Do sieci trafił film z dość nietypowych testów zderzeniowych samochodu. Otóż nagranie to pokazuje, jak Volvo przymocowuje swoje samochody do dźwigu. Następnie są one wznoszone na 30 metrów w górę i upuszczane na stalowe płyty znajdujące się na ziemi. Jak łatwo się domyślić raczej są małe szanse, aby chociaż jeden z tych samochodów po wizycie u nawet najlepszego blacharza mógł trafić do polskiego komisu jako samochód bezwypadkowy.

Volvo zrzuca samochody z dźwigu

Wszystko przez to, że szkodzenia w wyniku wypadku są ogromne. Ten test nie ma na celu potwierdzenia, że pojazd jest bezpieczny w razie wypadku. Raczej nikt nie oczekuje, że ktokolwiek przeżyje upadek z 30 metrów w samochodzie. Chociaż cuda się zdarzają. I właśnie z myślą o nich są przeprowadzane te testy. Mają one pomóc ratownikom i strażakom w wydobywaniu ludzi z wraków tak mocno zniszczonych pojazdów jakby… no cóż, jakby spadły z 30 metrów. A jak inaczej przygotować taki wrak jak nie poprzez zrzucenie auta z takiej wysokości? Oczywiście to dość rzadki i specyficzny rodzaj wypadku. Jednak podobnie auto może wyglądać na przykład po zderzeniu z rozpędzoną ciężarówką, a to już jest o wiele bardziej prawdopodobny scenariusz. 

Zobacz też: PlayStation 5 ma problemy z pobieraniem gier i programów

Volvo podkreśla, że po takim wypadku ludzie niemal na pewno będą w stanie krytycznym. Priorytetem jest jak najszybsze wydobycie ich z pojazdu i odwiezienie szpitala. Ratownicy używają hydraulicznych narzędzi ratowniczych do wycinania fragmentów wraku. Volvo od wielu lat współpracuje ze szwedzkimi służbami ratowniczymi. Producent dostarcza więc ratownikom nowe pojazdy, na których mogą ćwiczyć. Dzięki temu doskonalą oni swoje techniki na nowoczesnych samochodach. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ pojazdy zbudowane 15 lat temu miałyby znacznie słabsze nadwozia, na których łatwiej byłoby prowadzić wydobycie. Volvo zniszczyło w sumie 10 różnych modeli pojazdów. Wszystkie z nich wszystkie spadły z dźwigu kilka razy.

Źródło: SlashGear

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.