Jeśli się tylko przyzwyczaimy do jego dość specyficznego działania i zrozumienia niektórych komend, to Asystent Google dość dobrze radzi sobie po nawigacji w Androidzie. I to nawet jeśli mówimy do niego po polsku. Problemem natomiast są aplikacje zewnętrzne. Ten oczywiście potrafi je uruchomić. Często nawet nie trzeba mu podawać konkretnej nazwy aplikacji. Na przykład, kiedy mówię zamów jedzenie, to uruchamia on aplikację Pyszne.pl. Problem w tym, że na tym jego wsparcie się kończy.

Asystent Google z obsługą zewnętrznych aplikacji

Asystent Google z obsługą zewnętrznych aplikacji

Niestety, nie da się go poprosić o polecenia wewnątrz aplikacji. Więc nawet jeśli już uruchomi tę aplikację do zamawiania domowych obiadków z najlepszego baru mlecznego w mieście, to i tak muszę sam wprowadzić zamówienie i wybrać potrawę. Podobnie sytuacja wygląda także w zewnętrznych odtwarzaczach muzyki lub dowolnej innej aplikacji, która nie jest rozwiązaniem domyślnym na smartfonie. Możemy więc albo korzystać z aplikacji Google przy pomocy asystenta, albo obsługiwać ekran osobiście. To natomiast jest utrudnione podczas gotowania, sprzątania czy prowadzenia samochodu. 

Zobacz też: Realme TV SLED 4K 55’’ – pierwszy telewizor z nową matrycą i inne nowości marki

Na szczęście ma się to wkrótce zmienić. Jako sposób na uczynienie Asystenta Google bardziej użytecznym dla wszystkich, firma dodaje wiele nowych rozwiązań. Najważniejszym z nich jest obsługa aplikacji zewnętrznych. Aby z niej skorzystać, będzie wystarczyło jedynie uruchomić aplikację i wypowiedzieć magiczne Hej Google. Oczywiście, żeby było to możliwe, to twórca aplikacji musi ją zintegrować z asystentem. Aby to uprościć Google wprowadziło do niego tak zwane akcje aplikacji. Te pozwalają programistom na mapowanie zamiarów użytkowników do konkretnych funkcji w programie. Deweloperzy mogą wykorzystać do 60 intencji, które Google oferuje. Dodatkowo mogą także stworzyć własne. 

Źródło: wwcftech

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.