[Recenzja] Huawei Mate 10 Pro – najbardziej interesujący smartfon roku

Łukasz Pająk Polecane 2017-11-19

Plusy

  • Wyświetlacz
  • Akumulator
  • Aparat

Minusy

  • Brak gniazda słuchawkowego
  • Drobne spowolnienia

Huawei długo kazało czekać na prawdziwy model z najwyższej półki. P10 mimo że bardzo interesujący to nie dorównywał możliwościami swojej konkurencji. Nadrabiał to ceną, ale to za mało. Premiera serii Mate 10 okazała się bardzo trafiona. Wyróżnienie swoich smartfonów pod koniec obecnej generacji urządzeń za sprawą dedykowanego układu do obliczeń sztucznej inteligencji jest świetnym pomysłem. Jest to coś nowego, co faktycznie może dać do myślenia niektórym, że warto było czekać. Czy tak jest na pewno? Zapraszam Was do recenzji Huawei Mate 10 Pro.

 

Zestaw

Mate 10 Pro nie ukrywa, że jest flagowym smartfonem od samego początku. Nawet pudełko to ukazuje, które jest bardzo eleganckie a w środku świetnie zaplanowane.

Znajdziemy w nim modułową ładowarkę, kluczyk do tacki na karty SIM, przeciętne słuchawki na USB-C (imitujące Apple EarPods) oraz przezroczyste etui. Ostatniego elementu się nie spodziewałem. W moim zestawie zabrakło przejściówki USB-C na gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm.

 

Obudowa

Huawei postanowiło wprowadzić do swojej flagowej linii bezramkowe wyświetlacze, które przedstawiają obraz w nowych proporcjach. Oznacza to przemodelowanie obudowy. Z przodu nie może być zbyt wiele i tak też jest. Mimo wszystko smartfon bardzo dobrze leży w dłoni. W przypadku szklanych urządzeń obawiam się o odciski palców – Mate 10 Pro nie jest pozbawiony tego problemu. Jednak wszelkie zabrudzenia na ciemnej obudowie nie rzucają się bardzo w oczy a powłoka oleofobowa dobrze radzi sobie ze śladami paliczków. Rozmieszczenie przycisków jest odpowiednie. Nie musiałem przyzwyczajać się do umiejscowienia czytnika linii papilarnych czy też fizycznych klawiszy – wszystko jest w naturalnym miejscu i ma odpowiednie wyczucie. Dodatkowo przycisk odpowiedzialny za blokadę urządzenia jest chropowaty, więc łatwo go odróżnić od dwóch pozostałych klawiszy.

Przód Mate 10 Pro to przede wszystkim wyświetlacz. Pod nim widoczne jest jedynie logo firmy. Na górze ulokowano podstawowe czujniki, dobry aparat i odpowiedni głośnik do rozmów, który również pełni funkcję multimedialnego. Huawei postanowiło zadbać o bezpieczeństwo szkła od razu po wyjęciu urządzenia z pudełka. Oprócz etui w zestawie, na przednią taflę szkła nałożona jest folia ochronna.

Tył wyróżnia się charakterystycznym paskiem. Na nim pojawił się aparat i cały jego osprzęt. Oba obiektywy wystają ponad obudowę, ale to nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. W jednej linii z nimi ustawia się dobry czytnik linii papilarnych. Nie miałem żadnych problemów z jego obsługą. Na tej powierzchni znajdziemy też kolejne logo firmy i ledwo widoczne oznaczenia związane z certyfikacjami.

Poszczególne krawędzie skrywają takie elementy jak:

  • prawa – wszystkie klawisze fizyczne
  • górna – dodatkowy mikrofon, port podczerwieni
  • lewa – tacka na karty SIM
  • dolna – dobry głośnik multimedialny, który łatwo można zasłonić, mikrofony i złącze USB-C

Zabrakło gniazda słuchawkowego, którego codziennie mi brakowało. Niemożliwość jednoczesnego ładowania i słuchania muzyki jest bardzo dotkliwe. Poza tym aspektem, uwzględniając szklaną obudowę, ciężko znaleźć poważną wadę. Aluminiowe krawędzie są strasznie śliskie, gdy mamy choć trochę wilgotne dłoni, ale wystarczy mocniej chwycić urządzenie i nie ma obaw o upadek.

 

Specyfikacja techniczna

Na samym początku wspomniałem, że Mate 10 Pro jest flagowym smartfonem. Huawei musiało zastosować najlepsze dla siebie podzespoły i tak też się stało. Zadebiutował nowy układ scalony z dedykowaną jednostką dla obliczeń sztucznej inteligencji. Pozostałe dane również robią wrażenie:

  • 6-calowy wyświetlacz FullHD OLED (proporcje 18:9, 402 ppi, 81% wypełnienia frontu)
  • układ HiSilicon Kirin 970
  • GPU: Mali-G72 MP12
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
  • aparat:
    • przód: 8 MPx (f/2.0)
    • tył: 20 MPx + 12 MPx (f/1.6, OIS, 2x bezstratny zoom, PDAF, laserowy autofocus, dwie różnej barwy diody doświetlające)
  • akumulator o pojemności 4000 mAh
  • NFC, Buetooth 4.2, czytnik linii papilarnych, szybkie ładowanie (22,5 W), USB-C (3.1)
  • Android 8.0 Oreo (EMUI 8.0)
  • wymiary: 154,2 x 74,5 x 7,9 mm
  • waga: 178 g

Patrząc na powyższą specyfikację można odnieść wrażenie, że czegoś brakuje – miejsca na kartę pamięci MicroSD. Dziwi też fakt zastosowania szklanej obudowy, mimo że nie pojawiło się bezprzewodowe ładowanie. Nie wspominając o tym, że rozdzielczość wyświetlacza w modelu „Pro” jest niższa niż w standardowym Mate 10. Być może układy od HiSilicon nie są dobrze rozpoznawalne na rynku, ale z pewnością nie można odmówić im rozwoju w dobrym kierunku.

 

Wyświetlacz

Huawei postanowiło wyposażyć Mate 10 Pro w wyświetlacz OLED. To bardzo dobry ruch w przypadku nowych proporcji. Jeśli dana aplikacja nie wspiera nowych rozdzielczości to czarne paski nie rzucają się w oczy. Sam ekran jest poprawny – kolory nie są przesycone, więc fani naturalnego odwzorowania nie będą narzekać. Nawet jeśli zdecydują się na tryb „Wyrazisty”, który można wybrać w ustawieniach. Wyświetlacz Mate 10 Pro można pochwalić za kąty widzenia, które nie wpływają drastycznie na jakość bieli. Przyczepić się można do jasności. Panel jest czytelny nawet w ostrym słońcu, ale LG V30 i Samsung Galaxy Note8 radzą sobie zdecydowanie lepiej. Z kolei w nocy wszystko jest w porządku – prezentowany obraz nie razi po oczach.

 

Akumulator

Huawei jako jedyna firma z czołówki nie pozostała głucha na wymagania użytkowników, co do czasu działania urządzeń mobilnych z tak dużymi wyświetlaczami. Pojemność wynosząca 4000 mAh ma swoje przełożenie w rzeczywistości. Wykonując jedynie proste zdania (YouTube, przeglądanie Internetu i portali społecznościowych) jesteśmy w stanie pracować ze smartfonem z włączonym wyświetlaczem przez około 9 godzin, co ostatecznie może przełożyć się na dwa dni działania. Jeśli zdecydujemy się wykorzystać pełną moc obliczeniową i nie gasić ekranu to ładowarki będziemy zmuszeni szukać po 4 godzinach.

Ładowanie do pełna trwa około 80 minut, co jest dobrym wynikiem za sprawą zasilacza o mocy 22,5 W. W ciągu 30 minut ogniwo zregeneruje się do około 55%.

 

Aparat

Aplikacja aparatu jest prosta w obsłudze. Fanom zdjęć powinien spodobać się gest przełączania do trybu manualnego – wystarczy jedno przeciągnięcie palcem. Momentami mam wrażenie, że opcji jest za dużo, ale nie musimy z nich wszystkich korzystać. Huawei, stosując dwa aparaty, stawia na monochromatyczne i kolorowe matryce. Z racji, że jeden z nich to rozdzielczość 20 MPx, a drugi 12 MPx to smartfon umożliwia 2x zbliżenie bez utraty jakości.

Nagrywanie filmów czy też wykonywanie zdjęć zachwyciło mnie szybkością ustawiania ostrości. Naprawdę niewiele brakuje do lidera w tej klasie, czyli Samsunga. Sama jakość również stanowi czołówkę, aczkolwiek najbardziej drażnią szumy w ciemnych obszarach obserwowanej sceny. Wspominana wielokrotnie sztuczna inteligencja pojawia się w przypadku aparatu. Mate 10 Pro jest w stanie szybko rozpoznawać, co akurat widzi i dostosowywać ustawienia. Algorytmy bardzo rzadko się mylą, ale ciężko zauważyć znaczącą różnice w jakości.

 

 

Oprogramowanie

EMUI przez ostatnie lata przeszło wiele zmian i wszystkie można uznać za dobre. Domyślnie nie mamy dostępnego spisu aplikacji, ale możemy taką listę aktywować. Dostosowywanie wyglądu poprzez motywy jest przydatne, ale w systemie znajdziemy zdecydowanie więcej ciekawych ustawień. Huawei stworzyło swojego prostego asystenta głosowego. Działa stosunkowo dobrze, ale najczęściej wykorzystywałem go do znalezienia urządzenia. Nie mogło zabraknąć kilku trybów oszczędzania energii, dostosowywania jakości wyświetlacza i dźwięku. Sam czytnik linii papilarnych obsługuje wygodne gesty (przewijanie zdjęć w galerii, wysuwanie paska powiadomień itd). Wszystkie dodatki działają bardzo dobrze i nie wydają się, aby były robione na siłę.

Huawei należy pochwalić za Oreo. Wciąż niewielu producentów oficjalnie prezentuje urządzenia z tym systemem. Jednak oprogramowanie momentami ma zawahania. Podobny problem zauważyłem w Samsungu Galaxy Note8. Teoretycznie proste polecenia, takie jak otworzenie folderu potrafi trwać za długo. Na szczęście zdarza się to na tyle rzadko, że nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Mate 10 Pro nie brak mocy obliczeniowej. Nie miałem żadnych problemów z uruchomieniem popularnych gier i aplikacji. Potwierdzają to benchmarki (im więcej punktów, tym lepiej):

Huawei Mate 10 Pro – recenzja Android.com.pl
Infogram

 

Podsumowanie

Mate 10 Pro to najciekawszy i najlepszy smartfon Huawei w tym roku. Firma potwierdziła, że zasługuje na miano trzeciego pod względem popularności producenta urządzeń mobilnych na świecie. Testowane urządzenie stanowi tegoroczną czołówkę. Szkoda, że wraz z wprowadzeniem wodoszczelności, zrezygnowano z gniazda słuchawkowego. Ten brak sprawiał, że musiałem sięgać po swojego OnePlus 5 czy też LG V30, żeby posłuchać muzyki, bo Huawei był podpięty do ładowarki. Na szczęście często to się nie zdarzało, bo duży akumulator był dobrze zarządzany przez atrakcyjne oprogramowanie. Cena 3449 złotych jest wysoka, ale wydaje się odpowiednia za smartfon tej klasy. W końcu w czasie przedsprzedaży oferowana była kamera EnVizion 360, która na wolnym rynku kosztuje 600 złotych.

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 7
  • Budowa 8
  • Specyfikacja techniczna 9
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 9
  • Aparat 8
  • Oprogramowanie 7
  • Wydajność 7

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 7.9







x