Wczoraj pojawiła się informacja, według której pracownicy call center wykonujący połączenia na zlecenie Orange mieli pracować w warunkach, które są sprzeczne z zaleceniami rządu odnośnie epidemii koronawirusa. Jak się okazuje sprawa nie jest do końca oczywista.

Afera na Wykopie

Wczoraj jeden z wykopowiczów udostępnił treść SMS-a, którego dostała jego siostra od pracodawcy, call center CCIG. Według wykopowicza w jednym pomieszczeniu call center pracuje około 100 osób, prosił on także o nagłośnienie sprawy, aby wpłynąć na decyzję pracodawcy.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

Zobacz też: 10 GB za darmo od Orange dla prawie wszystkich

Orange odpowiada

Sprawa była w zasadzie jednoznaczna, gdyby nie odpowiedź rzecznika prasowego Orange Polska – Wojciecha Jabczyńskiego.

Według niego call center dostosowało się do rządowych zaleceń – stanowiska są oddalone od siebie o 2-3 metry, a na sali przebywa maksymalnie 50 osób. Ponadto część pracowników pracuje zdalnie. Mimo wszystko w komentarzach wypowiadali się ludzie podający się za pracowników call center i potwierdzali wersję wydarzeń z wykopu. Sytuacja jest bardzo niejednoznaczna, także nie chcę sam nikogo osądzać. Warto jednak zastanowić się, czy obie strony mówią o tym samym call center, oraz czy Orange ma świadomość tego co dzieje się w firmach, które pracują na jego zlecenie.

Źródło: Wykop, Twitter




Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.