Samsung Galaxy S20 FE, czyli Fan Edition, może niedługo pojawić się na rynku. Czy warto na sprzęt czekać, skoro pierwotna wersja Galaxy S20 miała naprawdę sporo do zaoferowania? Wygląda na to, że tak, bo choć względem wyglądu, nie zauważymy tutaj istotnych zmian, to możliwe, że sprzęt będzie nadrabiał specyfikacją. Co wiemy już o nowym Samsungu?

Samsung Galaxy S20 FE

Samsung Galaxy S20 FE
Fot. Samsung Galaxy S20 FE / Evan Blass

Czym tak naprawdę będzie Samsung Galaxy S20 FE? Wygląda na to, że mówimy tutaj o modelu, który można byłoby nazwać Lite, choć to może nie oddawać jego specyfikacji. Wprawdzie ta jeszcze nie jest oficjalnie potwierdzona, ale pierwsze przecieki na jej temat, zapowiadają naprawdę interesujące rozwiązanie. Szczególnie zadowoleni powinni być ci, którzy oczekują modelu ze Snapdragonem na pokładzie. Jeżeli wszystko pójdzie po ich myśli, to Galaxy S20 FE dostanie wersję Snapdragon 865. Do tego ma dojść jeszcze 6 GB RAM oraz 128 GB na dane.

Dalej oczywiście nie można zakładać, że tak właśnie będzie, ale nadzieję warto mieć zawsze. Do tego dojdzie jeszcze zestaw trzech obiektywów na pleckach. Tam mają znaleźć się: główne oczko (12 Mpix), szeroki kąt oraz teleobiektyw. Jeżeli chodzi o sam wygląd smartfona, to tutaj nie ma większych rewolucji. Pierwszy render urządzenia opublikował na swoim Twitterze Evan Blass, którego przecieki zazwyczaj się potwierdzają. Możemy więc spodziewać się ekranu z „dziurą”, która umiejscowiona będzie centralnie. Do tego jeszcze niewielkie ramki wokół samego wyświetlacza, czyli standard, do którego jesteśmy już przyzwyczajeni.

Zobacz też: PocketBook Color – czytnik, który warto znać.

Sprzętu możemy się spodziewać na rynku w październiku, o ile nic się jeszcze nie zmieni po drodze. Ponoć ma oferować także dostęp do sieci 5G, a jego cena oscylować w okolicach 750 dolarów (około 2800 złotych).

Źródło: Twitter / Android Central

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.