Stabilność biblioteki GeForce Now można porównać do równowagi emocjonalnej chomika europejskiego — a te małe bestie potrafią nawet zaatakować człowieka za to, że przechodził obok. Wiem, bo miałem kilkukrotnie do czynienia z łobuzami. Zostawmy jednak moją fiksację na punkcje gryzoni i przejdźmy do usługi strumieniowania gier. Ta w końcu ma stać sie bardziej stabilna pod względem obecnych na niej tytułów, co jest świetną wiadomością. Fakt, że ogrywany tytuł mógł nagle zostać z niej wycofany, był w końcu dość zniechęcający jeśli chodzi o korzystanie z usługi.

GeForce Now ze stabilną biblioteką

GeForce Now ze stabilną biblioteką

Zacznijmy jednak od początku. Kiedy NVIDIA wprowadziła na rynek GeForce Now, to usługa miała problemy z takimi wydawcami jak Activision Blizzard i Bethesda. Te po zakończeniu bety usługi dość szybko wycofywały z niej swoje gry, argumentując to tym, że gracze powinni zapłacić jeszcze raz za ogrywany tytuł, ponieważ pieniądze im się nie zgadzają. No cóż, wbrew pozorom można znaleźć kilka argumentów, które przemawiają za wydawcami gier w tej sprawie. W końcu, jeśli ma się różne platformy do gier to na każdą dany tytuł i tak trzeba kupić osobno i nikogo to nie dziwi. Z drugiej strony trudno tu mówić o innej platformie, skoro Nvidia strumieniuje rozgrywkę z wersji PC-towej osobom, które posiadają taką kopię. 

Zobacz też: Środowa aktualizacja biblioteki Netflixa – już wkrótce platformę opuści ponad 15 produkcji

Nvidia postanowiła w końcu to wszystko usystematyzować. Wydawcy muszą teraz podpisać stosowną umowę z Nvidią, aby ich gry trafiły do biblioteki GeForce Now. To oczywiście nie zmienia faktu, że nadal będziemy musieli posiadać te gry w naszej bibliotece. Jednak dzięki temu wszelkie dostępne tytuły będą miały mniejsze szanse na nagłe opuszczenie usługi. Przy okazji firma pochwaliła się, że około 200 wydawców jest obecnie zaangażowanych w usługę. Niestety, w związku z tym od 31 maja z usługi zostanie wycofana naprawdę spora ilość tytułów. Pełną ich listę możecie znaleźć na stronie Nvidii.

Źródło: Engadget

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.