Zaledwie dwa dni przed środową inauguracją prezydencką Telegram ogłosił, że podczas ostatnich dwóch tygodni zespół specjalistów monitorował sytuację w USA, oraz usuwał wiadomości zachęcające do przemocy. Warto tu podkreślić, że komunikator obecnie znajduje się niejako między młotem a kowadłem z powodu sytuacji w USA. Dlatego też nie należy zbyt pochopnie oceniać jego działań. 

Telegram stanie przed sądem w USA

Telegram stanie przed sądem w USA

W swoim wpisie do kanału publicznego założyciel platformy Pavel Durov napisał:

Telegram z zadowoleniem przyjmuje pokojową debatę i protesty. Jednak nasz regulamin wyraźnie zabrania rozpowszechniania wezwań do przemocy.

 Durov zauważył również, że to, co zrobił Telegram, było zgodne z działaniami, które firma podjęła w przeszłości w podobnych przypadkach w Iranie, Tajlandii, Hongkongu i innych krajach. W związku z rosnącą liczbą doniesień na początku stycznia zespół podjął zdecydowane działania, likwidując amerykańskie kanały, które nawoływały do przemocy. Nie oznacza to, że usługa powstrzymała wszystkich przed opowiadaniem się za atakiem na Kapitol. Kanały publiczne to tylko jedna z części aplikacji. Telegram jest również aplikacją do wysyłania wiadomości, która zawiera kompleksowe szyfrowanie. Tych cenzurować najzwyczajniej się nie dało. 

Zobacz też: Parler nie umarł – CEO portalu zapowiada jego szybki powrót

I można tu zapytać: dlaczego Telegram się tym chwali? Platforma znana ze swej niezależności i wolności może się przecież zacząć kojarzyć przez to z cenzurą i stracić użytkowników. No cóż, jak już pisałem, Telegram znalazł się między młotem a kowadłem. Kowadło już znacie: są to użytkownicy aplikacji. A teraz poznajcie młot, czyli Coalition for a Safer Web. Organizacja ta oskarża Telegrama o to, że dzięki niemu możliwe było zorganizowanie zamieszek. Tym samym zrzuca na komunikator dużą część winy. Wniosła ona pozew przeciwko Telegramowi z tego właśnie powodu. Żeby tego było mało, to naciska właśnie na Google i Apple, aby te wyrzuciły komunikator ze swojego sklepu. Jak widać, Telegram musi mocno się nagimnastykować, aby działać wedle własnych zasad, a jednocześnie nie zostać zablokowanym. 

Źródło: Engadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.