Coraz częściej przy wyborze nowego urządzenia mobilnego zwracamy uwagę na to, jak szybko możemy naładować akumulator. Firmom udało się sprawić, że ten kompromis na tle wydajniejszych ogniw stał się po prostu potrzebny. Dlatego dzisiaj chcemy szybko ładować nie tylko flagowce, które z natury mają mniejsze baterie, ale także średniaki i coraz to tańsze modele. Xiaomi, które dotychczas zostało nieco z tyłu, chce teraz za sprawą technologii szybkiego ładowania w Redmi Note 11 Pro wyjść na prowadzenie. Oczywiście tak brzmią plotki, które jednak mogą mieć przełożenie na rzeczywistość.

Szybko, szybciej, HyperCharge, czyli ładowanie 120 W może trafić do Redmi Note 11 Pro

Cena Redmi Note 10 Pro

Już Xiaomi 11T Pro, który w tym tygodniu dotarł do Polski, pokazał nam, że coraz tańsze smartfony mogą się błyskawicznie ładować. Technologia HyperCharge o mocy 120 W w teorii jest w stanie naładować omawiany model w zaledwie 17 minut. Mówimy tutaj o ogniwie o pojemności 5000 mAh, więc wcale nie takim małym. Tymczasem wróćmy do średniaków. Dotychczas smartfony Xiaomi, a właściwie Redmi najczęściej oferowały moc 33 W. W wyjątkowych okolicznościach i w ograniczonej dostępności pojawiała się technologia 67 W (Redmi Note 10 Pro w Chinach). Niemniej 33 W to był taki standard. Tymczasem Redmi Note 11 Pro ma właśnie wykorzystywać dokładnie to samo rozwiązanie, co wspomniany już 11T Pro, a więc HyperCharge i 120 W. Co ciekawe, to jedyny element ze specyfikacji nadchodzącego modelu, który trafił do Sieci.

Zobacz też: Jak płacić zbliżeniowo Xiaomi Mi Smart Band 6 NFC? Poznajmy jej możliwości.

Siłą rzeczy nie wiemy jeszcze, czy ponownie Xiaomi nie zdecyduje się tak szybkiego ładowania ograniczyć wyłącznie do Chin. Niemniej widać pewien postęp i konkurencja potencjalnie będzie musiała się bronić. Mowa między innymi o realme, które na tę chwilę skupia się na ładowaniu z mocą 50 lub 65 W.

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.