Technologia baterii, zwłaszcza w smartfonach, nie rozwinęła się zbytnio w ciągu ostatnich lat. Nic więc dziwnego, że producenci postanowili się skupić na ich szybszym ładowaniu, co w dużej mierze rekompensuje czas pracy poszczególnych urządzeń. Doszło nawet do tego, że wiele osób zaczęło wręcz narzekać na nowe technologie szybkiego ładowania, skarżąc się, że ich moc jest… zbyt duża. No cóż, takie osoby właśnie zyskały nowy powód do narzekań. Jest nim technologia od Xiaomi HyperCharge. I nie, nie ma w tej nazwie ani grama przesady. 

Xiaomi HyperCharge

Xiaomi HyperCharge

Tak naprawdę na Xiaomi HyperCharge składają się dwa rozwiązania, a nie jedno. Mowa tu bowiem o ładowaniu bezprzewodowym i przewodowym. Zacznijmy od tego pierwszego. W zeszłym roku wrażenie robiło przebicie bariery 100 W. Xiaomi wydało nawet wraz z modelem Mi 10 Ultra ładowarkę przewodową o absurdalnej mocy do 120 W. Jednak w ramach HyperCharge taka moc jest osiągalna bez żadnych kabli. Tym samym technologia indukcyjna — przez lata uważana za tą wolniejszą — dorównuje najszybszej ładowarce z końca zeszłego roku.

Zobacz też: Google utrudnia chronienie swojej prywatności? Jest pozew i reakcja giganta

Drugim członem jest natomiast ładowanie przewodowe. Tutaj Xiaomi również pobiło kolejne granice. Mowa jest bowiem o mocy do 200 W. Najprawdopodobniej tajemnicą obydwu rozwiązań jest podwójny układ ładowania, o którym przecieki pojawiły się jakiś czas temu. Według poniższego nagrania pokazujące możliwości Xiaomi HyperCharge po kablu jest ono w stanie naładować baterię smartfona do 50% w 3 minuty i 23 sekundy. Natomiast pełne uzupełnienie energii to 7 minut i 56 sekund. Dziesięć minut do wyjścia i rozładowany smartfon? W tym przypadku to żaden problem. Bez użycia kabli technologia ta jest w stanie naładować smartfona do 50% w niecałe 7 minut. Do pełna uzupełnia ją natomiast w 15 minut. Jako obiekt testowy wykorzystano Xiaomi Mi 11 z baterią 4000 mAh. 

Źródło: Xiaomi

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.