Sukces jednego modelu często może rzutować na inne propozycje danej firmy. Producenci chcą jak najbardziej wykorzystać fakt, że jeden smartfon zbiera bardzo dobre opinie i świetnie się sprzedaje. Czasami jest to zabieg rozbudowany do tego stopnia, że potrafi drastycznie namieszać w nomenklaturze. Xiaomi właśnie szykuje się do przedstawienia Redmi Note 8 (2021), który nijak ma się do niedawno wprowadzonych Redmi Note 10. Jednak w tym szaleństwie jest metoda, więc poznajmy, co dokładnie szykują Chińczycy.

Xiaomi chce pokazać Redmi Note 8 (2021), czyli dodatkowa zaleta w postaci nazwy

Jak ujawnił Kacper Skrzypek, Xiaomi zarejestrowało Redmi Note 8 (2021) w FCC, który może pochwalić się układem MediaTek Mehlio G85, akumulatorem o pojemności 4000 mAh (ładowanie 22,5 W) i MIUI 12.5. Później okazało się, że taki model można znaleźć nawet na stronach Xiaomi. Sądząc po tych parametrach, odświeżenie nie będzie rewolucją, bo Snapdragon 665 z pierwowzoru oferuje zbliżoną wydajność. Pojemność ogniwa pozostaje bez zmian (szybsze ładowanie), więc możemy się domyślać, że wygląd również będzie zbliżony i pojawi się 6,3-calowy wyświetlacz. Nawet aparaty mają się zgadzać – do gry mają wejść 4 matryce z główną 48 MPx. Tym samym szykuje się wyjątkowe wydarzenie, które będzie ciekawe przede wszystkim z punktu widzenia, jak ten smartfon będzie nam przedstawiany?

Zobacz też: Czarny DualSense dla PS5 – ok, jest także czerwony.

Oczywiście, jak zaznaczyłem na początku, Xiaomi nie będzie pierwsze z takim odświeżeniem. Pamiętacie hit w postaci Huawei P8 Lite? Firma później też odświeżała nazwę tego smartfona, choć wprowadzała znacznie więcej zmian. Naturalnie certyfikacja FCC nie musi oznaczać, że smartfon trafi do Europy, więc ostatecznie Redmi Note 8 (2021) może okazać się dla nas wyłącznie ciekawostką. Dlatego zachęcam do przypomnienia sobie naszej recenzji Redmi Note 8T, a więc wariacji omawianego modelu, ale z NFC.

Źródło: XDA Developers, Twitter

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.