[Recenzja] Samsung Galaxy A7 (2018) – trzy aparaty to nie wszystko

Łukasz Pająk Recenzje 2019-02-04

Plusy

  • Wykonanie
  • Osobne miejsca na dwie karty SIM i MicroSD
  • Wyświetlacz

Minusy

  • Czytnik linii papilarnych wymaga przyzwyczajenia
  • MicroUSB

Samsung już niejednokrotnie nam udowodnił, że seria Galaxy A to swego rodzaju batalion testowy, który ma sprawdzić, czy dane rozwiązanie się przyjmie. Niekoniecznie musi oznaczać to wadę, a w większości przypadków jest to po prostu neutralne. Jednym z takich modeli jest Galaxy A7 (2018), którego tyczy się ta recenzja. To pierwszy smartfon Koreańczyków, który oferuje potrójny aparat. Przy okazji jest to też wyjątkowa propozycja pod względem umiejscowienia czytnika linii papilarnych. Co prawda w skali rynku nie są to odkrywcze innowacje, ale w Galaktycznych propozycjach jeszcze nie mieliśmy sposobności, aby sprawdzić ich działanie. Dlatego serdecznie zapraszam Was do recenzji Samsunga Galaxy A7 (2018).

 

Zestaw

Wraz z Galaxy A7 (2018) otrzymujemy standardowy zestaw. Obok makulatury i kluczyka do tacki na karty SIM oraz pamięci znajdziemy słuchawki douszna z pilotem, a także modułową ładowarkę (5 V, 2 A). Pierwsze akcesorium nadaje się doskonale jako awaryjne słuchawki. Nie są one superwygodne, nie oferują świetnej jakości, a sama grubość kabla wskazuje na niską trwałość. Niemniej w sytuacjach wyjątkowych mogą się sprawdzić przy rozmowach telefonicznych. Miło by było, gdyby w zestawie zagościło etui, które jak zaraz się przekonacie, mogłoby jeden problem rozwiązać.

 

Budowa

Samsung Galaxy A7 (2018) kontynuuje wizję Koreańczyków, co do tworzenia smartfonów. Mamy do czynienia ze szkłem, które zostało rozdzielone korpusem z tworzywa sztucznego. Design jest stonowany, chociaż potrójny aparat ewidentnie się wyróżnia. Jakby nie patrzeć, testowany telefon może się podobać, ale ciężko zachować go w czystości. Szczególnie tylna powierzchnia zbiera wszelkie odciski palców i zabrudzenia. Na froncie aż tak nie rzuca się to w oczy. Na szczęście smartfon nie ślizga się nadmiernie. Pomijając tę kwestię, Samsung dobrze rozplanował budowę Galaxy A7 – nawet wyżej umieszczone fizyczne przyciski sprawiają, że naturalnie w sposób wygodniejszy chwytamy urządzenie. Wyczucie poszczególnych klawiszy jest poprawne, choć można mieć pewne uwagi co do przycisku blokady. Jednak jemu kilka słów pozostawiam na koniec.

Przód Galaxy A7 (2018) to wspomniana tafla szkła, w której zatopiono wyświetlacz bez żadnych wycięć. To zdecydowany plus, choć ramki wokół niego są wyraźne, co też wpływa na wielkość całego smartfona. Nad wyświetlaczem za to znalazło się miejsce na dobry głośnik do rozmów, zestaw czujników, poprawny aparat do selfie oraz diodę doświetlającą zdjęcia. Brakuje diody powiadomień, co jest już domeną serii Galaxy A. Aż dziw bierze, że mimo tylu uwag konsumentów, ten element wciąż nie zawitał do tej rodziny. W ramach alternatywy pojawia się Always-on Display.

Z tyłu testowanego smartfona wyróżnia się potrójny aparat. Minimalnie wystaje on ponad obudowę, ale nie przeszkadza to w codziennym użytkowaniu. Pod nim umieszczono diodę doświetlającą zdjęcia i to tak naprawdę wszystko, co znajdziemy na tej powierzchni.

Na poszczególnych krawędziach Galaxy A7 (2018) znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra: dodatkowy mikrofon
  • dół: przeciętny głośnik, który łatwo zasłonić, gniazdo MicroUSB i złącze słuchawkowe
  • lewa strona: tacka na karty SIM i pamięci
  • prawa strona: wszystkie przyciski fizyczne

Osobne zdanie chciałbym poświęcić czytnikowi linii papilarnych, który został zespolony z przyciskiem blokady. Samo rozwiązanie jest nam doskonale znane ze starszych smartfonów Sony, co oznacza, że mamy do czynienia z podobnymi wadami. Przede wszystkim naturalnie na tym miejscu ląduje nasz kciuk, ale pod warunkiem, że nie jesteśmy leworęczni. Wtedy obsługa nie jest już najwygodniejsza. Drugi problem to samo wyróżnienie tego klawisza. Co prawda po kilku dniach testów nie miałem problemu z odpowiednim ułożeniem dłoni, ale nie jest to najlepiej wyczuwalne rozwiązanie. Na deser sama czułość skanera, która jest słabsza od tradycyjnych czytników o większej powierzchni. Dodając odcisk palca, należy zrobić to skrupulatnie i faktycznie zmieniać jego położenie.

 

Specyfikacja techniczna i cena Samsunga Galaxy A7 (2018)

 

Umówmy się, Samsung nie jest najtańszym producentem urządzeń mobilnych. O ile seria Galaxy A miała za zadanie być tańszym odpowiednikiem flagowych modeli, to nie można mówić, że są to tanie propozycje. Galaxy A7 (2018) został wyceniony na około 1200 złotych, choć gdzieniegdzie można już spotkać go za niecałe 100 złotych mniej. W zamian otrzymujemy:

  • 6-calowy wyświetlacz SAMOLED FullHD+ (18.5:9, 2220×1080, 411 ppi, 74,4% wypełnienia frontu, Gorilla Glass)
  • układ Exynos 7885
  • GPU: Mali-G71
  • 4 GB RAM
  • 64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 512 GB)
  • aparaty:
    • przód: 24 MPx (f/2.0)
    • tył: 24 MPx (f/1.7, PDAF), 8 MPx (f/2.4, szerokokątny), 5 MPx (f/2.2, czujnik głębi)
  • akumulator o pojemności 3300 mAh
  • MicroUSB, gniazdo słuchawkowe, Bluetooth 5.0, NFC, radio FM, Dolby Atmos, Always-on Display, DualSIM
  • Android 8.0 Oreo (Samsung Experience 9.0)
  • wymiary: 159,8 x 76,8 x 7,5 mm
  • waga: 168 g

Jednostka Samsunga stawiana jest pomiędzy Snapdragonem 636 i Snapdragonem 660. Niemniej w poszczególnych testach wydajnościowych bliżej jej do tego pierwszego reprezentanta od Qualcomma. Analogicznie sytuacja kształtuje się z Kirinem 710 – układ od Huawei notuje minimalnie lepsze wyniki. Sama specyfikacja prezentuje się dobrze, choć w tej cenie chciałoby się już otrzymać odmianę z 6 GB RAM, która niestety nie jest oficjalnie oferowana w Polsce. Drażni też obecność MicroUSB — w tej klasie można już oczekiwać USB-C oraz szybkiego ładowania. Zdecydowanie na plus osobne miejsce na karty SIM oraz pamięci.

 

Wyświetlacz

Samsung znany jest z produkcji ponadprzeciętnych wyświetlaczy i nie inaczej jest w przypadku Galaxy A7 (2018). Ekran oferowany w tym smartfonie wyróżnia się wysoką jasnością oraz zbliżonej do naturalnej reprezentacją barw. Nie jest to ideał i momentami widać przejaskrawienia, ale pojawienie się w pełni głębokiej czerni jest w stanie to rekompensować. Z czytelnością w jasnych pomieszczeniach czy też w słońcu nie miałem najmniejszego problemu. W nocy też na jasność nie mogłem narzekać.

 

Akumulator

Niby dobrze, ale ponownie chciałoby się lepiej w tej cenie. Nie pierwszy raz już wspominam, że MicroUSB to ogromne ograniczenie dla recenzowanego smartfona, ale dopiero przy ładowaniu się ono tak naprawdę uwidacznia. Niemniej sam akumulator jest wystarczający, żeby nie napisać przeciętny. Dzień pracy bez stresu, że zaraz zabraknie energii, jest do osiągnięcia. W spokojnych warunkach, bez żadnych gier i innych wymagających procesów, udało mi się osiągać od 7 do 8 godzin z włączonym wyświetlaczem. To dobry wynik, choć należy pamiętać, że wysilając układ obliczeniowy, czas ten się skróci do około 4 godzin. Szybkie ładowanie? Zapomnijcie właśnie ze względu na MicroUSB — pełne ładowanie zajmuje 2,5 godziny, a po 30 minutach smartfon wskazuje 25% naładowania ogniwa.

 

Aparat

Samsung potrafi stworzyć przejrzystą i wygodną aplikację aparatu. W przypadku Galaxy A7 (2018) jest ona zarówno prosta, jak i rozbudowana. Dostępnych mamy wiele trybów, które mają wykorzystać poszczególne matryce i obiektywy. Mam wrażenie, że niektóre z nich niepotrzebnie zostały rozbite na osobne, aczkolwiek widocznie tak wynikało z analiz ich wykorzystania. Przyczepić się można do prostego trybu zaawansowanego. Tryb automatycznego dostosowywania scenerii też jeszcze powinien zostać dopracowany, ale w przypadku Samsunga widać różnicę, gdy smartfon dostosowuje ustawienia do różnych sytuacji.

Same dostępne rozdzielczości rozczarowują. Filmy możemy nagrywać maksymalnie w FullHD przy 30 klatkach na sekundę. Zapomnijcie o 4K i podwojonym klatkarzu. Niemniej jakość poszczególnych ujęć naprawdę robi wrażenie. Oczywiście widać typowe dla Samsunga rozmycie detali, gdy zaczyna brakować światła, ale odpowiednie ustawienia pozwalają wiele wyciągnąć z dostępnych matryc. Szerokokątny obiektyw też pozytywnie zaskoczył mnie jakością — nie jest aż nadto widoczny jej ubytek w stosunku do głównego aparatu. Negatywnie zaskoczyło mnie ustawianie ostrości, z którego Koreańczycy są znani. Momentami Galaxy A7 (2018) miał problem z odpowiednim namierzeniem fotografowanego lub nagrywanego obiektu i nawet ręczne wymuszenie na niewiele się zdawało. Po prostu trzeba było poczekać. Co jest w tym najgorsze? Fakt, że zgubiona ostrość uwidacznia się, dopiero gdy materiał zaczniemy oglądać na czymś innym niż ekran smartfona.

 

Oprogramowanie i wydajność

Co prawda Samsung Experience zaraz odejdzie w niepamięć i jego miejsce zajmie One UI, ale Koreańczycy znani są z tego, że lubią długo sprawdzać swoje zmiany. Przynajmniej tak to możemy tłumaczyć, dlaczego jeszcze Galaxy A7 (2018) nie korzysta z najnowszego oprogramowanie. Niemniej to, co znajdziemy obecnie, też zadowala. Mamy od groma możliwości personalizacji pod siebie, ale też kilka wyjątkowych elementów. Jednym z nich jest asystent Bixby, który wymaga przyzwyczajenia. Z innej strony mamy dopracowane Always-on Display. Nie zabrakło też zadbania o aspekty bezpieczeństwa z własnym VPN-em, choć na dłuższą metę dodatkowo płatnym. W kwestii zabezpieczeń pojawia się również odblokowywanie twarzą, które do najszybszych i najbardziej precyzyjnych nie należy. Czytnik linii papilarnych jest po prostu wydajniejszy. Wszelkie funkcje i podgląd systemu możecie zobaczyć na poniższych zrzutach ekranu:

Android 8.0 Oreo w smartfonie tej klasy powinien już powoli być wycofywany na rzecz Pie. Niemniej na wszystko przyjdzie pora, a to, co jest obecnie po prostu działa dobrze. Nie jest to rewelacja, ale też ciężko na dłuższą metę do czegokolwiek się przyczepić. Momentami Galaxy A7 (2018) potrafi spowolnić w bardziej wymagających procesach. Potrafi też to zrobić niespodziewanie, ale akurat tego typu sytuacje są rzadkością. Wielozadaniowość jest poprawna, jak na smartfon z 4 GB RAM, choć wiadomo, że zawsze można było to lepiej zbalansować z oszczędzaniem energii. Działanie testowanego telefonu jest po prostu dobre — można doszukać się elementów, które powinny zostać poprawione, ale też nie można specjalnie narzekać.

Samsung Galaxy A7 (2018) – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

 

Recenzja Samsunga Galaxy A7 (2018) – podsumowanie

Czas spędzony z Samsungiem Galaxy A7 (2018) odbieram pozytywnie. Nie spodziewałem się od tego telefonu tak wiele, a większość wad mogłem już poznać po premierze i ujrzeniu specyfikacji. Główna wada to MicroUSB. Jeśli Koreańczycy zdecydowaliby się na USB-C, to ten smartfon obrałby zupełnie inne oblicze. Niemniej to nie jedyna wada, bo leworęczni, którzy wcześniej nie obcowali z czytnikiem linii papilarnych na krawędzi, będą musieli się przestawić. Nie pomaga w tym możliwość odblokowywania twarzą. Kolejna grupa, która powinna unikać testowanego telefonu to pedanci. Galaxy A7 (2018) po prostu się bardzo łatwo brudzi. Jednak zalety w postaci ponadprzeciętnego aparatu, pozytywnego akumulatora i jeszcze lepszego wyświetlacza zdają się równoważyć szalę. Zapewne, gdy cena tego smartfona zacznie spadać, to stanie się on bardzo atrakcyjną propozycją.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 7
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 6
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 7
  • Aparat 7
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 6

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 7




  • Damian Kuśmierz

    Niby na co komu dioda powiadomień kiedy jest funkcja AoD?

    • Łukasz Pająk

      Na przykład dioda jest lepiej widoczna z daleka, niż dopatrywanie się ikony powiadomienia. Zużywa też mniej energii, jeśli mamy być szczegółowi.

      • Damian Kuśmierz

        Zużycie energii w AoD jest wręcz pomijalne, co więcej używanie tej funkcji wydłuża pracę na baterii bo nie ma potrzeby wybudzania telefonu do sprawdzenia czego dotyczy powiadomienie. Nigdy nie miałem problemu z dostrzeżeniem że na ekranie AoD pojawiło się informacja, lub nawet ikona.

        • Łukasz Pająk

          Widzisz, dochodzimy do momentu, kiedy są gusta i guściki. Chociaż z tym wydłużaniem czasu pracy nie do końca się zgodzę.

          • Damian Kuśmierz

            To nie są jedynie moje obserwacje, raczej standard u zainteresowanych tematem osób. Wybudzenie telefonu uruchamia wiele kolejnych procesów, a kilka zaświeconych pikseli na oledzie w aktualnych flagowcach nie robi kompletnie żadnej różnicy

  • maxprzemo83

    Po kilku latach przerwy postanowiłem znowu dać szansę smartfonowi Samsunga. Wybór padł na ten model. Po trzech miesiącach użytkowania mogę stwierdzić że telefon spełnia moje oczekiwania. Świetny ekran 6 cali nadaje się do bardziej zaawansowanych prac niż tylko oglądanie facebook’a. SoC nie jest z flagowego modelu ale w codziennej pracy nie widać żadnych spowolnień a okazyjnie można go nawet mocniej przycisnąć i nie zrobi problemu. Potrójny slot na karty (tylko takie telefony brałem pod uwagę) to duży atut tego telefonu. Do czytnika linii papilarnych z boku ekranu trzeba się przyzwyczaić ale po kilku dniach nie sprawia to problemu. Ogólnie polecam ten model.

    • Łukasz Pająk

      Cieszę się, że się zgadzamy 🙂