale po co?? Po co ładujesz się w kolejną kategorię, tym razem w laptopy? Jak chcecie to ciągnąć to czemu nie wypromujecie nowej marki? Już teksty o iOS i firmie Apple to cios dla waszych stałych czytelników. Nie dokładaj proszę następnego elementu, który zniechęci ludzi jeszcze bardziej do zaglądania tutaj. Przypomnę ci pewne powiedzenie: Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego!
    A jeśli tak bardzo chcesz opinii na temat tego co napisałeś to proszę bardzo: lanie wody i brak przejrzystego podsumowania wydajności, najlepiej z porównaniem w stosunku do innych urządzeń. Wg mnie najlepsze recenzje laptopow robi notebookcheck i niestety powyzszy tekst nie ma żadnych szans z nimi.

    • Łukasz Pająk

      Dzięki za opinię. Naprawdę i szczerze doceniam :).

      Kwestia wpisów, które się pojawiają, została wielokrotnie już wyjaśniania. Zajmujemy się ogólnie technologią. Nie jest to cios dla stałych Czytelników, bo dalej mają od groma materiałów, które mieli wcześniej.

      Jeśli chodzi o samą recenzję – co uważasz, że niepotrzebnie jest napisane? Kwestie wydajnosciowe na pewno rozbuduję, dzięki za sugestię.

      • $ROGAL$

        „Zajmujecie”, ale nie „zajmowaliście”. Zmieniliście profil portalu i dopiero niedawno zaktualizowaliście opis na podstronie „o nas”, do której często nawiązywałem stawiając zarzuty odchodzenia od tematyki stricte androidowej. Nie muszę Ci chyba wymieniać portali, które zrobiły tak samo i tym samym doprowadziły lub powoli doprowadzają się do upadku. Widać pogoń za $$$ i mimo tego, że to normalne że chcecie zarabiać, to nie zapominaj jak użytkownicy to odbierają (pogoń, nie sam fakt zarabiania). Teksty waszych maniaków od iOS (Pan Lulek i Nowak), mimo że zapewne nabiją ilość odsłon dzięki wywoływaniu kontrowersji (w przypadku Lulka zapewne zamierzonej, w przypadku Nowaka nie jestem do końca pewien), w myśl zasady „nie ważne co mówią, oby mówili”, wywołują bardzo negatywne emocje. Filmiki z YT, szczególnie te od Dawida Chorążego, są kompletnie bezwartościowe i zajmują często 10 razy więcej czasu niż treść jaką przekazują (niektóry 3 minutowy filmik można by śmiało streścić w 4-5 zdaniach). Poradników też jak na lekartwo. Mimo, że ogólnie materiałów jest więcej, to ich jakość spadła, a znalezienie interesujących i wartościowych treści zajmuje teraz sporo czasu. I to jest główny zarzut. Dam Ci przykład – FB włącza funkcję randkowania i umożliwia pisanie wiadomości do wszystkich. Od teraz jesteś zasypywany niemoralnymi propozycjami od przedstawicieli płci męskiej. Wiadomości te lądują do tej samej skrzynki odbiorczej i mimo że są dodatkowo oznaczone, to utrudniają Ci odnalezienie tych właściwych treści. Oburzasz się na FB, że z portalu społecznościowego zrobili portal randkowy, a oni się bronią tym, że przecież nadal możesz używać ich strony w taki sam sposób jak dotychczas, a niechciane treści możesz pomijać lub wręcz kasować. Odpowiedziałeś mi właśnie w taki sposób jak FB w moim przykładzie.

        Odnośnie recenzji mam jeden główny zarzut – brzmi trochę jak esej. Powinieneś bardziej kompaktować treść. Zobacz na przytoczony przeze mnie notebookcheck – tam nie ma lania wody, są fakty i spostrzeżenia, bez zbędnych wtrąceń. Wiem, że masz taki styl pisania i zawsze robiłeś tak recenzje smartfonów, ale w dzisiejszym natłoku informacji konsumpcja treści musi być łatwa i szybka.

        • Łukasz Pająk

          Jeszcze raz dziękuję za konkretne uwagi — chyba po raz pierwszy ktoś napisał coś tak konkretnego. Po kolei:
          -kwestia jakości to jednak też kwestia sporna, bo analizuję wszystkie teksty, szczególnie komentarze i nie zauważam, aby pojawiało się coraz więcej uwag. Wręcz przeciwnie, jest ich proporcjonalnie mniej. Oczywiście, że ilość nie idzie w parze z jakością i z tym się zgadzam, dlatego przyjmujemy nowych redaktorów. Nie zwiększyliśmy ot tak liczby wpisów bez zwiększenia obsady.

          -kwestia YT — przekażę uwagi, aczkolwiek od ponad 3 miesięcy Dawid Chorąży nie tworzy dla nas materiałów.

          -kwestia poradników to taka mała zapowiedź, bo z tymi niedługo ruszymy z kopyta 🙂

          -analogia z FB dosyć ciekawa i mam na to ciekawe rozwiązanie, ale to wymaga przedyskutowania z górą. Innymi słowy, filtry!

          Jeśli chodzi o samą recenzję, to mnie w wielu zagranicznych tekstach tego typu właśnie drażni to, że ktoś napisze konkret, ale niewiele on mówi. Dlatego staram się wszelkie kwestie warte zauważenia opisać możliwie najdokładniej. Jeśli ktoś oczekuje wyłącznie konkretów, to może skupić się na podsumowaniu/punktacji.

  • Rafał

    Duży minus jaki zauważyłem w tym laptopie to dość głośny i często włączając się wentylator, nawet przy znikomy obciążeniu (Word, 2-3 zakładki Chrome i Kaspersky IS w tle). Szczególnie często się włącza gdy komputer podłączony jest do zasilania.

    • ems

      Jak oceniasz wykonanie ? Baterię ? Wyświetlacz ? Ponieważ lubię APU od AMD ( mam PC bez karty graficznej ) to akurat dla mnie ciekawa propozycja.

      • Paweł Maretycz

        2200g czy 2400g?

        • ems

          Moje APU jest stosunkowo mało popularne bo jest to procesor AMD Athlon 5350 z TDP 25W na podstawce AM1. Mało wydajny ale energooszczędny.

          Pora rozejrzeć się za czymś nowszym i trochę wydajniejszym, ale jednocześnie z TDP zbliżonym do 25W.

          • Paweł Maretycz

            Raczej łatwe to nie będzie. Raz, że nic nowego na AM1 nie dostaniesz, a i TDP na tym poziomie to obecnie rzadkość. Gdybyś przystał na 35 W i wymienił płytę na AM4 to wybór jest banalnie prosty, Athlon 200GE, ale zgaduję, że takie coś nie wchodzi w grę?

          • ems

            Na AM1 nic nowego się już nie pojawi więc niestety czeka mnie zmiana płyty głównej. Myślę o tym Athlonie 200GE ale nie wiem na ile jest szybszy mojego. 35W jest do zaakceptowania ale to max.

          • Paweł Maretycz

            Akurat testów Athlona 200GE jest w sieci cała masa. Z oczywistych względów linku Ci nie podam, ale bardzo łatwo je znaleźć. A tak z czystej ciekawości: co to za maszyna, że tak niskie TDP jest priorytetem? Jeśli chodzi o tego Huaweia z testu, to jego zasilacz ma maksymalną moc 45 W, ale z tego co czytałem przy maksymalnym obciążeniu bierze około 38 W.




x