ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Salwador ma problemy z BTC

Salwador ma problemy z BTC – to prawdziwa katastrofa

Autor: Paweł Maretycz Kategoria: Newsy

Salwador ma problemy z BTC, chociaż słowo problem pasuje tu jak nazwanie katastrofy  w ruchu lądowym lekką stłuczką. Załamanie na rynku kryptowalut to wielka tragedia dla wielu inwestorów, którzy postanowili swoje oszczędności włożyć właśnie w ten typ aktywów. Jednak z punktu widzenia całego państwa, które postanowiło postawić wszystko na Bitcoina, jest to prawdziwa katastrofa. W tej sytuacji przedstawiciele Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego mogą stwierdzić jedno: a nie mówiliśmy?

Salwador ma problemy z BTC

Salwador ma problemy z BTC

Według wstępnych szacunków Salwador stracił około 40 milionów dolarów w wyniku spadku cen BTC. I chociaż ceny kryptowalut nurkują jeszcze mocniej, to nie wydaje się to aż tak wielkim problemem… dopóki nie rozważymy jeszcze kilku kwestii. Otóż Salwador ma problemy z BTC, ponieważ ten stał się oficjalną walutą tego państwa. Co prawda nie jedyną, bo jest tam jeszcze dolar amerykański. Jednak wedle prawa BTC nie tylko może, ale wręcz musi być przez wszystkich uznawany za legalny środek płatniczy. To oznacza, że nielegalne jest odmawianie wykonywania usług/wydawania towaru przy płatności w Bitcoinach.

Zobacz też: Bitcoin jako oficjalna waluta narodowa? Jeden kraj odważył się na ten krok

To natomiast może budzić frustrację sprzedawców i usługodawców w całym kraju. O ile sam dolar także nie jest odporny na inflację, to ta nie jest aż tak wysoka, jak spadek cen kryptowaluty. To znaczy, że ludzie muszą sprzedawać swoje towary/usługi często w mniej korzystnej walucie, przez którą ich aktywa tracą na wartości znacznie szybciej. Podkopuje to także samo zaufanie do rządu, który wprowadził takie rozwiązanie — zwłaszcza że to przeciętni obywatele ponoszą jego konsekwencje.

Salwador ma problemy z BTC – a chciał dobrze

Salwador ma problemy z BTC

Krótkowzroczność Salwadoru jest ewidentna. Jednak kraj ten miał dobry powód, aby przejść na BTC: otóż chodziło tu o uniezależnienie się od dolara amerykańskiego. Nie jest bowiem tajemnicą, że USA może oddziaływać w wyraźny sposób na gospodarki krajów, których dolar jest oficjalnym środkiem płatniczym. Bitcoin miał także zabezpieczyć Salwador przed załamaniem się kursu dolara, co właściwie ma teraz miejsce. Nie przewidziano jednak, że kryptowaluty będą miały jeszcze większy problem w tym czasie.

Salwador ma problemy z BTC – Upadek Bitcoin City?

Salwador ma problemy z BTC

Bitcoin City było wielkim marzeniem Salwadoru: całe nowoczesne miasto oparte na kryptowalucie. Miało być one położone blisko wulkanu, którego energia miała zasilać państwowe koparki kryptowalut. Jednak w obecnej sytuacji plany te wydają się mało realne. Idea tego miasta w oczach wielu mieszkańców Salwadoru nie ma tak naprawdę już znaczenia w świetle śmierci ich domowych budżetów. Nie chodzi tu bowiem nawet o oszczędności, a o zwykłe środki, które miały im wystarczyć na życie.

Zobacz też: Mieszkańcy Salwadoru mają problem – ich Bitcoiny znikają

Salwador ma problemy z BTC – i jeszcze większe z długami

Problemy wewnętrzne Salwadoru wydają się niczym w porównaniu do tego, z czym kraj ten będzie musiał się mierzyć na arenie międzynarodowej. Otóż finansiści uważają, że kraj ten nie będzie w stanie oddać 800 milionów dolarów długu z tytułu euroobligacji, których termin spłaty przypada na styczeń przyszłego roku. Z tego też powodu agencje ratingowe obniżyło już rating kredytowy Salwadoru do poziomu CCC, który jest określany potocznie mianem śmieciowego.

Zobacz też: Bitcoin traci na wartości. Od listopada ponad 50% spadku

I tu czysto teoretycznie jedynym ratunkiem jest zapomoga od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Problem w tym, że ten wzywa Salwador do porzucenia Bitcoina. Sytuacji nie poprawia stanowisko prezydenta Salwadoru, który nie dość, że 9 maja kupił kolejne 500 monet za 15,5 miliona dolarów z budżetu państwa, to jeszcze podkreśla, że projekt Bitcoin City ma się świetnie.

Ryzykowna gra

Salwador ma problemy z BTC

Oczywiście warto mieć w pamięci, że kryptowaluty działają na zasadzie pompującej się i pękającej bańki. Dlatego też teoretycznie możliwe jest, że wkrótce znów rozpoczną się wzrosty, co doprowadzi do sytuacji, w której Salwador wyjdzie z tej sytuacji na duży plus, a obawy obywateli okażą się bezzasadne. Sęk w tym, że do tej pory Bitcoin nie musiał się zmierzyć z tak wielkim kryzysem światowym, jak obecnie. Wojna na Ukrainie to nie tylko lokalny konflikt. Kraj ten jest jednym z największych producentów oleju i pszenicy na świecie. Co więcej, susza w wielu regionach świata sprawia, że tegoroczne prognozy zbiorów będą mizerne. Z kolei Indie, które również były jednymi z największych eksporterów pszenicy, z dnia na dzień ogłosiły zakaz wywozu ziarna z kraju.

Zobacz też: Tajlandia dołączyła do krajów blokujących kryptowaluty – możliwe kary

No dobrze, ale co ma cena zboża do ceny kryptowalut? Otóż oznacza to dalsze wzrosty ceny żywności. Te natomiast w dużej mierze napędzają inflację każdej waluty i nie należy oczekiwać, że inaczej to wpłynie na tę cyfrową. Szanse, że Bitcoin odbije, oczywiście nie są zerowe, jednak nie należą do zbyt wysokich. Z perspektywy Salwadoru może to oznaczać kompletne załamanie się gospodarki, a wraz z nadejściem przyszłego roku nawet jawne bankructwo państwa. Zwłaszcza że tu nigdy nie było mowy o silnej i stabilnej gospodarce.

Źródło: TechSpot

Sprawdź najnowsze wpisy