Specyfikacja smartfonów od Google jest taka, że nigdy nie wprowadzają one zbyt wielu rewolucji, ale i tak są rozchwytywane. W głównej mierze wynika to z tego, że Pixele pochodzą od renomowanej firmy, która stawia na oprogramowanie, aniżeli specyfikację techniczną. Jednak naprawdę ciężko ukryć, że Pixel 4a jest spóźnioną propozycją. Wciąż to jeden z podstawowych konkurentów dla iPhone’a SE, ale odkąd pierwszy raz usłyszeliśmy o nowej generacji taniego Pixela, rynek drastycznie się zmienił.

Google Pixel 4a to pewnie dobry smartfon, ale przesunięty termin premiery dużo namieszał

Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, Pixel 4a ostatecznie po kolejnym poślizgu zostanie zaprezentowany 3 sierpnia. Dokładnie za tydzień poznamy model ze specyfikacją rodem z zeszłorocznego smartfona. Za moc obliczeniową ma odpowiadać Snapdragon 730 z 4 GB RAM. Do tego czytnik linii papilarnych na plecach, gdzie również znajdzie się pojedynczy aparat. Nie brzmi to rewelacyjnie, prawda? Jednak Pixel 4a równocześnie będzie jednym z najmniejszych smartfonów na rynku, o czym ma świadczyć 5,81-calowy wyświetlacz z dziurą na aparat do slefie. Także ma nie brakować gniazda słuchawkowego i… wspomnianego, dopracowanego oprogramowania. Kursywa jest celowa, bo jednak domeną Google jest to, że na początku potrzeba wielu poprawek.

Zobacz też: Snapchat znowu notuje wzrosty – na nowo polubiliśmy ten komunikator?

Naturalnie cena może okazać się atrakcyjna. Nieoficjalnie mówi się, że Pixel 4a będzie kosztować o 100 dolarów mniej niż iPhone SE. Również nieoficjalnie pamiętajmy o kolejnych tanich modelach od Google – w końcu obok Pixela 5 i Pixela Ultra może pojawić się Pixel 4a 5G. Niewykluczone, że ten ostatni także zostanie zaprezentowany 3 sierpnia.

Źródło: Twitter

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.