Przejęcie ARM przez Nvidię za 40 miliardów dolarów musi zostać zatwierdzone przez organy regulacyjne na całym świecie. Biorąc pod uwagę naturę działalności firmy Arm zmiany właścicieli zawsze są bardzo kontrowersyjne. Kontrola ta będzie dotyczyła tego, czy przejęcie nie zaszkodzi istniejącym firmom na kilku rynkach. To natomiast może oznaczać, że ostatecznie nie dojdzie ona jednak do skutku.

Chiny zadecydują o przejęciu ARM przez Nvidię

Chiny zadecydują o przejęciu ARM przez Nvidię

Jednym z głównych powodów do obaw związanych z tą umową jest zgoda władz chińskich. Otóż przekazanie ARM Nvidii oznacza, że firma ta trafi w ręce firmy zależnej od decyzji władz USA. Tym samym Stany Zjednoczone będą mogły całkowicie odciąć Chiny od technologii ARM, a tym samym od produkcji zaawansowanych procesorów. Blady strach padnie także na pozostałe kraje, które produkują własne układy, a nie będą chciały być zależne od kaprysów USA. Chiny jak najbardziej są tego świadome. Podczas ostatniego chińskiego Forum Rozwoju Przemysłu Bezpieczeństwa Informacji padła następująca wypowiedź:

ARM był kiedyś firmą brytyjską, a później kontrolę nad nią przejęła Japonia. Teraz Stany Zjednoczone mają 70% praw kontrolnych i inicjują fuzje i przejęcia. Jeżeli fuzja zakończy się sukcesem, z pewnością będzie dla nas bardzo szkodliwa, dlatego uważam, że Ministerstwo Handlu może ją odrzucić. Krótko mówiąc, w przyszłości nie będziemy w stanie stosować ARM.

Zobacz też: iPhone 12 mini – Apple również pracuje nad miniaturką?

Potencjalne przyjęcie transakcji będzie miało istotne konsekwencje dla wszystkich zaangażowanych stron.
Oczywiście, oświadczenia te niosą ze sobą poważne konsekwencje dla firmy NVIDIA, Arm i Chin. Dla firm NVIDIA i Arm oznaczają one utratę dostępu do jednego z największych rynków technologicznych na świecie. Z drugiej strony, w przypadku Chin istnieje możliwość utraty możliwości produkcji procesorów. Jeśli jednak Państwo Środka zabroni tej transakcji, to i tak narazi się ARM i Nvidii, oraz zaostrzy spór z USA. Największym wygranym w tym przypadku może okazać się fundacja RISC-V. Ta swego czasu uciekła z USA, gdyż nie chciała być elementem politycznej gry Trumpa. W ten sposób architektura ta pozostała całkowicie wolna i niezależna. Możliwe więc, że to właśnie ona, a nie ARM będzie stanowiła przyszłość. Przynajmniej w Chinach.

Źródło: wwcftech

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.