[Recenzja] Samsung Gear Sport – aż chce się ćwiczyć!

Łukasz Pająk Akcesoria 2017-12-10

Plusy

  • Wykonanie
  • Możliwości
  • Wyświetlacz

Minusy

  • Wiele funkcji niedostępnych w Polsce
  • Cena

Nie jestem typem sportowca. Z miesiąca na miesiąc powtarzam sobie, żeby przejść się na siłownię lub po prostu pobiegać, ale bardzo rzadko to wychodzi. Brakuje mi czasu i samozaparcia. W takim razie po co wziąłem na testy zegarek, z którym nie jestem w stanie się identyfikować? Otóż okazuje się, że Samsung Gear Sport nie jest nastawiony wyłącznie na sportowe zadania. Z drugiej strony bardzo dobrze mu wychodzi zachęcanie do aktywnego trybu życia. Serdecznie zapraszam Was do recenzji jednego z najnowszych smartwatchy od Koreańczyków.

 

Zestaw

Samsung sprzedaje swój sportowy zegarek w prostym, aczkolwiek eleganckim pudełku. Wewnątrz nie znajdziemy zbyt wiele. Po wyjęciu zegarka pozostają makulatura, ładowarka indukcyjna z zasilaczem (MicroUSB) oraz dodatkowy, gumowy pasek w mniejszym rozmiarze (S, na zegarku L). Próżno oczekiwać czegoś więcej, bo co jeszcze moglibyśmy otrzymać razem ze smartwatchem?

 

Budowa

Nazwa Gear Sport wiele wskazuje z jakim typem zegarka mamy do czynienia. Jednak jego wygląd tego nie zdradza. Gumowy pasek może sugerować, że nie jest to tradycyjny czasomierz. Na ręce smartwatch prezentuje się bardzo dobrze i bardzo dobrze leży – odpowiednie profilowanie sprawia, że zegarek odpowiednio przylega do nadgarstka. Samo wykonanie również stoi na najwyższym poziomie. Stal jest świetna w dotyku, ale też połyskliwa – to sprawia, że wszelkie odciski i zabrudzenia rzucają się w oczy. Poza tym aspektem, próżno szukać wad w budowie.

Wyświetlacz został otoczony obrotową tarczą, która umożliwia nam sterowanie. Jest precyzyjna i przydaje się, gdy jesteśmy pod wodą.

Po przeciwnej stronie znajdziemy pulsometr.

Na jednym z boków znalazło się miejsce dla dwóch przycisków – wstecz i powrót do tarczy zegara (lub uruchomienie spisu aplikacji). Pomiędzy nimi ulokowano mikrofon.

Samsung Gear Sport przypomina tradycyjny zegarek. To jedna z jego największych zalet. Bardzo dobrze leży na nadgarstku i nie irytuje swoją obecnością, co jest nagminne w wielu smartwatchach. Pasek, choć gumowy to bardzo miękki i przyjemny w dotyku. Bardzo dobrze spełnia się na co dzień, jak i podczas uprawiania różnorakich wyzwań sportowych.

 

Specyfikacja techniczna

W przypadku inteligentnych zegarków specyfikacja techniczna nie ma ogromnego znaczenia. Mimo wszystko, przyjrzyjmy się, co oferuje Gear Sport na papierze:

  • 1,2-calowy wyświetlacz SAMOLED (360×360, 424 ppi, 24,3% wypełnienia frontu, Gorilla Glass 3)
  • układ Exynos 3250 Dual
  • GPU: Mali-400MP2
  • 768 MB RAM
  • 4 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
  • akumulator o pojemności 300 mAh
  • WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.2, GPS, pulsometr, Samsung Pay, certyfikat MIL-STD-810G, odporność na zanurzenia do 50 metrów (5 ATM), kompatybilny ze standardowymi paskami 20 mm
  • Tizen 3.0
  • wymiary: 44,6 x 42,9 x 11,6 mm
  • waga: 67 g (z opaską)/50 g (sam zegarek)

Czy czegokolwiek brakuje? Jedynie uniezależnienia się od smartfona. Ten wciąż jest potrzebny do rozmów telefonicznych. Z wbudowanej pamięci skorzystałem tylko kilka razy, gdy pobrałem przykładowe aplikacje ze sklepu.

 

Wyświetlacz

Nie tylko na rynku smartfonów Samsung jest w czołówce pod względem wyświetlaczy. Ekran w Gear Sport również jest jednym z najlepszych. Jest to AMOLED, więc czerń jest głęboka. Do tego same kolory są bardzo żywe. W przypadku zegarków liczy się jasność i z tą też nie ma najmniejszego problemu. Ani razu nie miałem problemu z odczytaniem informacji na testowanym smartwatchu.

 

Akumulator

 

Smartwatche nie są lubiane z prostego względu. Co to za zegarek, który co chwilę trzeba ładować. Ja wychodzę z innego założenia – nie śpię z zegarkiem, więc odkładam go na bok. Co za różnica, czy odłożę go na półkę, czy na indukcyjną ładowarkę? Żadna. Żywotność ogniwa liczy się wyłącznie w przypadku dłuższych wyjazdów, gdy ciężko zabrać ze sobą podstawkę. Zależnie od długości takiego wydarzenia, Gear Sport też się może sprawdzić. Jeśli nie eksploatujemy go nadmiernie i poszczególne ustawienia zredukujemy do minimum to bez problemu zegarek jest w stanie wytrzymać 5 dni. W najbardziej wymagającym dniu Gear Sport udało mi się w ciągu 18 godzin rozładować od 100% do 27%. W tym czasie sporo biegałem, spędziłem 3 godziny na basenie i jeździłem na rowerze. Non stop monitorując swój puls i aktualne statystyki.

Pełna regeneracja ogniwa odbywa się w ciągu 2 godzin. Czy to dużo? Zważywszy na parametry ładowarki (5 V, 0,7 A) i pojemność akumulatora (300 mAh) to tak.

 

Oprogramowanie i wydajność

Samsung nie stara się zwojować mobilnego rynku swoim systemem. Tizen ma za zadanie sprawdzić się w prostych zadaniach i smartwatche niewątpliwie do nich należą. Możliwości Gear Sport są naprawdę duże. Brakuje połączenia LTE, ale poza tym aspektem zegarek Samsunga może wszystko, co konkurencja i jeszcze więcej. Możliwości konfiguracji, wiele pozycji w sklepie – to robi wrażenie, aczkolwiek za większość proponowanych tarcz i aplikacji należy zapłacić. Problem pojawia się też, gdy chcemy z większości funkcji skorzystać w Polsce – Samsung Pay? Zapomnijcie. S Voice? Też ciężko się dogadać.

Poza powyższym aspektami, Gear Sport jest świetny – wszelkie funkcje sportowe sprawdzają się doskonale, zachęcanie do ruchu też jest przydatne w pracy przy komputerze. Dokładność nie jest 1 do 1 i gubimy kilka pięter w ciągu dnia, ale tu już duże znaczenie ma kwestia samego użytkowania.

System działa bardzo dobrze, choć kilka razy musiałem parę sekund poczekać na wykonanie polecenia. Za to komunikacja ze smartfonem jest bezproblemowa. Prawie. Z racji, że korzystam z dwóch kart SIM to nie mogę bezpośrednio zadzwonić z zegarka, gdyż ten nie jest w stanie ustalić, który numer mnie interesuje. Poza tym odpisywanie na wiadomości, choć mozolne, jest możliwe. Nie miałem żadnych problemów z redakcją powiadomień. W tych kwestiach wszystko działa poprawnie.

 

Podsumowanie

Lubię zegarki, ale ich nie noszę. Z racji, że jestem fanem technologii to często przymierzałem się do zakupu smartwatcha. Jednak wciąż uważam, że ten rynek musi się jeszcze rozwinąć. Gear Sport dużo do ideału nie brakuje. Szczególnie spodobało mi się w tym zegarku połączenie funkcji sportowych z eleganckim designem. To jest bardzo dobry kompromis. W tym momencie pojawia się cena, która wynosi 1500 złotych. Jak na inteligentny zegarek to dużo. Jednak jego uniwersalność stara się złagodzić sytuację.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 9
  • Budowa 8
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 7
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 6

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 7.9




  • Jacek

    Bateria starcza max na 24h, niestety trzeba zdejmować na noc i ładować. Przez co nie da się monitorować snu. 5 dni bez funkcji to po co to kupować skoro nie można ich używać.

  • Bart

    Nie widzę sensu sportowego zegarka, którego nie można użyć w zadnym sporcie zespołowym. Ten zegarek sportowy jest tak „sportowy”, jak marketowy rower górski jest „górski”. Nadaje się tylko do biegania, bo już na rower wypadałoby mieć obsługę ANT+.

  • sirrah777

    Gdyby był jeszcze choć trochę ładny. Jak na przykład Gear S3 Frontier.

  • Filodendron

    nie śpię w zegarku

    Nikt nie śpi w zegarku. Można ewentualnie spać z zegarkiem na ręku.

    • jendrush

      Powinni Cię zatrudnić do sprawdzania tekstów bo wyraźnie tego teraz brakuje.

      • Filodendron

        Wymagania / oczekiwania czytelników (niezależnie od medium i tematyki) są obecnie tak niskie, że istnienie stanowiska korektora, jest ekonomicznie nieuzasadnione. 🙂 Do tego poziom językowy większości ludzi trudniących się obecnie publicystyką szoruje o beton, więc nawet założenie „ja piszę, a kolega czyta i poprawia”, nie jest w stanie nic zmienić. Nie czepiam się Android.com.pl, bo ten zespół się przynajmniej stara – wprowadzą poprawki błędów, gdy się im je wskaże, a i wyciągają wnioski, i następnym razem tych samych błędów nie popełniają. Popatrz jednak na SpidersWeb czy AntyWeb. Tam, za zwrócenie uwagi na błędy, dostaniesz „perma”. Zamiast poprawić i się nauczyć, zrobią wszystko, byle nikt ich nie uświadamiał. Buta nieuków to jednak fascynujące zjawisko. 🙂

        • Łukasz Pająk

          Wbrew pozorom korektorzy są potrzebni :). Już wcześniej miałem Cię o to poprosić, ale jak możesz to odezwij się na maila: lukasz.pajak@android.com.pl.

          • Filodendron

            Łukasz… Niestety nie jestem aż tak dyspozycyjny. Korekta na blogu może nie wymaga wiele czasu, ale Wy również nie możecie czekać z publikacją kilku godzin czy wręcz dni. A i niestety również tak długie zajęcia mi się trafiają. Może wprowadzić zasadę premiowania w redakcji? Gotowy tekst leci do „poczekalni”, z której do korekty bierze go inny redaktor. I za każdy znaleziony błąd – autorowi ucina się z wierszówki, a znalazcy – dokłada. Oczywiście nie jakiś duży procent, żeby się nie okazało, że ludzie będą stronić od pisania i tylko czekać na teksty do sprawdzenia… 😉 Niemniej, nawet drobna gratyfikacja dla korektora (i smagnięcie rzemyczkiem autora), mogłaby Was zmobilizować do staranności. Uwierz – wytknięcie 2-3× tego samego błędu z minimalną nawet karą, może zdziałać cuda. Zdaję sobie sprawę, że skoro niektórzy sami popełniają błędy, to nie znajdą ich u innych, ale nie wszyscy mają taką samą wiedzę. Jeden zna zasady pisowni łącznej z „by” czy „nie”, inny ma dar do poprawnej składni, kolejny perfekcyjnie wyłapuje literówki, a jeszcze inny dobrze radzi sobie z interpunkcją. Po pół roku mogłoby się okazać, że wszyscy piszą bardzo dobrze, w każdej kwestii językowej. Chyba warto spróbować.

          • Łukasz Pająk

            Dzięki za sugestię. Z pewnością przedyskutujemy Twoją propozycję.