Reklama Solid Explorera, czyli jak wypromować aplikację… dupą

Adrian Celej Aplikacje 2017-03-08

Zapewne każdy z was zna określenie „Easter egg”. Jest to nic innego, jak ukryta niespodzianka w czymś nie budzącym pozorów. ,,Wielkanocne jaja” znajdowano w filmach, grach, czy reklamach. Tym razem padło na aplikację polskiego studia – Solid Explorer File Manager. Sklep Play od dawna pozwala na umieszczanie filmów w stronach aplikacji. Deweloperzy bardzo często wykorzystują tę funkcję w celu promocji swoich programów. Nie inaczej było w tym przypadku. Zwróćcie jednak uwagę na hasło wpisywane podczas szyfrowania i deszyfrowania plików.

Uwaga, podaję hasło:

Zdziwieni? Cóż, taka już chyba polska natura aby w hasłach umieszczać wyrazy wulgarne lub przynajmniej uważane za wulgarne. W tym wypadku można podejrzewać autora o celowe działanie. Po co? Aby o aplikacji było głośno. Jest to jedna z najprzyjemniejszych form reklamy. Programista znalazł sposób na to, by potencjalni użytkownicy sami z ciekawości obejrzeli film, zamiast ukrywać się za AdBlockami. Muszę przyznać, że użycie hasła „dupa” jest dość odważnym posunięciem. Wyraz ten nie jest jednak oficjalnie uważany za wulgarny, więc można to potraktować jako żart i niespodziankę dla dociekliwych.

Reklama porusza dość poważny problem – bardzo proste i przewidywalne hasła. Obecnie wielu użytkowników korzysta z haseł typu „12345”, „qwerty”, jak i wulgaryzmów w różnych formach. Zdarza się to każdemu – od użytkowników po administratorów. W swoim czasie ofiarą bezmyślności informatyków padł były polski premier – Donald Tusk. Jego strona internetowa chroniona była loginem „admin” i hasłem „admin1”. Oczywiście skończyło się to atakiem hakerskim (choć trudno w tym przypadku nazwać włamywacza hakerem), podmianą witryny i ogromną kompromitacją. Jak widzicie problem jest powszechny, wpadka zdarza się nawet zawodowym administratorom.

Wróćmy do aplikacji

Jest to rozbudowany menadżer plików pozwalający na pracę ze zdalnymi serwerami. Solid Explorer obsługuje m.in. Dysk Google, One Drive, FTP, OwnCloud czy WebDAV. Istnieje również możliwość doinstalowania dodatkowych protokołów ze sklepu Play. To świetna alternatywa dla zniszczonego przez twórców ES File Explorera. Pochwalić trzeba również bardzo prosty i spójny interfejs. Aplikacja jest dostępna w wersji trial, po tym czasie możemy wynagrodzić programistę płacąc 5,99 zł za pełną wersję. Osobiście mogę polecić tego menadżera plików. Przekonuje mnie do siebie duża liczba oferowanych funkcji, brak niepotrzebnych i uciążliwych dodatków oraz… poczucie humoru programisty.

Aplikację pobierzecie tutaj






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x