Tak, Messengera można bardziej zepsuć, wkrótce zacznie wyświetlać reklamy. Co się stało z tą aplikacją?

Adrian Celej Aplikacje 2017-01-28

facebook-messenger

 

Messengera zna już każdy. Chcąc lub raczej nie chcąc, jesteśmy skazani na korzystanie z tego komunikatora. Niestety aplikacja z każdą aktualizacją obrasta w funkcje, niczym chłodzenie komputera w kurz. Tym razem Messenger będzie wyświetlał całą sekcję… reklam.

 

W Tajlandii i Australii wystartowały beta testy nowej funkcji. Cała nowość sprowadza się, do wyświetlania wspomnianych wyżej reklam. Facebook nie żałował sobie miejsca, dlatego nowa sekcja dostanie nieco ponad 1/3 wyświetlacza. Oczywiście sugeruję się poniższym zdjęciem, nie wiem jak będzie to wyglądało na innych telefonach.

 

Mesenger reklamy

 

Czy coś wam to przypomina? Tak, to żywcem wyjęta sekcja discovery ze Snapchata, widoczna na zdjęciu poniżej. Po raz kolejny imperium Marka Zuckerberga, z chińską dokładnością, kopiuje elementy konkurencyjnej społecznościówki. I robi to źle, ponieważ Snapchat zarezerwował sobie całą stronę, do której nie musimy zaglądać. Teoretycznie reklamy w Messengerze możemy wyłączyć, jednak obecnie trwają testy i nie wiemy jak będzie wyglądała finalna aktualizacja aplikacji.

 

Snapchat discovery

 

Rozumiem wyświetlanie nieinwazyjnej reklamy w komunikatorze. Nie rozumiem jednak, upychania reklam na poziomie beznadziejnej „darmowej” gry w komunikatorze, który zjada 150 MB pamięci wewnętrznej i ma problemy ze stabilnością nawet na droższych telefonach. Pamiętam czasy, kiedy Facebook był bardzo lekką aplikacją. Czasem miał problemy, ale jako że mój telefon miał 256 MB RAM i procesor 600 MHz, przymykałem na to oko. Pamiętam dzień, w którym Facebook wymusił instalację Messengera. W tamtym czasie była to prosta aplikacja, do prostego celu – komunikacji. Czasy się zmieniały, ja zmieniałem telefony, a mimo wyższej mocy obliczeniowej komunikator działał coraz gorzej i stawał się coraz trudniejszy w obsłudze. Akceptowałem takie nowości jak wideorozmowy, czy rozmowy głosowe, z których korzystałem aż 2 razy. Ale po co mi wbudowane gry? Po co mi kopia Snapchata w aplikacji do rozmów? To zrozumiałe, że Mark Zuckerberg chciał pokazać Snapchatowi kto tu rządzi, jednak absolutnie mu to nie wyszło. Tylko raz skorzystałem, z „mojego dnia”, zamieściłem tam obrazek, wyśmiewający Facebooka. Znajomi z tej funkcji zrobili sobie tablicę snapkodów.

 

Obie aplikacje są tak zasobożerne, że Facebook powinien dopłacać swoim użytkownikom. W moim przypadku, aplikacje razem pożerają 400 MB pamięci wewnętrznej, 100 MB RAM i znacznie wpływają, na pobór prądu. W kwestii zasobożerności mam wątpliwości czy to Facebook kopiuje od Snapchata, czy może na odwrót. Przerażające jest to, że autorzy nie widzą problemu. Aplikacje jak były śmietniskiem nieudanych projektów, tak nadal nimi są. Przypomina to Symbiana, który został ubity z powodu poplątanego kodu, w którym gubili się programiści. Jeśli taka bezmyślność potrwa dalej, aplikacje Facebooka będą ładować się niczym wymagające gry, a po instalacji będziemy pobierać 1 GB danych.

 

Owszem, mamy mnóstwo konkurencyjnych komunikatorów. Sam preferuję Hangouta, jednak przekonanie do niego znajomych jest bardzo trudnym zadaniem. Wbrew naszej woli jesteśmy zmuszeni do korzystania z Messengera, ponieważ akurat ta aplikacja stała się standardem wypierającym SMS-y. Czy Facebook naprawi swoje aplikacje? Myślę, że nie ma co na to liczyć.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x