W zeszłym tygodniu amerykański Departament Energii przedstawił swój plan tego, co nazywa Internetem Kwantowym. Jest to drugi rodzaj sieci, która działałaby równolegle do Internetu cyfrowego i oferowałaby bezprecedensowy poziom bezpieczeństwa. Powstanie takiego narzędzia byłoby spełnieniem snów wielu miłośników teorii spiskowych, którzy od lat twierdzą, że coś takiego istnieje. Wewnątrz ma się znajdować potwierdzenie wszystkich teorii spiskowych i dowody na nie. Także w przypadku tych wzajemnie się wykluczających. Dość jednak spisków, zajmijmy się faktami.

Internet Kwantowy

Internet Kwantowy

Biorąc jednak pod uwagę obecny poziom prac nad komputerami kwantowymi tak naprawdę trudno tu mówić o faktach. Tradycyjny Internet działa poprzez kodowanie danych i wysyłanie ich na duże odległości za pomocą kabli, światłowodów lub bezprzewodowo przez satelity. A przynajmniej w dużym uproszczeniu tak to wygląda. Kwestia bezpieczeństwa polega na tym, że komunikacja ta może być przechwytywana po drodze, co powoduje, że haker i zamierzony cel odbierają te same dane. W przypadku internetu kwantowego fotony używane do przesyłania zawartości wiadomości byłyby splątane. Jest to zjawisko fizyczne, w którym para lub grupa cząstek są tajemniczo połączone, mimo że są rozdzielone na duże odległości. 

Zobacz też: Amazon dba o środowisko, więc buduje forty z kartonu dla kotów

Według założeń projektu, jeśli te cząstki zostałyby w jakikolwiek sposób przejęte podczas transmisji, w tym przechwycone przez hakera, splątanie zostałoby przerwane. W takim wypadku wiadomość ukazałaby się hakerowi i odbiorcy jako zakodowana.

Sieć kwantowa, z powodu fizyki, jest z definicji całkowicie bezpieczna.

— Stwierdził Paul Dabbar, podsekretarz działu energetycznego ds. nauki.

Przyznam, że to się nieco kłóci z tym, czego dowiedziałem się na temat splątania kwantowego, przygotowując się do tego tekstu. Wynika z nich, że stan kwantowy splątanych fotonów nie jest znany przed ich obserwacją. Nawet dla wysyłającego. Trudno więc mówić o transmisji danych, kiedy nie znamy efektów modulowania nośnika. Z drugiej strony to tylko efekt kilku godzin poszukiwań kompletnego laika. To niewiele znaczy wobec ciężkiej pracy tabunów naukowców i specjalistów w tej dziedzinie, którzy znacznie lepiej znają i rozumieją to zjawisko. Postanowiłem o tym jednak wspomnieć na wypadek, gdyby ktoś o podobnym poziomie wiedzy do mojego postanowił zanegować możliwości takiego rozwiązania.

Źródło: TechSpot

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.