Huawei w zeszłym roku bardzo ostrożnie podchodziło do światowych premier smartfonów. Kluczową nowością, która trafiła także do Europy, był model nova 9. Niemniej w Chinach producent chętnie pokazywał coraz to ciekawsze rozwiązania. Szczególnie mowa tutaj o serii P50, na którą potencjalnie czeka sporo osób. Teraz oczekiwania możemy uznać za zakończone. Otóż Huawei oficjalnie zaprasza na zapoznanie się z dwoma modelami z tej rodziny. Otóż nadchodzi globalna premiera P50 Pro i P50 Pocket, a więc kluczowych reprezentantów.

Najgorsze, co można zrobić, to zamknąć się w domu, czyli Huawei P50 Pro i Pocket mogą opuścić Chiny

Huawei P50 Pocket to jeden z najnowszych smartfonów firmy i zarazem pierwszy w tego typu obudowie. Klapka z elastycznym ekranem wykorzystuje wprowadzony przez serię P50 design z charakterystycznymi, dwoma okręgami na plecach. Pocket wykorzystuje drugie koło na dodatkowych wyświetlacz, podczas gdy seria P50 stawia na podział aparatów. Swoją drogą ta rodzina urządzeń zadebiutowała w sierpniu zeszłego roku. Tym samym fakt, że Huawei wciąż myśli o globalnej premierze, jest poniekąd zaskakujący.

Oczywiście świat nie otrzyma takich samych wersji P50 Pro i P50 Pocket, co Chińczycy. Przynajmniej tak wynika z plotek, które wskazują pewne zmiany. Pierwsza i kluczowa dla całego przedsięwzięcia, to układ obliczeniowy. Zamiast jednostki Kirin 9000 pojawi się Snapdragon 888 (4G). Dodatkowo zamiast HarmonyOS na pokładzie pojawi się EMUI 12, czyli identyczna sytuacja, co w przypadku wspomnianej już nova 9.

Zobacz też: Volkswagen ID. Buzz powstanie! Mamy pierwszą zapowiedź.

Oczywiście kluczowa w przypadku obu modelu okaże się cena. Niewątpliwie świat pozna Huawei P50 Pro i P50 Pocket w momencie, gdy konkurencja zacznie wykorzystywać podzespoły nowszej generacji. Czy to sprawi, że otrzymamy wyraźnie tańsze, ale wciąż ciekawe flagowce? Przekonamy się 12 stycznia.

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.