Dobra klawiatura w mojej pracy to podstawa. Osobiście uwielbiam tę z ThinkPadów. Mam aż dwa laptopy z tej serii, z czego jednego Chromebooka i jednego z Windowsem i przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić lepsze narzędzia pracy pod względem pisania. Zdarzyło mi się jednak w kryzysowej sytuacji stworzyć kilkanaście tekstów na GPD Win, a nawet kilka na smartfonie i tablecie. Było to było dość traumatycznym przeżyciem jednak w związku z zalaniem pierwszego Chromebooka, jakiego miałem musiałem załatwić sobie zastępstwo na kilka dni. Właściwie to po to mi dwa ThinkPady — jeden jest w zapasie. Wracając do meritum: mimo że cenię sobie wygodę, to wyobrażam sobie pisanie długich tekstów na urządzeniach, które się do tego nie nadają. Jednak jak patrzę na klawiaturę do nowego Raspberry Pi Pico, to nie chciałbym za jej pomocą nawet odpisać na proste pytanie w komentarzu.

Najmniejsza klawiatura świata

Członek serwisu Hackaday, TEC.IST, wyprodukował coś, co według niego jest najmniejszą klawiaturą w historii. Wykorzystał do tego celu 59 mikroprzełączników, które umieścił na własnoręcznie zaprojektowanej płytce drukowanej oraz płytkę z mikrokontrolerem Raspberry Pi Pico. Klawiatura ma takie same wymiary jak Pico (51 mm x 21 mm), jest tylko trochę grubsza dzięki dodatkowej płytce PCB i przełącznikom bezpośrednio do niej przylutowanym. I chociaż nie ma tu żadnych nakładek na klawisze — litery i inne oznaczenia przycisków są nadrukowane bezpośrednio na PCB. Programem steruje kod Circuit Python, znany z tego, że jest doskonałym sposobem na stworzenie własnej klawiatury. Mikroprzełączniki to B3U-1000Ps, które są na tyle małe, że mieszczą się na płytce i na tyle duże, że można je nacisnąć paznokciem, a płytka Pico obsługuje wszystkie wejścia poprzez swoje piny GPIO i obsługuje interfejs USB poprzez port microUSB.

Zobacz też: Kolejny etap przygotowań Jamesa Webba zakończony sukcesem

Klawiatura sama w sobie nie ma najmniejszego sensu. Już wygodniejszą formą wprowadzania tekstu byłaby klawiatura alfanumeryczna o tej samej powierzchni. Czy to jednak oznacza, że projekt był stratą czasu? Nie.Twórca go nie stworzył po to, aby miał on sens. Zrobił to, bo mógł i świetnie się przy tym bawił. A w tym przypadku właśnie to jest najważniejsze. Mimo wszystko gdybym jednak musiał korzystać z klawiatury opartej na Raspberry Pi Pico, to sięgnąłbym raczej po to mechaniczne cudeńko.

Źródło: Tomshardware

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.