Inifinx Zero X, bo tak prawdopodobnie będzie nazywał się telefon, ma mieć ładowanie 160 W. To już kolejny z producentów, który zamierza dołączyć do wyścigu pt. „Kto naładuje najszybciej smartfona”. Wprawdzie Infinix to marka, która u nas nie jest praktycznie znana, to jednak zapowiedziane ładowanie może imponować. A to nie wszystko, czego można się spodziewać po telefonie.

Infinix z ładowaniem 160 W

Infinix Zero X ładowanie 160 W

Coraz więcej producentów chce, by ich smartfony ładować najszybciej, jak to tylko możliwe. Xiaomi ma zamiar wprowadzić ładowanie na poziomie 200 W, ale widać, że Infinix depcze mu po piętach. To dość dziwne, bo producent kojarzony jest raczej z telefonami z niższej półki. Tymczasem jego nowy model, który ma mieć ponoć nazwę Infinix Zero X, przybędzie z ładowaniem na poziomie 160 W. Producent nie zdecydował się jednak na udostępnienie innych informacji o tym, jak szybki będzie proces. Nie podano także wielkości ogniwa, które znajdzie się w smartfonie.

Ponoć nowy Infinix ma pozwolić także na ładowanie bezprzewodowe 50 W, a tym samym może stać się jednym z najszybciej ładujących się smartfonów dostępnych w komercyjnej sprzedaży. Samo urządzenie powinno zadebiutować już niedługo. W sieci zdążyły pojawić się już rendery urządzenia, które pokazują, że sprzęt będzie dość masywny. Na pokładzie ma znaleźć się także matryca 108 Mpix. Widać więc, że Infinix celuje tym razem w wyższą półkę. Można się też spodziewać wysokiej ceny, choć tutaj różnie bywa.

Zobacz też: T-Mobile musi zapłacić 15 mln złotych karty m.in. za Granie na czekanie.

Teraz trudno wyobrazić sobie telefon z wyższej półki już bez szybkiego ładowania. Możemy się spodziewać coraz wyższych wartości i coraz krótszego czasu ładowania. W czasach, gdzie trudno wyobrazić sobie życie bez ładowarki lub powerbanku pod ręką, może to być pewnego rodzaju ułatwienie. Pytanie tylko, czy przypadkiem nie robimy tego wszystkiego… zbyt szybko?

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.