Hity na Netflixie często zdobywają świat nie tylko lokalnie, ale przede wszystkim globalnie. Jednym z ostatnich przebojów na tej platformie jest Squid Game, czyli trzymający w napięciu, koreański serial. Czy taki sukces może wiązać się z czymś złym? Okazuje się, że tak, gdyż Netflix otrzymał już pozew od dostawcy internetu. Brzmi nie do końca zrozumiale? W takim razie przyjrzyjmy się argumentacji, którą wystosował poszkodowany.

Squid Game wywołało niemały ruch w Sieci, więc dostawca internetu pozywa Netflix

Netflix pozwał SK Broadband, czyli południowokoreański dostawca internetu. Firma uważa, że dostawca treści odpowiada za zwiększone zużycie sieci, co wygenerowało dodatkowe koszty. Dokładniej powodem nadmiernego wykorzystania przepustowości mają być wspomniane już Squid Game oraz D.P., czyli drugi koreański serial, który cieszy się coraz większą popularnością. O ile ta historia wydaje się być niedorzeczna, tak SK Broadband już raz wygrał taką sprawę przeciwko Netflixowi. Tłumaczenia tego ostatniego, że to klienci płacą za dostęp do Sieci, nie przekonał sądu. Dostawca internetu wycenia nadmiarowy koszt, który wynika z użytkowania Netflixa, na 23 miliony dolarów i mówimy tu wyłącznie o 2020 roku. Na tę chwilę Amerykanie komentują sprawę, że chcą przyjrzeć się roszczeniom i jednocześnie zapewniają, że chcą otwartego dialogu oraz dojścia do porozumienia w tej sprawie. Tak, aby klienci mogli cieszyć się z usługi, a dostawca nie miał problemów z transmisją danych.

Zobacz też: Płatność zegarkiem? Xiaomi chce, żebyśmy płacili paskiem.

Oczywiście popularność Squid Game to tylko jeden z zapalników. Netflix równolegle prowadzi boje z dostawcami internetu także w USA. Firma dyskutuje nad tym, aby strumieniowanie filmów i seriali było traktowane priorytetowo — nawet z uwzględnieniem dodatkowych kosztów. Czy Wy zapłacilibyście więcej za to, aby tylko Netflix lepiej działał?

Źródło: The Verge

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.