Reakcje na Twitterze są właśnie testowane, a to oznacza, że platforma doczeka się niedługo kolejnej funkcji znanej z m.in. Facebooka. Zaledwie wczoraj pisaliśmy o tym, że w Indiach pojawiło się Fleets, czyli odpowiedź Twittera na Stories, a teraz wygląda, że platformę czekają kolejne zmiany. Zmiany, które wydają się być niepotrzebne, bo niebezpiecznie zbliżają Twittera do tego, co już dobrze znamy.

Reakcje na Twitterze

Reakcje na Twitterze, które mają lepiej oddawać to, co użytkownik czuje, są właśnie w fazie testów. Takiego odkrycia dokonała Jane Manchun Wong, a jej wpis pokazuje, że nowy sposób komunikacji, nie będzie różnił się od tego, co już znamy. Wprawdzie reakcje, które będzie można pokazywać pod postem, różnią się od tych, które ma Facebook, to mechanika działania jest identyczna. Zamiast dawać polubienie, będzie można wykorzystać kilka z udostępnionych emoji.

Niby to drobna rzecz, mniejsza niż wspomniane na wstępie Fleets, ale pokazuje, że Twitter trochę się „miota”. Wprowadzając funkcje, które użytkownicy znają z innych platform, nie sprawi nagle, że ludzie masowo „rzucą” się na Twittera. Może okazać się, że będzie wręcz przeciwnie. W końcu mówimy tutaj o platformie, która jest przede wszystkim prosta i takie były jej założenia od samego początku. Krótkie wiadomości, które miały być głównie przekaźnikiem informacji. Tymczasem z Twittera zaczyna się robić drugi Facebook. Jak tak dalej pójdzie, platforma zaimplementuje u siebie Pokoje.

Zobacz też: Twitter chce, żebyś czytał artykuły, zanim podasz je dalej

Same reakcje na Twitterze zapewne pojawią się prędzej czy później, ale trudno jeszcze oceniać, jak przyjmie je sama społeczność platformy. Może zdarzyć się przecież tak, że nikogo ta zmiana nie obejdzie. Aż chciałoby się, żeby Twitter obrał własną drogę i zaproponował coś, czego nie znajdzie się na innych platformach. To mogłoby sprawić, że przybędzie do niego trochę nowych osób.

Źródło: Twitter / EnGadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.