Wystartował BanBye, czyli polski odpowiednik YouTube’a. Jego twórcy uważają, że platforma należąca do Google stosuje cenzurę, m.in. usuwając niektóre filmy i nakładając blokady na kanały. Założyli więc serwis, na którym — jak sama nazwa wskazuje — banów ma nie być.

BanBye wystartował — co na nim znajdziemy?

O tym, że powstanie polski YouTue, informowaliśmy już w listopadzie. Wtedy o pierwszych szczegółach projektu mówił Marcin Rola, kontrowersyjny twórca prowadzący na platformie należącej do Google kanał wRealu24. W ostatnim czasie internetowi giganci z większym zaangażowaniem niż wcześniej kasują treści mogące dezinformować społeczeństwo lub przyczyniać się do szerzenia nienawiści. BanBye może być miejscem umożliwiającym osobom o skrajnych poglądach publikowanie filmów, które inne platformy by usuwały.

Zawartość BanBye nie zaskakuje. Większość materiałów jest dodanych przez samego Marcina Rolę i jego kanał wRealu24. Niemal wszystkie filmy na stronie głównej są poświęcone krytyce szczepień i rzekomego eksperymentu medycznego, który miałby się z nimi wiązać. Pozostałe materiały atakują Unię Europejską i inne narodowości. Poszczególne nagrania notują od kilkudziesięciu do kilku tysięcy wyświetleń.

Czytaj także: Anglia wieszczy upadek najważniejszej kryptowaluty – nadciąga koniec Bitcoina?

Od strony technicznej BanBye nie powtórzył spektakularnych wpadek Albicli. Platforma działa dosyć sprawnie i w oczy nie rzucają się istotne błędy. Przyczepić można się jednak do rozdzielczości materiałów wideo (max 480p) oraz do płynności animacji na stronie głównej. W przyszłości twórcy BanBye chcą stworzyć aplikację na smartfony oraz telewizory Smart TV.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Mateusz Nowak

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej, interesują go nowe technologie, a także kwestie społeczne i polityczne. W wolnym czasie czyta, słucha muzyki (głównie hip-hop) lub ćwiczy na siłowni.