Właściciel TikToka kradł treści z innych serwisów

Właściciel TikToka kradł treści z innych serwisów – oskarżenie jest poważne

Paweł Maretycz Paweł Maretycz Newsy

Warto podkreślić to na samym początku: nie chodzi tu o TikToka, a jeden z wcześniejszych projektów Bytedance, czyli Flipagram. W jego przypadku gigant podkradał filmy, zdjęcia i inne treści, oraz tworzył fałszywe konta użytkowników Instagrama i innych platform mediów społecznościowych. Mowa jest o setkach tysięcy przypadków wykorzystania treści bez zgody ich właścicieli. Warto tu przypomnieć, że Flipagram pozwalał użytkownikom tworzyć krótkie pokazy slajdów z podkładem muzycznym, a obecnie nosi nazwę Vigo Video.

Właściciel TikToka kradł treści z innych serwisów

Właściciel TikToka kradł treści z innych serwisów

Do takiego procederu przyznali się byli pracownicy firmy. Jeden z nich stwierdził, że czasami podbierał nawet do 10 tysięcy filmików z krajów o wysokim priorytecie. Oczywiście ich nie oglądał i stosował narzędzia umożliwiające masowe działania na popularnych treściach. Jeśli chodzi o miejsca, skąd Flipgram podprowadzał treści, to należą do nich głównie Instagram, Snapchat i Musical.ly — ten ostatni został z czasem wchłonięty przez TikToka, więc akurat w tym wypadku nie wygląda to aż tak źle. Warto tu jednak zwrócić uwagę na to, że tutaj nieco relacje byłych pracowników Flipgrama się rozjeżdżają:  otóż jeden z pracowników twierdzi, że nie brano treści z Instagrama z powodu niekompatybilnych rozmiarów filmów w tamtym czasie.

Zobacz też: TikTok blokuje Rosję – serwis idzie na całość

ByteDance nie odniosło się jeszcze do sprawy. Warto tu jednak podkreślić, że praktyka, której podjęła się firma, w ujęciu prawnym USA nie dopuściła się do żadnego przestępstwa. Wykorzystywanie materiałów i tworzenie fałszywych profili nie jest bowiem zakazane. Jednak zarówno Instagram, jak i Snapchat nie wyrażają na to zgody w swoim regulaminie. Możliwe więc, że ByteDance jednak trafi przed sąd. Zwłaszcza że jest to idealna okazja dla właścicieli Instagrama, czyli Meta. Warto tu bowiem podkreślić, że firma Zuckerberga prowadzi kampanie przeciwko TikTokowi, przy czym pojawiają się także oskarżenia opłacanie fałszywych oskarżeń w stronę tego serwisu. Możliwość uderzenia bezpośrednio w jego właścicieli daje więc niepodważalną okazję, aby jeszcze mocniej zaszkodzić jego wizerunkowi.

Zobacz też: Byli moderatorzy TikToka pozywają firmę za to, że musieli oglądać filmiki

Oczywiście nie jest tu możliwe zaszkodzenie TikTokowi na drodze prawnej, ponieważ to nie jego dotyczą wykorzystywane materiały. Chyba że Meta udowodni, iż te były wykorzystywane do stworzenia algorytmu polecającego TikToka. Biorąc jednak pod uwagę olbrzymią spuściznę z Musical.ly to raczej płonne nadzieje włodarzy imperium Zuckerberga.

Źródło: Engadget

Sprawdź najlepsze prezenty na Komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na Komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze wpisy