Parafrazując stary dowcip o laserach: Słońce przez teleskop optyczny można zobaczyć dwa razy: raz lewym, a raz prawym okiem. W przypadku matryc aparatów nie jest wcale lepiej. Te są zwyczajnie wypalane. Na szczęście NASA ma w zanadrzu kilka sztuczek, które pozwalają agencji uniknąć tego typu scenariuszy. Dzięki temu może ona badać naszą Centralną Gwiazdę bez większych problemów i to nie tylko za pomocą radioteleskopów.

Teleskop słoneczny NASA

Teleskop słoneczny NASA
Przed i po kalibracji

 Solar Dynamics Observatory (SDO) pracuje od ponad dekady, udowadniając nam od samego początku, że Słońce nawet w te spokojne dni jest szalejącym olbrzymem. Jednak dzięki nowej technologii AI będziemy mogli zobaczyć jeszcze więcej szczegółów. SDO składa się z dwóch głównych instrumentów obrazujących, Helioseismic and Magnetic Imager (HMI) oraz Atmospheric Imagery Assembly (AIA). Ten ostatni stale wpatruje się w powierzchnię Słońca, co 12 sekund rejestrując zdjęcia w 10 długościach fal światła ultrafioletowego. AIA może być bardziej odporny niż ludzkie oczy — uszkodzenie oczu spowodowane wpatrywaniem się w Słońce, znane jako retinopatia słoneczna, może nastąpić w ciągu mniej niż dwóch minut — ale i tak energia słoneczna nie jest dla jego matrycy i soczekwek obojętna.

Z czasem wrażliwe soczewki i czujniki teleskopów słonecznych zaczynają ulegać degradacji. Aby upewnić się, że dane wysyłane przez takie instrumenty są nadal dokładne, naukowcy okresowo dokonują rekalibracji, aby upewnić się, że rozumieją, jak zmienia się instrument.

— Podkreśla NASA.

Zobacz też: POCO F3 GT oficjalnie – smartfon dla graczy, który nie jest już taki nowy

Testy te do tej pory opierały się na rakietach sondujących. Zaprojektowane z myślą o krótkiej żywotności, wylatują one poza większość ziemskiej atmosfery — która pomaga chronić nas przed znaczną częścią światła ultrafioletowego — a następnie mierzą poziomy tam panujące. Pomiary te są następnie porównywane z pomiarami z AIA, a następnie dane są korygowane w celu uwzględnienia degradacji instrumentów. Tym samym każde takie badanie wymaga wysłania drogich rakiet z zaawansowanym sprzętem, który po zakończeniu swojej misji dosłownie płonie w atmosferze. To chyba najdroższe badanie wzroku w historii ludzkości… Problem w tym, że NASA wyjaśnia, że nie można ciągle wysyłać rakiet sondujących. Oznacza to, że pomiędzy kolejnymi kalibracjami rakiet sondujących występują przestoje, w których kalibracja jest nieco zaburzona.

Co robić?

Rozwiązaniem tego problemu jest wykorzystanie uczenia maszynowego. Trenując algorytm sztucznej inteligencji na istniejących obrazach z lotów kalibracyjnych rakiet sondujących i mówiąc mu, jaka jest prawidłowa ilość kalibracji, system może nauczyć się ją przewidywać. Dzięki temu kalibrację będzie można przeprowadzać o wiele częściej i znacznie niższym kosztem.

Źródło: SlashGear

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.