Ponad rok z Samsungiem Galaxy S8+. Kilka wad sprawia, że mam go już dość

mm Adam Lulek Recenzje 2018-04-21

W kwietniu 2017 rok stałem się szczęśliwym posiadaczem Samsunga Galaxy S8+. Urządzenie zamówiłem w przedsprzedaży. Byłem bardzo podekscytowany nowym smartfonem, tym bardziej, że przeskok z Galaxy S7 edge na S8+ był ogromny. Największą różnicą był wyświetlacz Infinity Display, który do dziś prezentuje się fenomenalnie. Jednak po roku bardzo intensywnego użytkowania flagowca, denerwują mnie jego wady. Nie mogę już się przez nie doczekać wymiany urządzenia na inne, bo z dnia na dzień stają się coraz bardziej irytujące. Zapraszam do recenzji Galaxy S8+ po roku użytkowania.

Specyfikacja techniczna

  • 6,2-calowy ekran Infinity Super AMOLED o rozdzielczości 1440 x 2960 pikseli i proporcjach 18,5:9, Gorilla Glass 5
  • Procesor Exynos 8895
  • 4 GB RAM
  • 64 GB pamięci wewnętrznej
  • Pojedynczy aparat 12 MP (f/1.7, 26mm, 1/2.5″, 1.4µm, Dual Pixel PDAF) z OIS i LED flash
  • Przedni apparat 8 MP (f/1.7, 25mm, 1/3.6″, 1.22µm) z autofocusem
  • USB-C
  • Skaner linii papilarnych
  • Certyfikat IP68 zapewniający odporność na wodę i pył
  • Bluetooth 5.0
  • Bateria o pojemności 3500 mAh

Design

Jest to jeden z lepszych elementów urządzenia. W zalewie smartfonów z notchami, wygląd Galaxy S8+ wyróżnia się. Infinity Display wygląda po prostu świetnie i nawet po roku mi się nie znudził. Zaokrąglenia po bokach są niewielkie, a nadają urządzeniu charakteru. Nigdy nie zdarzyło mi się wcisnąć, czy dotknąć czegoś przypadkowo. Nie są więc one problemowe w codziennym użytkowaniu. Przy wyłączonym wyświetlaczu dolna i górna ramka zlewają się z ekranem i tworzą piękną taflę zagiętą przy krawędziach. Moim zdaniem jest to majstersztyk designu, którego może pozazdrościć Samsungowi niejeden konkurent. Jeżeli chodzi o tylny panel, to jest również wykonany ze szkła. Urządzenie nosiłem zawsze w etui, a już jakiś czas temu pojawiła się „na pleckach” widoczna rysa. Na bocznych ramkach, które zrobione zostały z aluminium również widnieją niewielkie ryski. Innych zarzutów nie mam.

Samsung Galaxy S8+

Zobacz także: Te nowości Androida P mnie ekscytują

Aparat

Na początku zaznaczę, że jestem najzwyklejszym amatorem, jeżeli chodzi o robienie zdjęć. Korzystam przede wszystkim z trybu auto, sporadycznie przełączam na profesjonalną opcję. Jednak fotografii robię dość wiele. Są to zdjęcia zarówno na Instagrama, w nocy, dokumentów, a także selfie. Nie podobają mi się zimne kolory, jakie serwuje Galaxy S8+. Ponadto ostrość nie jest wystarczająca szczególnie w fotografiach nocnych. Mimo, iż nie mam wygórowanych wymagań, to aparat mnie po prostu nie zachwyca.

Zabezpieczenia biometryczne

Piszę to już chyba trzeci albo czwarty raz. Jest to najgorszy aspekt Galaxy S8+. Przypomnę, że smartfon można zabezpieczać twarzą, tęczówką lub liniami papilarnymi. Oczywiście użytkownik może wybrać również hasło czy PIN, jednak to nie dla mnie (nie te czasy!). Od wszelkiego rodzaju skanerów oczekuję przede wszystkim niezawodności. Jeżeli tego używam, to chciałbym, aby zawsze działało. Dobrego słowa nie mogę napisać o żadnym z powyższych rozwiązań. Skuteczność skanera linii papilarnych to jakieś 60-70%. Czasami muszę przyłożyć (suchy!) palec kilkukrotnie zanim urządzenie go raczy odczytać, a dodam, że jeden palec został zapamiętany aż 4 razy! Także Kacper, który jest posiadaczem Galaxy S8 ma podobne wrażenia. Takie samo „zło” prezentują: „skaner tęczówki” oraz skaner twarzy. Ich skuteczność to już 50-60%. (Nie) działają w zależności od warunków oświetlenia. Zapomnijcie o odblokowaniu smartfona w słabym świetle lub w słońcu. Jest to naprawdę wkurzające.

Bateria

Nie jest źle. Nawet po roku Galaxy S8+ daje radę, aczkolwiek czuję niedosyt. Oczywiście w pierwszych kilku miesiącach użytkowania było lepiej. Mimo tego nadal jestem w stanie wyciągnąć 4-5 godzin SOT, ale zawsze mogłoby być lepiej. Dodam, że mam włączony systemowy tryb oszczędzania energii, w którym np. ograniczyłem częstotliwość procesora. Niektóre konkurencyjne smartfony radzą sobie lepiej w tym aspekcie.

Nakładka i działanie

TouchWiz czyli Samsung Experience przeszedł długą drogę. Wydaje mi się, że w tym momencie jest to jednak z najlepszych nakładek na Androida. Podoba mi się jej estetyczny interfejs z dominującym kolorem białym. Ustawienia, powiadomienia i ikony prezentują się naprawdę świetnie i „płasko”, co mi się bardzo podoba. Ponadto Samsung Experience jest bardzo użyteczny. Najchętniej korzystam z „Inteligentnego Wyboru” i z panelu krawędziowego. Nie znajdziemy tu zbędnego bloatware’u, przez co system śmiga aż miło bez żadnych zacięć. Całość sprawia naprawdę miłe dla oka wrażenie. Minusem może być fakt, iż Samsung wypuszcza aktualizacje dla flagowców do najnowszej wersji zielonego robota dopiero na przełomie lutego i marca każdego roku. Myślę, że Androida P Galaxy S8+ dostanie dopiero w kwietniu lub maju 2019 roku (w końcu to nie będzie najnowszy flagowiec).

Podsumowanie

W zalewie flagowców, które mają podwójne aparaty z trybem bokeh, skanery twarzy skuteczne w 80-90% i skanery linii papilarnych działające w 100%, czuję, jakby mój Galaxy S8+ był upośledzony. Może dla wielu są to bezużyteczne bajery, ale nie dla mnie. Po roku stają się one odczuwalne na co dzień i coraz bardziej irytujące. Czekam z niecierpliwością aż zamienię wysłużonego Samsunga na lepszy model, ale z pewnością nie będzie to Galaxy S9+.

 






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x