Po zamknięciu Parlera wielu jego użytkowników przeniosło się na podobną platformę o nazwie Gab. Ta jednak została niedawno zhakowana. Wykradzione dane zawierały zarówno publiczne, jak i prywatne informacje 15 tysięcy użytkowników Gab. Zastanawiającym zjawiskiem jest to, że wielu ludzi przedstawia działania hakerów jako… słuszne.

Atak hakerski na Gab

Atak hakerski na Gab

Kradzież obejmuje 70 gigabajtów danych na temat użytkowników platformy i zawiera ponad 40 milionów postów z witryny. Reprezentuje to publiczne i prywatne interakcje pomiędzy kilkunastoma tysiącami użytkowników Gab i towarzyszą temu rekordy szczegółowo opisujące profile użytkowników, hashowane hasła i hasła tekstowe dla grup. Nie ma żadnych zdjęć lub filmów, ale to wciąż jest rozległe naruszenie danych. Obejmuje to także osoby, takie jak Donald Trump, MyPillow CEO Mike Lindell, kongresmenkę Marjorie Taylor Greene i gospodarza Infowars Alex Jones. Firma zaprzecza jednak, że doszło do naruszenia danych i zapewniła użytkowników Gab, że ich hasła nie zostały ujawnione.

Zobacz też: Chrome będzie lepiej wyświetlał treści na dużych tabletach z Androidem

Grupa DDoSecrets zebrała dane w coś, co nazwała GabLeaks, z zamiarem udostępnienia ich wybranym dziennikarzom, naukowcom społecznym i badaczom do dalszej analizy. Spowodowało to reakcję ze strony Gab CEO Andrew Torba, który opisał jej członków jako chore psychicznie demony. Zauważył również, że wiele mediów ma kontakt z hakerami. Jednak, zamiast pomóc ich unieszkodliwić, to ich wspierają. Gdyby ktoś pytał mnie o zdanie, to tego typu ataki należy potępiać niezależnie od opcji politycznej reprezentowanej przez zaatakowaną grupę. 

Źródło: TechSpot

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.