Sony Xperia Z – pierwsze wrażenia

Cezary Zapała Polecane 2013-03-06

Sony Xperia Z zadebiutowała na początku bieżącego roku. W Polsce premiera tego flagowego modelu miała miejsce 18 lutego, wcześniej zaś osoby zainteresowane tym urządzeniem miały okazję dokonać jego zakupu w systemie przedsprzedaży. Model ten jest propozycją Sony na ten rok w segmencie telefonów z wyższej półki. Konkurować ma m.in. z HTC One i Samsung Galaxy S IV.

Ubiegły rok zdecydowanie należał do koreańskiego producenta, który swoim plastikowym Galaxy S III podbił serca wielu osób na świecie. Osoby, które śledzą na bieżąco branżowe portale na pewno zauważyły, że Sony wzięło sobie do serca naukę jaka płynie z analizy działań Samsunga. Xperia Z została dość dobrze rozreklamowana. Już przed premierą wiedzieliśmy, że smartfon będzie spełniał określone standardy, które spowodują, że otrzyma on naklejkę „wodoodporny”. Ponadto kłamstwem by było jakbyśmy stwierdzili, że specyfikacja techniczna jest słaba lub wiele jej brakuje do ideału. Xperia Z może pochwalić się mocnym, czterordzeniowym procesorem o częstotliwości 1.5 GHz, wydajnym układem graficznym Adreno 320 i 2 GB pamięci RAM. Smartfon posiada również duży, 5-calowy ekran wyświetlający obraz w rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, co daje nam gęstość równą 441 ppi. Nie brakuje również aparatu o 13 Mpix matrycy i 2.2 Mpix kamerki do wideorozmów.

Chcąc uzyskać metkę smartfona roku, model do tego pretendujący musi mieć nie tylko wydajną specyfikację techniczną czy ładny wygląd. Na miano takiego sprzętu musi zasłużyć sobie także nowatorskimi rozwiązaniami w dziedzinie oprogramowania i dodatkowych możliwości. Musi też dawać nadzieję, że mimo wydajnych podzespołów nie zostanie po roku zapomniany i odrzucony w kąt, bo producent nie będzie chciał wydawać na niego kolejnych aktualizacji. Czy wszystkie te kwestie zostaną spełnione – postaram się to dokładnie sprawdzić i opisać już we właściwej recenzji, która będzie opublikowana niebawem.

Po otrzymaniu paczki z egzemplarzem testowym pierwsze co mnie zaskoczyło to nieduże, kwadratowe pudełko. Po ostatnim moim teście Sony Xperia U byłem pozytywnie zdumiony licznymi dodatkami. Tutaj niestety tak różowo nie jest. Zestaw został wyposażony w podstawowy pakiet, podobnie jak inne high-endowe urządzenia (niestety możemy już mówić o wyrobieniu pewnego standardu w tej kwestii). W opakowaniu oprócz samego smartfona, który dumnie prezentuje się po otwarciu pokrywy znajdziemy słuchawki, zestaw wymiennych gumek, dwuczęściową ładowarkę turystyczną, a także instrukcję obsługi i pozostałe niezbędne do życia papiery.

Xperia Z po wyjęciu jej z opakowania i ujęciu w dłoń sprawia wrażenia bardzo dużej. Telefon jest dość ciężki i masywny, ale robi pozytywne wrażenie. Design został dokładnie przemyślany i od początku ma budzić wrażenie (znajomi, którzy mieli okazję zobaczyć ten model byli pod ogromnym podziwem). Szkło, które otacza smartfon z tyłu, jak i z przodu jest przyjemne w dotyku, choć trochę zimne. Ładnie prezentują się metalowe przyciski umiejscowione z boku urządzenia. Pozytywne wrażenie robi też duży ekran. Xperia Z jest konstrukcją unibody, dlatego nie mamy możliwości wyjęcia z niej baterii. Na szczęście nie zabrakło slotu na karty pamięci micro SD, dzięki czemu zastosowanie takiej konstrukcji nie powoduje, że jesteśmy na każdej płaszczyźnie ograniczani. Już po chwili obcowania z telefonem zauważamy jak wszystko jest doskonale ze sobą spasowane. Telefon ten mimo zastosowania większego ekranu od Galaxy S III w praktyce nie jest znacząco dłuższy czy szerszy od konkurencyjnego modelu. Mimo to po ujęciu obu modeli w dłoń Xperia Z sprawia wrażenie dużo większej. Jest to spowodowane przede wszystkim bardziej prostokątnym kształtem, który w każdym miejscu ma identyczną grubość. Brak wyprofilowanych boków powoduje, że tracimy parę milimetrów, przez co zauważyłem, że po uruchomieniu smartfona nie jestem w stanie wykonać wszystkich poleceń jednym palcem (zwłaszcza jeżeli funkcja czy ikonka, którą chcę uruchomić leży na przeciwległym boku). Dodatkowo to wrażenie potęguje również zastosowany ekran, który wyświetla obraz w rozdzielczości 1080p. Do tej pory byłem święcie przekonany, że różnica pomiędzy 720p a 1920 x 1080 jest niewielka. Teraz muszę przyznać, że się myliłem i różnica w wyświetlanym obrazie widoczna jest gołym okiem. Ta sama fotografia uruchomiona na Galaxy S III i na Xperia Z wygląda zupełnie inaczej, w tym wypadku na korzyść Sony (nie porównuję oczywiście odzwierciedlenia kolorów, tylko samą rozdzielczość).

Recenzowane urządzenie posiada również akumulator o pojemności 2330 mAh. Taka ilość energii powinna wystarczyć co do zasady na jeden dzień aktywnego użytkowania. Sam producent w komunikacji poinformował mnie, że baterię można ładować codziennie i nie wpłynie to na żywotność ogniwa, a także że najlepiej jest robić to na noc.

Smartfon zadebiutował również z nową wersją nakładki, na temat której szerzej się wypowiem już w samej recenzji. Po godzinie testowania urządzenia pierwsze co się rzuca w oczy to bardzo płynne działanie. Mimo oglądania materiałów w jakości HD czy uruchamiania bardziej wymagających gier nie odczułem, aby telefon dostał jakiejkolwiek „zadyszki”. Układ graficzny świetnie sobie daje radę, jednak mam wrażenie, że aktualnie ciężko jest go i tak w pełni wykorzystać. Obawiałem się początkowo, że wyświetlanie obrazu w 1080p może doprowadzić do pewnych spowolnień urządzenia. Na szczęście nic takiego nie doświadczyłem (choć sprawdzę jak to wygląda przy dłuższych materiałach z większych bitrate). Wrażenie robi również aparat, który posiada kilka ciekawych funkcji, o których szerzej również wspomnę we właściwej recenzji.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o pierwsze wrażenia związane z Sony Xperia Z. Urządzenie od samego początku zwraca na siebie uwagę unikalnym designem i jakością wykonania, działa też bardzo płynnie. Zobaczymy czy równie dobrze będzie się zachowywać po dłuższym użytkowaniu. Pełna recenzja tego smartfona powinna pojawić się na Android.com.pl w ciągu półtora tygodnia, tymczasem jeżeli macie jakieś pytania, bądź chcielibyście, by w recenzji zostało uwzględnione jakieś zagadnienie lub w trakcie testów mam coś dokładniej sprawdzić, to dajcie znać w komentarzach.



Media Machine. Wolny czas, którego niestety mam coraz mniej poświęcam na zgłębianie informacji z takich dziedzin jak prawo, webmastering, trendy w Sieci, marketing oraz inwestycje budowlane.



x