iPhone X – wrażenia po 4 miesiącach użytkowania

mm Mariusz Nowak Recenzje 2018-03-06

Kupno nowego iPhone’a w dniu premiery nie jest łatwe. Wymaga też pewnych wyrzeczeń. W końcu nie tylko ja, w dniu 3 listopada 2017 roku chciałem stać się posiadaczem zupełnie nowego smartfona Apple. Wybór był prosty, albo upolować go w dniu premiery, albo czekać kolejne tygodnie na nową dostawę. W każdym razie posiadaczem iPhone’a X jestem cztery miesiące. Jest to wystarczająco długo, żeby poznać wady i zalety tego urządzenia.

Zobacz także: Flagowiec Nokii z wyczekiwaną przez wszystkich nowością!

Zestaw

Jest niestety standardowy dla każdego iPhone’a, czyli dokładnie taki sam jak w tańszych modelach. W opakowaniu znajdziemy słuchawki EarPods z wejściem Lightning, kabel USB-A do Lightning, wtyczkę sieciową oraz przejściówkę ze złącza Lightning na gniazdo słuchawkowe 3.5 mm. Jeżeli chcemy smartfona ładować indukcyjnie, musimy dokupić kolejne akcesorium. Z resztą ładowarki tego typu nie ma obecnie w ofercie Apple. Produkt o nazwie AirPower został zapowiedziany już we wrześniu, ale nie wiadomo, kiedy znajdzie się na rynku. Kompletną pomyłką jest obecność ładowarki o mocy 5W. Ładuje ona telefon koszmarnie wolno, a obsługuje on przecież wreszcie szybkie ładowanie. Żeby z niego skorzystać musimy dokupić dość kuriozalny zestaw, czyli ładowarkę do MacBooka (najtańsza to koszt 249 złotych) oraz kabel z Lightning do USB-C (koszt 129 złotych). Amerykanie wiedzą, jak wydusić pieniądze od swoich fanów… Kolejna sprawa, dlaczego wtyczka, która jest w zestawie ma złącze USB-A, a nie USB-C? Tego nie potrafię pojąć. Szczególnie, że nowe komputery Apple od 2 lat są wyposażone w nowsze złącze.

Budowa

Dość pastwienia się nad akcesoriami… Telefon jest wykonany z dwóch tafli szkła, zespojonych stalową ramą. Wykonanie jest pierwszorzędne, tak jak i design. W tym wypadku do poziomu Apple zbliża się Samsung, ale to jeszcze nie to. Pozostała konkurencja może tylko się uczyć. iPhone X przypomina lekko poprzednie modele, a jednocześnie odróżnia się od konkurencji. Szkło ma oczywiście pewne wady. Szybko łapie odciski palców, oraz oczywiście może się zbić. Dodajmy, że autoryzowane serwisy Apple nie wymieniają tylnego panelu telefonu. Koszt wymiany wyświetlacza to około 1500 złotych. Zdecydowanie warto zaopatrzyć się w dobre etui i szkło ochronne.

Specyfikacja

  • Wyświetlacz Super Retina HD, OLED Multi-Touch 5,8 cala na całej przedniej powierzchni urządzenia, HDR, funkcja True Tone, szeroka gamą kolorów (P3)
  • Rozdzielczość 2436 na 1125 pikseli przy 458 pikselach na cal
  • Kontrast 1 000 000:1 (typowo)
  • 3D Touch
  • Jasność maks. 625 cd/m2 (typowo)
  • Procesor A11 Bionic o architekturze 64-bitowej, system neuronowy, wbud­owany koprocesor ruchu M11
  • Wysokość: 143,6 mm, szerokość: 70,9 mm, grubość: 7,7 mm, masa: 174 g
  • Odporność na zachlapania, wodę oraz pył zgodnie z normą IP67

Wyświetlacz

Apple wreszcie zdecydowało się na zastosowanie wyświetlacza typu OLED. Był to strzał w dziesiątkę, bo według różnych testów w momencie premiery był to najlepszy ekran na rynku. Wreszcie Apple pozbyło się niepotrzebnej przestrzeni i wyświetlacz pokrywa prawie cały przedni panel urządzenia. W obudowie niewiele większej od 4,7-calowego iPhone’a 8 mamy ekran o prawie tak dużej powierzchni roboczej, jak w ogromnym 8 Plusie. Na pewno najbardziej krytykowanym elementem urządzenia jest wycięcie, mieszczące elementy kamery TrueDepth. Jako użytkownik powiem jedno – jest to absolutnie niezauważalne w codziennym użytkowaniu. Na pewno rozwiązanie jest lepsze niż niewykorzystana przestrzeń w tym miejscu. Wycięcie w żaden sposób nie zabiera nam miejsca. Wręcz przeciwnie – dzięki niemu godzina, informacje o sieci, czy operatorze nie zajmują powierzchni na samym ekranie.

Bateria

Apple nie podaje na swojej stronie jaką bateria ma pojemność. Jednak z różnych źródeł możemy się dowiedzieć, że jest to 2700 mAh. Na swojej stronie Amerykanie podają bardzo ostrożne szacunki, i można się spodziewać, że X na jednym ładowaniu trzyma lepiej od „ósemki” a gorzej od 8 Plusa. Według mnie czas pracy jest bardzo dobry, a bateria to jedna z zalet tego modelu. Czas pracy jest identyczny jak w iPhonie 7 Plus, który posiadałem wcześniej. Telefon, przy normalnym użytkowaniu ładuję raz na 1,5 do 2 dni. Wreszcie mam do dyspozycji szybkie ładowanie, które potrzebuje nieco ponad godziny na pełne naładowanie akumulatora.

Aparat

  • Aparaty 12 MP z obiektywem szerokokątnym i teleobiektywem
  • Obiektyw szerokokątny: światło przysłony ƒ/1,8
  • Teleobiektyw: światło przysłony ƒ/2,4
  • Zoom optyczny; maks. 10-krotny zoom cyfrowy
  • Tryb portretowy, oświetlenie portretowe (wersja beta)
  • Optyczna stabilizacja obrazu w obu aparatach
  • Sześcio­elementowy obiektyw
  • Flesz True Tone z 4 diodami LED i trybem Slow Sync
  • Panorama (do 63 MP)
  • Autofokus z funkcją Focus Pixels
  • Live Photos ze stabilizacją obrazu
  • Przednia kamera TrueDepth 7MP, tryb portretowy, Retina Flash, światło przysłony ƒ/2,2

Zdjęcia wykonywane w dzień są naprawdę świetne. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Tryb portretowy wreszcie działa dobrze. Jednak szeroko reklamowane przez Apple oświetlenie portretowe funkcjonuje z różnymi efektami. Jest wciąż bardzo dalekie od doskonałości. Widać na nim wiele niedociągnięć. Amerykanie cały czas informują, że znajduje się ono w wersji Beta.

Oprogramowanie i wydajność

iOS 11 dostarczył użytkownikom wielu atrakcji, które z pewnością były niezbyt mile widziane. Z drugiej strony, iPhone X to zdecydowanie najlepiej działający iPhone jaki miałem w dniu premiery. Wszystkie przejścia, animacje i inne efekty działają funkcjonują rewelacyjnie. Mimo takiego samego procesora, urządzenie wydaje się szybsze niż iPhone 8. Może jest to efektem nieco innych animacji samego systemu. Na temat iOS 11 pisaliśmy już wiele. Mogę tylko dodać, że żadne problemy z samym systemem, na topowym modelu nie wystąpiły.

Gesty i obsługa urządzenia

iPhone X jest urządzeniem nietypowym dla Apple. Z racji braku przycisku Home, zupełnie inna jest jego obsługa. Powrót do aplikacji to teraz przeciągnięcie palcem z dolnej krawędzi urządzenia. Gest jest naturalny i dzięki temu absolutnie nie brakuje przycisku. Jednak jest pewna wada tego rozwiązania. Wcześniej w ten sposób wysuwało się Centrum sterowania. Teraz wymaga ono przesunięcia palcem z prawego rogu, w kierunku środka telefonu. Mam nadzieję, że Apple coś z tym zrobi w kolejnych wersjach systemu. Obecne rozwiązanie jest po prostu niewygodne. W systemie są też inne nowe gesty służące choćby do podglądu ostatnio używanych aplikacji. Są rozwiązane naprawdę dobrze i dzięki nim, obsługa urządzenia jest dużo bardziej wygodna i naturalna niż poprzednich generacji iPhone’ów.

Face ID

X to pierwszy od kilku lat iPhone, który nie jest wyposażony w skaner linii papilarnych. Ten element wzbudzał we mnie największe obawy. Amerykanie z braku miejsca na czytnik, po prostu pozbyli się go z telefonu. Całe szczęście, że nie znalazł się on z tyłu, gdyż według mnie jest to rozwiązanie totalnie nieergonomiczne. Face ID, czyli trójwymiarowy skaner twarzy po prostu działa. Sama konfiguracja jest prosta i krótka. System funkcjonuje w każdych warunkach… prawie. Mogę przyczepić się tylko do jednej rzeczy. Kiedy telefon leży kawałek od nas, na stole, czy biurku – trzeba wpisać kod. Brody, czapki, kaptury, całkowita ciemność, czy pełne słońce nie są mu straszne. Poza tym wreszcie można odblokować iPhone’a w rękawiczkach. W „siódemce” wyposażonej w dotykowy przycisk Home, było to niemożliwe. Wszystkie aplikacje, które działały z Touch ID, od momentu premiery działają z Face ID.

Cena

Nie uciekniemy od tego elementu oceniając ten model. Cena iPhone’a X wzbudza do dziś ogromne kontrowersje. W końcu to najdroższy smartfon na rynku. Podstawowa wersja z pamięcią 64 GB w sklepie Apple kosztuje 4979 złotych. Jeżeli chcemy mieć więcej miejsca na dane, czyli 256 GB musimy przeznaczyć 5729 złotych. Oczywiście są sklepy, w których obecnie jego cena nieznacznie spadła. Dostępność urządzenia też obecnie jest na normalnym poziomie. Smartfon jest bardzo drogi, jednak pamiętajmy, że najdroższe wersje iPhone’a 7 Plus też kosztowały w granicach 4500-5000 złotych. Jeżeli liczymy każdy grosz i mamy wątpliwości czy warto? iPhone 8 za prawie 2000 zł mniej też spełni nasze oczekiwania. Z drugiej strony, jeżeli chcemy doświadczyć zupełnie nowych wrażeń z użytkowania, niedostępnych dotychczas w smartfonach Apple czy konkurencji – musimy za to sporo zapłacić. Wiem, że za jednego iPhone’a X kupimy ze trzy Mi MIXy na GearBeście, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to bezpośrednia konkurencja. Apple na przestrzeni na lat wyrobiło sobie markę, smartfon jest wyposażony w niedostępne u innych opcje – niestety, to musi kosztować, a Amerykanie wiedzą na ile mogą sobie pozwolić. Mimo wszystko – nie tylko z cenami tego modelu, ale też z cenami akcesoriów do niego Apple zdecydowanie przesadziło. Mam nadzieję, że tegoroczne nowości nie będą jeszcze droższe.

Podsumowanie

Firma po latach wypuszczania na rynek interesujących pod względem technicznym, ale podobnych do siebie wizualnie nodeli– wreszcie skonstruowała coś świeżego. „Dziesiątka” wygląda świetnie, wyposażona jest w rozwiązanie, którego daremnie szukać u konkurencji, czyli Face ID, genialny ekran i świetną obsługę gestami. Do zalet modelu na pewno mogę zaliczyć baterię i niesamowitą wydajność. Wady? Przede wszystkim kiepskie akcesoria w zestawie, czyli 5W ładowarka. Nie zadowala mnie tryb oświetlenia portretowego, jednak jest on w wersji Beta. iPhone X to jeden z kilku najlepszych smartfonów na rynku i na pewno nowe rozdanie dla Apple.

 



x