Aktualizacja Lightrooma na iOS, która pojawiła się kilka dni temu w sklepie Apple, przyniosła więcej szkody, niż pożytku. Adobe właśnie naprawiło swój błąd i wypuściło nową wersję, ale niektórych rzeczy nie da się już odzyskać. Co tylko udowadnia, że backup powinno robić się zawsze, a przynajmniej wtedy, kiedy zależy nam na własnej pracy. Czasem wystarczy bowiem jedna aktualizacja i można stracić… wszystko.

Aktualizacja Lightrooma na iOS

Aktualizacja Lightrooma na iOS
Fot. Adobe

Aktualizacja Lightrooma na iOS o numerze 5.4.0, która pojawiła się niedawno, doprowadziła u wielu użytkowników do poważnych problemów. Program do profesjonalnej edycji zdjęć, z którego korzystają miliony osób, nagle usunął ich zdjęcia oraz presety (zapisane informacje o ustawieniach zdjęć, które można ponownie wykorzystywać). Nowa wersja aplikacji, czyli 5.4.1 ten błąd już naprawia, więc tutaj użytkownicy urządzeń Apple nie powinni się obawiać. Jednak ci, którzy nie mieli tego szczęścia, nie mogą liczyć na odzyskanie zdjęć.

Problemy spowodowane przez aplikację nie dotyczy jednak wszystkich użytkowników, ani tych, którzy korzystają z rozwiązania chmurowego od Adobe. Jeżeli więc ich zdjęcia oraz presety zostały wcześniej zsynchronizowane z Lightroom Cloud, można je spokojnie odzyskać. To oczywiście udowadnia, że robienie backupów jest bardzo istotne. Warto dodać, że zainstalowanie ostatniej poprawki także nie sprawi, że usunięte zdjęcia ponownie się pojawią.

Zobacz też: Co przynosi nowa wersja Sony Xperia 1 II?

Firma oficjalnie przeprosiła swoich klientów za zaistniałą sytuację. Nie podano jednak, ile osób ucierpiało przez wadliwą aktualizację. Czy to sprawi, że mniej osób będzie korzystało z rozwiązania od Adobe? Najprawdopodobniej nie, ale pewnie teraz spora część z nich zdecyduje się na wykupienie dodatkowego abonamentu na dostęp do chmury.

Źródło: Adobe

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.