Dzisiejsze, coraz bardziej wyżyłowane urządzenia mobilne zdają się być już na granicy bezpiecznego użytkowania. Co chwilę możemy usłyszeć o tym, że kolejny smartfon spłonął od wewnątrz i w niemalże każdym przypadku winny jest akumulator. W końcu to one muszą zasilić coraz to inne moduły, ale skupmy się na kolejnym przypadku. Tym razem to nie Samsung czy też Xiaomi spłonęło, ale topowy smartfon Apple.

Zacznijmy od początku. Użytkowniczka iPhone’a 7 Plus, który został nabyty w styczniu w Sieci Sprint pewnego dnia przestał się uruchamiać. Siłą rzeczy właścicielka wybrała się do sklepu, gdzie zostały przeprowadzone testy diagnostyczne kontrolujące jakość poszczególnych podzespołów i okazało się, że smartfon jest w pełni sprawny oraz oczywiście nic mu już nie dolega. Tradycyjna sytuacja – coś nie działa dopóki nie ma specjalisty obok. Jednak następnego dnia, nieużywany iPhone dał o sobie znać samozapłonem, co doskonale widać na następującym filmie:

Powyższe nagranie zostało obejrzane już około 1,5 miliona razy i patrząc na liczbę zainteresowanych osób nie trudno się domyślić, że sprawą musiało zainteresować się Apple. Firma już ogłosiła, że jestem w stałym kontakcie z użytkowniczką i chce wyjaśnić zaistniałą sytuację.

Wiele osób na Twitterze obwinia gumowe etui, które przywdziewało spalonego iPhone’a, ale doskonale wiemy, że mają one wpływ na takie wydarzenia jedynie w szczególnych przypadkach. Powtórki rodem z Galaxy Note7 bym nie przewidywał, gdyż to najprawdopodobniej odosobniony przypadek, ale o Samsungu też tak na początku mówiono…

 

źródło: mashable

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.