Masz za mało miejsca w smartfonie? Oto alternatywy dla kart pamięci od SanDiska

mm Łukasz Pająk Akcesoria 2018-04-16

Jeśli na tytułowe pytanie odpowiedziałeś „nie” a nie zamierzasz zmieniać smartfona w najbliższym czasie to wciąż recenzowane w tym tekście produkty mogą Cię zaciekawić. Otóż zacznijmy nietypowo, bo od analizy badania, które zostało przeprowadzone na zlecenie firmy SanDisk. Z niego wynika, że 26% użytkowników smartfonów w Polsce zapełnia ich pamięć w ciągu miesiąca, a 38% w ciągu trzech. To wydaje się przerażające, patrząc na modele z 512 GB wbudowanej przestrzeni na pliki. Jednak takie urządzenia to rzadkość. Wciąż dominują modele z „kośćmi” 16 lub 32 GB. Nie problem też spotkać nowe propozycje z 8 GB.

Wspomniane badanie dowodzi, że 52% użytkowników jest zmuszona czyszczenia pamięci raz na miesiąc oraz 69% raz na trzy miesiące. Dołóżmy do tego fakt, że 46% ankietowanych musiało pozbyć się plików dla siebie ważnych, których usunięcia później żałowali. W tym miejscu pojawia się ciekawostka – 1/3 z tej grupy wolała pożegnać się ze swoimi zdjęciami, niż tymi, na których byli przyjaciele, rodzina lub zwierzaki.

Średnia robiąc 23 zdjęcia i 6 nagrań tygodniowo szybko zapełniamy pamięć, a wielkość tych plików wciąż rośnie. Nie zawsze wystarczają karty pamięci, więc trzeba robić kopie zapasowe. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co robi je regularnie…. Ok, podobno 18% Polaków faktycznie dba o backup. Jest on po prostu czasochłonny i często irytujący. Jednak są na to metody. Oczywiście można pomyśleć o zakupie wspomnianej karty pamięci, ale też są inne alternatywy – pendrive’y. Co ma wspólnego przenośnia pamięć ze smartfonem? Otóż wiele – jest OTG i jest WiFi. Takie właśnie propozycje od SanDiska postanowiłem dla Was przetestować.

SanDisk Dual Drive m3.0

Pierwsza propozycja stawia na OTG, czyli mamy do czynienia z pendrivem o kompaktowych rozmiarach, który możemy połączyć zarówno z komputerem, jak i urządzeniami mobilnymi. Podstawowe dane techniczne prezentują się następująco:

  • pojemność: od 16 GB do 128 GB
  • prędkość odczytu do 130 MB/s (16 GB), do 150 MB/s (32, 64, 128 GB)
  • interfejsy: Micro USB i USB 3.0
  • cena: od 30 złotych do 160 złotych

Od razu po zobaczeniu blistra to akcesorium złapało u mnie pierwszego minusa – wszystkie moje urządzenia mobilne w domu stawiają na nowsze USB-C, więc musiałem się natrudzić, żeby znaleźć odpowiednią platformę testową. Jednak niekoniecznie musi to być wada dla Was, aczkolwiek patrząc w przyszłość próżno szukać miejsca dla Micro USB. Jednak pełne USB-A w wersji 3.0 to pozytywna informacja. Prędkości, które można osiągnąć kształtują się następująco (wersja 16 GB):

  • Odczyt:

sandisk dual drive m3.0 benchmark odczyt

  • Odczyt/Zapis:

sandisk dual drive m3.0 benchmark odczyt zapis

Producent poleca do zestawu aplikację SanDisk Memory Zone, której możliwości możecie poznać na poniższych zrzutach ekranu:

Nie ukrywam, że taka prostota obsługi zachęca do tworzenia kopii zapasowych.

Samo akcesorium jest dobrze zbudowane i można zrobić z niego zawieszkę do kluczy. Mechanizm odpowiedzialny za wysuwanie poszczególnych złączy nie wydaje się zbytnio narażony na uszkodzenia, aczkolwiek częste otwieranie i zamykanie może go wyrobić.

SanDisk Wireless Stick

Drugie akcesorium jest czymś zdecydowanie bardziej zaawansowanym i tym razem nie musiałem narzekać na to, że mój smartfon nie obsłuży tego pendrive’a. Tak naprawdę obsłuży go każdy, który ma moduł WiFi. Niekoniecznie musi to być smartfon. Wireless Stick może pochwalić się następującą specyfikacją:

  • pojemność: od 16 GB do 256 GB
  • interfejsy: WiFi (802.11n) i USB 2.0
  • cena od 130 (16 GB)  do 360 złotych (200 GB)

Celowo nie podałem ceny wersji 256 GB, bo jest ona bardzo ciężko dostępna w Polsce, a jeśli już ją znajdziecie to za astronomiczne kwoty. Producent też nie podaje danych, które mogłyby określić prędkość połączenia USB lub wytrzymałość akumulatora, więc zacznijmy od tego pierwszego (wersja 256 GB):

  • Odczyt:

sandisk wireless stick 256 benchmark odczyt

  • Odczyt/Zapis:

sandisk wireless stick 256 benchmark odczyt zapis

W przypadku połączenia WiFi ogranicza Was wyłącznie technologia 802.11n i natężenie Sieci w Waszej okolicy. W moim przypadku ustawienie odpowiednich kanałów i częstotliwości sprawiło, że osiągnąłem transfer na poziomie 120 Mb/s – tak, pendrive generuje swoją własną sieć, ale można go podłączyć do domowej.

Wykonanie podobnie, jak w przypadku poprzedniego akcesorium również stoi na wysokim poziomie, a nawet lepszym. Ponownie pojawiło się miejsce, które umożliwia zawieszenie akcesorium, ale irytować może brak miejsca na odłożenie zatyczki portu USB. Przycisk znajdujący się na jednej ze stron nie jest najlepiej wyczuwalny i ma kiepski skok, ale w przypadku takiego urządzenia to żaden problem. Ukryta dioda czytelnie informuje o stanie pracy pendrive’a. Z kolei sam akumulator pozwala na około 4 godziny pracy, co nie jest najlepszym wynikiem, jeśli planujemy długą podróż.

Nie mogło też zabraknąć dedykowanej aplikacji (Connect Drive), która jest bardzo prosta w obsłudze. Pozwala ona między innymi na ustawienie sieci, z którą ma współpracować, jak i strumieniowanie danych. Jednocześnie możemy podłączyć do niego 3 urządzenia, co ma zapewnić bezproblemowe oglądanie filmów w rozdzielczości HD. W przypadku pojedynczego połączenia nie miałem problemów z nagraniami FullHD.

Zobacz też: Potrójne aparaty to przyszłość.

Zdecydowanie bliższe memu sercu jest akcesorium SanDisk Wireless Stick, ale niewątpliwie wersja 256 GB jest zdecydowanie za droga w stosunku do oferowanych możliwości. Jeśli Wasz portfel jest mniej zasobny to Dual Drive m3.0 również sprawdzi się doskonale jako dodatkowa pamięć, którą możemy mieć zawsze przy sobie. Backup, szybkie przesyłanie danych na inne urządzenie? Zastosowań jest naprawdę wiele, jak i dostępnych wersji.



  • Łukasz

    Zdjęcia i filmy trzymam w chmurze Google’a, muzyki słucham strumieniowo na Spotify’u. Nie brakuje mi miejsca.

  • Wszystko ładnie, tylko domyślnie producenci telefonów blokują przenoszenie aplikacji na kartę SD

  • O co biega z tym pendrivere od sandiska? Obsługuje wifi?

    • Łukasz Pająk

      Tak

  • KLIN

    no coż, temat zasugerował coś innego. takie rozwiazanie to styl samsuga „instalujecie złe aplikacje” i apla „źle trzymasz telefon”. prawda jest taka że nawet rezygnując instalacji dodatkowych aplikacji, same aktualizacje i smieci z reklam są w stanie zapchać pamieć. nawet root, foldermout, app2sd nie zdaje egzaminu, by ten burdel ogarnać. aplikacje tworza sobie foldery ze smieciami reklamami gdzie chcą, zamiast używać karty sd. podejrzewam że bardziej zdolni i ktywni bez problemu zapchają 64gb, ja daje rade tylko zapchac 16gb w miesiąc.

  • Tomasz

    Co do tematu. Jak ktos potrzebuje, to synchronizacja z wlasnym NASem wydaje sie najlepsza. Synology na pewno ma rsynca. A medium? Wifi i/lub dane komorkowe.

    • Łukasz Pająk

      Nas nie jest znowu taki prosty w konfiguracji oli obsłudze.

  • tgs

    Nie mam takich problemów -> Mi MIX 256GB 😉

  • jendrush

    Ja mam zrobiony backup plików multimedialnych na NAS. Jak wracam do domu i mój telefon połączy się z siecią wifi to dane automatycznie są kopiowane na dysk sieciowy.

    • Adrian Celej

      Ja zrobiłem to trochę inaczej – mam serwer na starym Pentium II 266 MHz. Postawiłem go dawno temu, uczyłem się na nim obsługi Linuksa (Debiana) bez dostępu do monitora, czyli przez terminal i ssh. A że sprzęt nadal działa, to znalazłem mu zastosowanie – postawiłem FTP i co jakiś czas kopiuje dane. Rozwiązanie przejściowe, niedługo wjedzie chmura ownCloud i będzie automatyczny backup.

      • jendrush

        No co kto lubi:) Mi spodobała się funkcjonalność Disk Station Manager.

    • Sławek

      Ciekawe. Jakiej aplikacji używasz do tego po stronie telefonu?

      • jendrush

        To są aplikacje z pakietu Synology, obecnie korzystam z DS photo+, ale teraz zdaje się i Moments na to pozwala. Aplikacja wyżej jest do zdjęć i filmów, z kolei jeżeli chodzi o inne pliki to DS Cloud.

  • Qba

    Czy na te pendrivy można przenosić aplikacje?

    • Paveu

      Jak wyobrażasz sobie korzystanie z aplikacji, która jest na innym, niedostępnym cały czas w telefonie nośniku?

      Oczywiście, że się nie da.

      • Qba

        To to nie zastąpi wbudowanej pamięci

        • stark2991

          Nie ma niczego zastąpić, tylko uzupełnić.

  • Rafał Orechwo

    Myślałem, że w tym artykule napiszę coś co pomoże, a jest napisane o przenoszeniu zdjęć i innych plików, a co gdy wszystkie pliki są przegrane na laptopa a nadal brakuje pamięci na instalacje aplikacji bo mamy smartfona 8GB?

    • Qba

      Flickr ma 1 TB na zdjęcia

    • stark2991

      Zmienić smartfona, albo swoje zwyczaje 🙂

    • Tomasz

      Mam tablet z 8gb i jedyne ograniczenie to zainstaluje tu apke ktora musi sie zmiescic na 3.5 GB podczas instalacji. Reszta flasha zajmuja narzedzia muszace byc w wewnetrznej. Jak juz zainstaluje sie, to apps2sd automatycznie linkuje pliki na druga partycje karty sd. W efekcie mam zainstalowana kolejna apke i dalej wolne 3.5GB w pamieci wewnetrznej.
      A jak podczas instalacji potrzebuje np. 8GB? Instaluje apke na innym sprzecie i titanium backupem przenosze ja na tablet i odtwarzam. Pliki obb recznie a potem to juz app2sd zajmuje sie ponownym odzyskaniem miejsca. Ogranicza tylko jaka czesc karty przeznaczy sie na druga partycje. Moze to byc 40GB ale moze byc i 200GB.

  • Martina Neumayer

    A coś w temacie zabezpieczenia danych te penki oferują? Czy nic nie ma? Albo soft dołączony do nich? W sensie kryptowania, kontenerów i tym podobnych?
    Ja jakoś sceptycznie podchodzę do tego typu gadżetów. Owszem.. penek powiedzmy do przeniesienia czegoś, czy tymczasowego zmagazynowania, ewentualnie jako naprawczy z jakimiś distro na sobie i tyle. Nie przechowuję niczego ważnego na czymś takim dłużej niż parę dni (niż muszę akurat). Nie wiem, czy to moja staromodność, czy kwestia, że zbyt wiele razy odzyskiwać musiałam mozolnie jakieś istotne dane dla znajomych z padniętych takich właśnie różnych penków? Piernik wie? Pewnie obie opcje 😉
    Ale unikam tego gdy mogę. Mam moją zewnętrzną, porządnie zrobioną macierz i jeśli już, to na niej trzymam swoje ważne pliki. Już przywykłam też chyba do tego.

    • stark2991

      Jak się kupuje najtańsze pendrive’y to potem się ma takie problemy 🙂

      • Martina Neumayer

        Gdy.. i się nie kupuje. A i te z górnych półek też potrafią zawieść w najmniej potrzebnym momencie. Złośliwość rzeczy martwych nie wybiera 😉

        • Tomasz

          To nie zlosliwosc ale rodzaj technologi. Nawet znane firmy robia najpopularniejsze penki w technologi 3bity na komorke pamieci. A taki produkt po prostu musi pasc po roku srednio intensywnego uzywania.

          • Martina Neumayer

            Wiem, to normalka. Dlatego przy takich urządzonkach ograniczone zaufanie to podstawa. 😉

  • Luk Knysza

    Pamięci i tak zawsze będzie brakować. Wi-fi moźna zawsze shakować, a micro usb dodać przejściówkę na usb C.

    • stark2991

      A kto umarł, ten nie żyje 🙂