Maj kojarzy się z ogniskami, spotkaniami ze znajomymi, wyprawami na ryby czy też pod namioty. Czymże byłyby takie imprezy bez odpowiedniego tła muzycznego? Zdarza się, że ktoś zabiera ze sobą gitarę, by nadać dobry nastrój do przygotowujących się kiełbas czy też pośpiewać a capella. Ratunkiem, w przypadku braku instrumentów lub ochoty na zdzieranie gardeł, może okazać się telefon lub zabrany przezornie odtwarzacz MP3. Ten drugi za bardzo jednak się nie przyda, a pierwszy ani jakością, ani głośnością nie zachwyca. Tu pojawia się iRiver IBA-50, który jako głośnik bezprzewodowy z pewnością spełni swoją rolę. Dzięki uprzejmości mp3store.pl miałem okazję przetestować to urządzenie, które działa za równo przewodowo, jak  i, za pomocą Bluetootha, również na odległość.

[strona=”Specyfikacja techniczna”]

Specyfikacja techniczna

  • Moc wyjściowa: 1.8 W x 2
  • Stosunek sygnału do szumu (SNR): 75 dB
  • Masa:  około 590g
  • Wymiary (dł. x szer. x wys.): 175 x 75 x 70 mm
  • Wersja Bluetooth: Bluetooth 3.0
  • Obsługiwane profile Bluetooth: A2DP (bezprzewodowe stereo Bluetooth) / HFP (jako głośnik do rozmów)  /HSP
  • Zakres działania: do 10 metrów (pomiar na otwartej przestrzeni; ściany i inne przeszkody mogą ograniczyć zasięg urządzenia).
  • Czas ładowania: 3 godziny
  • Czas pracy: 8 godzin.

[strona=”Zestaw”]

Zestaw

Paczka, która dotarła do redakcji, nie była za duża, jednak od razu poczułem jej wagę. Po procesie rozpakowania (każdy element został zabezpieczony folią, co idzie na plus) w rękach dość małe, czarne pudełko. Momentalnie przypadło mi do gustu, możliwe, że to matowy plastik oraz metalowa siatka, na które składa się obudowa, tak zadziałała na ten odbiór. Można powiedzieć, że głośnik prezentuje się elegancko. Trzeba też zaznaczyć, że, niezależnie od miejsca położenia, nie rzuca się w oczy i współgra z otaczającymi przedmiotami.

Według mnie każdy wielbiciel minimalizmu doceni jego wygląd. Niestety, to samo zjawisko możemy dostrzec w zestawie akcesoriów, który jest dość skromny. Oprócz samego głośnika otrzymałem kabelek mini USB, dzięki któremu ładujemy urządzenie (nie micro, czyli w przypadku zapomnienia nie posłużymy się chociażby tym z telefonu), kabel służący do liniowego podłączenia oraz instrukcję (brak języka polskiego).  Brakuje tutaj pilota czy ładowarki, choć, oczywiście, można się obejść i bez nich. Raduje fakt użycia wewnętrznego akumulatora, o którym powiem nieco później, dzięki czemu nie musimy się martwić o zakup dodatkowych baterii czy akumulatorów.

[strona=”Pierwsze wrażenia”]

Pierwsze wrażenia

We wcześniejszej części recenzji wspomniałem co nieco o wyglądzie głośnika, jednak parę rzeczy trzeba dopowiedzieć. Zacznę od góry obudowy, gdzie znajdziemy przycisk służący do parowania, regulacji głośności czy odbioru lub zakończenia rozmowy. Niestety, klika on głośniej niż zbierane w dzieciństwie kapsle z chipsów. Było to na tyle nieprzyjemne, że nie miałem ochoty nim się posługiwać. To samo można powiedzieć o obudowie, która po lekkim naciśnięciu (nawet podczas przenoszenia) skrzypi, czuć też lekkie niedopasowanie elementów. Na plus idzie fakt, że dzięki matowemu plastikowi nie zbiera odcisków czy innych zabrudzeń, dla jest też walorem estetycznym. Mimo stosunkowej niewielkiej wagi (nieco ponad pół kilo) urządzenie trzyma się stabilnie, a zastosowane gumowe nóżki wyglądają na dobrej jakości i wątpię, by miały się szybko zetrzeć.

Po dokładnym przyjrzeniu się przodowi przez siateczkę można ujrzeć dwa głośniki. Nieco wyżej umieszczono diodę, która w czasie normalnej pracy świeci na niebiesko, a podczas parowania mruga fioletowym światłem. Z tyłu natomiast umieszczono przycisk włączania, wyjście liniowe, do którego podłączony dowolne odtwarzacz, port mini USB oraz diodę informującą nas o statusie ładowania: z początku widać niebieskie światło przelewające się w fiolet, później mruga na zmianę na niebiesko i czerwono. Swoją drogą – otrzymany egzemplarz był w pełni rozładowany i wymagał podpięcia na trzy godziny do gniazdka, co udało się dzięki ładowarce od telefonu.

Producent gwarantuje osiem godzin pracy na akumulatorze. Jestem sceptykiem, jeśli chodzi o ten właśnie aspekt (pewien wpływ na to mają producenci smartfonów), jednak tutaj wypowiem się bardzo pozytywnie. Czas działania wynosił około dwudziestu godzin przy maksymalnej głośności, co dla mnie jest rewelacyjnym wynikiem i producent w tym miejscu zasługuje na dużego plusa.