Mieliśmy już pierwszą śmiertelną ofiarę cyberprzestępców. Tutaj jednak chodziło już o masowy mord. Większość włamań ma na celu osiągnięcie korzyści finansowych, spowodowanie zakłóceń lub kradzież danych. Jednak incydent w mieście na Florydzie miał bardziej złowrogi cel: zatrucie dostaw wody. Lokalne i federalne organy ścigania prowadzą obecnie dochodzenie w sprawie nieudanego włamania, w wyniku którego sprawca lub sprawcy uzyskali zdalny dostęp do lokalnej oczyszczalni ścieków.

Haker chciał zatruć wodę

Haker chciał zatruć wodę
Fot. PixaBay

Jak podaje Reuters, ktoś uzyskał zdalny dostęp do TeamViewera na komputerze pracownika w zakładzie w Oldsmar na Florydzie. Pracownik zobaczył okno popup informujące go o włamaniu, zanim wskaźnik myszy zaczął poruszać się po ekranie i otwierać systemy. Hakerzy uzyskali dostęp do oprogramowania używanego do kontroli ilości wodorotlenku sodu. Substancja chemiczna jest używana do zarządzania kwasowością wody, a wszelkie ilości inne niż śladowe mogą być niezwykle żrące i szkodliwe dla ludzi. Wypicie szklanki takiej wody mogłoby się zakończyć zgonem i to bardzo nieprzyjemnym. 

Zobacz też: Android 10 na Switcha właśnie stał się faktem – działają nawet Joy Cony!

Osoba lub osoby stojące za atakiem na krótko zwiększyły stężenie wodorotlenku sodu z 100 części na milion do 11 100 części na milion. Na szczęście jednemu z pracowników w porę udało się cofnąć zmianę w systemie. Niestety, wciąż nie wiadomo kto odpowiada za atak, ani co chciał w ten sposób osiągnąć. Istnieje więc realne ryzyko, że atak ten się powtórzy. I to niekoniecznie w przypadku tej samej oczyszczalni, czy w samym USA. 

Źródło: TechSpot

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.