Na przestrzeni lat powstało wiele portali społecznościowych, które miały zagrozić obecnym hegemonom. No cóż, żadnemu z nich się nie udało, chociaż niektóre, jak SnapChat miały swój krótki okres popularności. No dobrze, jest jeszcze TikTok. Ten jednak nie tyle stał się konkurencją dla obecnych gigantów, ile znalazł swoją własną, pokoleniową niszę. Nie tyle więc zabrał użytkowników obecnym, ile sprzątnął im nowe pokolenie sprzed nosa. Powstawały jednak także portale, które miały zagrozić hegemonom, obalając ich zasady i promując inne wartości. I właśnie takim tworem miał być Parler.

Sytuacja Parler to klasyczny Efekt Streisand

Parler i Efekt Streisand

 Najprawdopodobniej po ostatnich wydarzeniach w USA cieszyłby się on chwilowym wzrostem zainteresowania w środowiskach skupionych wokół Donalda Trumpa. I nie chodzi tu nawet o jego wyborców, a wiernych fanów. Dość szybko także zniknąłby w odmętach niepamięci z niewielką bazą użytkowników. Na całe szczęście dla jego twórców pozostałe firmy technologiczne postanowiły się go pozbyć. I w ten oto sposób niemal wszystkie media na świecie, nie tylko te związane z technologiami piszą o tym, jak to Parler zostaje wyrzucony ze Sklepu Play i App Store. O tym, jak Amazon zamyka serwery, a linki z niego są blokowane na Facebooku. I wszyscy ci ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o nim, zadają sobie dwa pytania: czym jest Parler, oraz dlaczego cała reszta tak bardzo się go boi.

Zobacz też: Latająca taksówka w akcji – zobaczcie, jak to wyglądało

Dokładnie, boi. Jak inaczej nazwać sytuację, kiedy wszystkie firmy jak jeden mąż postanawiają zablokować potencjalnego konkurenta, jak nie wybuchem paniki? A to budzi ciekawość. Czym w końcu jest ten cały Parler? Co się w nim takiego znajduje, że inni nie chcą go dopuścić do istnienia? Może nie wszyscy, ale ludzie są ciekawscy. Wielu założy konto, aby to sprawdzić. Pewnie większość dość szybko sobie go odpuści, ale sporo osób zostanie na dłużej. Co więcej, Parler stał się swego rodzaju symbolem. Zakazanym portalem społecznościowym, do którego inne nie chcą nas dopuścić. Tym samym może on stać się nowym domem osób o buntowniczej naturze niechętnych mediom i portalom głównego nurtu. Tech giganci popełnili największy możliwy błąd: zamiast go zignorować, to zaczęli go ostro zwalczać. Tak, jak swego czasu zrobiła to Barbra Streisand na widok zdjęć swojego domu w miejscu, gdzie nikogo one nie obchodziły. To aż dziwne, że specjaliści od PR tech gigantów nie ostrzegli ich przed tym, do czego doprowadzą. Mam nadzieję, że Parler nie stanie się siedzibą trolli internetowych, a miejscem, gdzie wysoko się ceni wolność wypowiedzi i poglądów. I to zarówno tych kojarzonych z lewą, jak i prawą stroną. Oby był tym, czym kiedyś był także Internet: synonimem wolności.

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.