Na łamach portalu pisałem o wielu ciekawych projektach. Część z nich nie miała większego sensu — jak zegar, który wolniej zmienia godzinę, niż mija czas. Część to projekty wręcz genialne — jak Nintendo Wii w formie przenośnej konsoli. Wszystkie jednak były niezwykle ciekawe. I z każdym takim tekstem nachodziła mnie jedna myśl: a może by tak samemu coś stworzyć? Tylko co? No cóż, padło na przystawkę zamieniającą najmniejszy komputer stacjonarny świata, czyli Chuwi LarkBox w przenośną konsolę do gier. Dlaczego to zrobiłem? Bo mogłem!

Chuwi LarkBox jako przenośna konsola do gier

No dobrze, powód jest jeszcze jeden: otóż mam pierwszego GPD Win w wersji 1.3. Mała moc tego komputerka to jedno, zwłaszcza jak ktoś gra w indyki 2D lub starocie. Jednak niezwykle niewygodny kontroler i wywiew powietrza tuż pod dłonią potrafią uprzykrzyć rozgrywkę. Mały i dość ciemny ekran, który mógłby posłużyć za lustro, również nie pomaga. Irytujące są także powiadomienia. Kiedy bateria jest słaba, wyskakuje komunikat, a ten lubi zminimalizować wiele gier. Postanowiłem więc wyeliminować te wady. 

Zobacz też: UOKiK się nie patyczkuje – Biedronka pod lupą i 60 milionów kary dla sklepu

Zacząłem od kontrolera — jest nim iPega PG-9083s, który przy okazji stanowi także ramę dla całej konstrukcji. Skok wygody względem GPD Win jest wręcz niesamowity. Jeśli chodzi o ekran, to postawiłem na jeden z wielu modeli dedykowanych Raspberry Pi. Rozdzielczość 1024 × 600 pikseli nie brzmi najlepiej. Jednak ekran potrafi emulować wyższe rozdzielczości, nawet do Full HD, co rozwiązuje problemy z kompatybilnością. Dodatkowo został wykonany w technologii QLED, przez co obraz na nim prezentuje się naprawdę ładnie — pikseloza wynika z ułomności mojego aparatu. Na żywo obraz jest bardzo ostry. Istotny jest także dotyk pojemnościowy.

Zobacz też: Premiera Honor Play 20 – średnia półka z nowym zawodnikiem

Całość uzupełnia potężna bateria… baterii. A dokładniej cztery sztuki akumulatorów Samsunga po 3500 mAh. Łącznie przekłada się to na 48 Wh pojemności. Ostatnim elementem jest ukryty pod ekranem woltomierz. Odczytując jego wskazania łatwo oszacować poziom naładowania akumulatorów. Miał być jeszcze wskaźnik baterii, ale rozmiar obudowy prototypowej mnie mocno ograniczył.

Jednostka centralna

Całością zarządza Chuwi LarkBox Pro przytwierdzony do obudowy za pomocą uchwytu Vesa i trytytek. Dostajemy więc 128 GB pamięci MMC, 6 GB RAM i układ Celeron J4125. Zestaw raczej biurowy, niż gamingowy. Jednocześnie znacznie wydajniejszy, niż GPD Win. Tym samym odpali te same gry, a i zrobi to lepiej. Garść nowych obsługiwanych tytułów również wpadnie. 

To tylko prototyp

Obudowa prototypowa poza paskudnym wyglądem przyniosła sporo ograniczeń. I tak jednostka centralna, jak i wszystkie kable są na zewnątrz. Wewnątrz jest natomiast bardzo dużo wolnego miejsca. Domyślnie całość ma być o wiele mniej toporna. Myślę o zastosowaniu w tym celu sklejki, która nie narzuci konkretnych wymiarów. Przy okazji odkryłem, że cięcie polimerów kątówką to nie najlepszy pomysł. Najważniejsze jest jednak, że to działa, a gra na tej konstrukcji jest zwyczajnie przyjemna. Sam projekt natomiast łatwo dostosować do wszelkich dongli HDMI z Windowsem, czy Raspberry Pi. Z resztą takie mam też plany na bliżej nieokreśloną przyszłość. Niekoniecznie w wariancie dedykowanym grom. 

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.