Ridley Scott stanął za kamerą kilku z największych i najbardziej kultowych filmów kina, czego nie można mu odmówić. Łowca androidów, Obcy, Gladiator to tylko kilka przykładów. Nie mamy tu więc do czynienia ze sfrustrowanym nieudacznikiem, a kimś, kto w ocenie wielu kinomaniaków uchodzi niemal za geniusza — przynajmniej jeśli oceniają go przez pryzmat starszych dzieł. Jego najnowszy film pod tytułem Ostatni pojedynek, zebrał pochlebne recenzje krytyków. Problem w tym, że nie przełożyło się to na zyski kasowe. Według reżysera wina leży po stronie apatycznych millenialsów i ich p***ych smartfonów.

Ridley Scott zwala winę za porażkę na smartfony

Ridley Scott zwala winę za porażkę na smartfony

Scott wykorzystał swój występ w WTF Podcast Marca Marona, aby zdradzić, dlaczego jego zdaniem Ostatni pojedynek radzi sobie tak słabo.

Myślę, że winna jest publiczność, która została wychowana na tych ***nych smartfonach. Milenialni [wg definicji osoby urodzone w latach 80. i 90. – przyp. autora] nie chcą nigdy być nauczani czegokolwiek, chyba że opowiedziałeś to na komórce. Myślę, że mamy z tym do czynienia właśnie teraz z Facebookiem.

Zobacz też: Salwador ujawnia plany budowy miasta Bitcoinów:

Ostatni pojedynek, w którym występują Ben Affleck, Jodie Comer, Matt Damon i Adam Driver, to epicki dramat historyczny osadzony w XIV-wiecznej Francji, poruszający istotne dziś kwestie społeczne. Na Rotten Tomatoes film otrzymał 85% punktów za świeżość i 81% za oglądalność. Jednak mimo tych wszystkich pochwał film zarobił zaledwie 27 milionów dolarów z budżetu wynoszącego 100 milionów dolarów. Scott podkreślił, że Disney zrobił wszystko, co w jego mocy, by wypromować film. I tu pojawia się pewien problem: jakim cudem pojawiają się filmy, które odnoszą sukces? Czyżby smartfony im nie przeszkadzały?

Źródło: TechSpot

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.