Ostatni rok drastycznie zmienił mobilny rynek – coraz częściej dostrzegamy drobne różnice pomiędzy poszczególnymi firmami. Szczególnie pokazał to Huawei, któremu zwiastowali rychłą śmierć po odcięciu od usług Google. Tymczasem okazuje się, że Chińczycy stają się liderem. To tylko napędza do tworzenia nowych projektów, a przede wszystkim do konstruowania własnej platformy. Huawei MateHome może być czymś kluczowym do stworzenia jeszcze większej potęgi – na kolejnym rynku. Mimo wszystko to nie najmłodszy pomysł, więc trzeba mieć na względzie pewne niuanse.

Huawei MateHome – inteligentne domy czy coś zupełnie innego?

huawei matehome znak towarowy

Huawei MateHome to znak towarowy, który został zarejestrowany przez firmę w marcu zeszłego roku. W październiku Chińczycy uzyskali zgodę na jego wykorzystanie i… cisza. Do dzisiaj nie pojawiło się żadne urządzenie lub usługa, która podpisywałaby się jako MateHome. Niewykluczone, że decyzje podjęte przez USA w zbliżonym czasie wstrzymały plany Huawei. Mimo wszystko, co może się kryć pod tą nazwą? Pierwsze, co przychodzi do głowy to rozwój Smart Home, a więc wszystkiego, co związane z inteligentnym domem. Huawei pokazał już kilka urządzeń, które wpisują się w ten segment rynku, ale mimo wszystko MateHome nie zostało wykorzystane.

Zobacz też: Odświeżona aplikacja radia Nowy Świat – zainteresowanie wciąż rośnie.

Pamiętając, że wizja 1+8+N od Huawei wciąż jest rozwijana, to niewykluczone, że MateHome jeszcze ujrzy światło dzienne. Podobnie jak Mate Watch i MateStation, które to nazwy niedawno zostały zarejestrowane. Tym sposobem Chińczycy nie zwalniają tempa, ale w którą stronę ostatecznie pójdzie producent? Część nowości być może poznamy razem z premierą serii Mate 40, która może być ostatnią z flagowymi układami Kirin.

Źródło: Gizmochina

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.